Wydrukuj tę stronę

Gazmanowa gastrole w "Vilniusie"

2014-01-07, 15:17
Oceń ten artykuł
(4 głosów)

Zagrożone bojkotem „gastrole" gwiazdy rosyjskiej „estrady" Olega Gazmanowa w Wilnie ostatecznie odbyły się. Koncert piosenkarza zza miedzy (Gazmanow pochodzi z obwodu kaliningradzkiego) stanął pod znakiem zapytania po tym, gdy tropiąca wszelkie objawy sowieckiej spuścizny konserwatystka Rasa Juknevičienė zdekonspirowała Gazmanowa jako piewcę byłego sowieckiego systemu, co – rzecz oczywista – uznała za zniewagę Litwy.

Gazmanow musi być uznany za persona non grata na Litwie, strzeliła z grubej rury w piśmie do naszego MSZ-u posłanka, była minister ochrony kraju, bo śpiewa piosenki wychwalające ZSRR. Jako przykład podała podstarzały już „szlagier" (śpiewany od dekady bodajże) wykonawcy pod gromkim tytułem „Sdiełan w SSSR", gdzie piosenkarz samookreśla się jako produkt byłego Kraju Rad. Mówi, jak sobie pamiętam, że urodził się w ZSSR (Eto moja strana) i dalej w wyliczance terenów „etoj strany" wymienia również Litwę. Piosenkę, istotnie, można by uznać za relikt bezpowrotnie minionych czasów, do których Gazmanow czuje szczególną nostalgię. Ale czy tylko on? Bynajmniej. Każdy, kto nie ślepy, doskonale widzi, że również na Litwie nostalgia po byłych - mimo że komunistycznych i „diebilnych", to jednak dających poczucie bezpieczności i stabilności czasach - jest duża. Świadczą o tym nie tylko tłumy na koncertach Gazmanowa w naszym kraju, ale też szereg innych drobnych czasami niuansów: jak chociażby popytne „Tarybinės dešrelės" na półkach sklepowych litewskich marketów czy noworoczne show popularnej komercyjnej litewskiej TV pod tytułem... „Žydrasis žiburėlis". Możemy się z tego śmiać albo płakać, ale fakty są takie, że gros naszego rodzimego przemysłu rozrywkowego bazuje na muzycznej „industrii" wschodniego sąsiada, którego kopiujemy, małpujemy, plagiatujemy na potęgę.

Wyskok Juknevičienė z niewpuszczeniem Gazmanowa na Litwę w takiej sytuacji można zatem jedynie potraktować jako samoreklamę nieustraszonej landsbergisowskiej bojowniczki walczącej z sowieckimi furażerkami na straganach handlowców, próbujących zarobić na zamiłowaniu niektórych cudzoziemskich turystów do antyków. Gdyby URM-as, załóżmy, zgłupiał i posłuchał podszeptu Juknevičienė ogłaszając Gazmanowa personą non grata, mielibyśmy ubaw na całą Europę, gdzie media w różnych językach zrobiłyby nam darmową reklamę jako kraju nieuleczalnie rusofobicznego, walczącego, jako się rzekło, z handlowcami posowieckimi pamiątkami oraz tandetną i lichą skądinąd piosenką piewcy byłego radzieckiego systemu. Oczywiście tym samym skutecznie byśmy stłamsili resztki sympatii do naszego kraju wśród zwykłych Rosjan, a bogata ich część szerokim łukiem zaczęłaby omijać „Vilnius" i jego akropolisy, które, nawiasem mówiąc, zipią nieco lepiej właśnie dzięki głębokim portfelom turystów ze Wschodu.

Valio, valio - jedynie by wykrzyknęli konserwatyści, którzy wyszliby z całego zamieszania jako „didvyrisy", którzy nie boją się dać prztyczki niedźwiedziowi. I Himalaje hipokryzji w tym wszystkim są takie, że konserwatyści, niby walcząc o dekomunizację kraju, jednocześnie niestrudzenie wspierają prezydent, która w swoim czasie do końca stała murem po stronie moskiewskich komunistów na Litwie.

Niech Gazmanow zagra, a konserwatyści zatańczą. Są siebie warci...

Tadeusz Andrzejewski

 

Komentarze   

 
#15 RSS 2014-01-11 19:12
Juknevičienė działa wedle zasady: nie ważne czy to co robisz jest głupie czy nie, ważne żeby o tobie pisano i mówiono. Ludzie zapomną, że konserwatystaka doczepiła się z byle powodu, ale zapamiętają ją jako bojowniczkę o wolność Litwy, której zagrażają demony przeszłości ;)
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#14 pl 2014-01-10 16:37
To samo g....zarządza obu państwami,te same problemy i zagrywki.A prowadzą nas jak zwierzęta na ubój.Czy mamy szanse na wolność?
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#13 Marianna 2014-01-09 23:50
do G.C: no szkoda, szkoda... byłaby niepowtarzalna antyreklama RL. Tylko obawiam się, że to zrodziłoby jeszcze większą frustrację konserwatystów, a konserwatysta zfrustrowany, to konserwatysta zły. Zgadnijcie na kim wyładowałby swoją złość?
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#12 G.C. 2014-01-08 22:46
w sumie to szkoda, ze tego artysty nie uznali za persona non grata. Zrobiby sie raban, a przy okazji mozna by bylo naswietlic pelnie sytuacji panujacej na Litwie, wlacznie z dyskryminacja mniejszosci narodowych.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#11 Marianna 2014-01-08 20:23
typowy przejaw litewskiej fobii narodowej- zagrożenia są wszędzie, nawet między nutkami się ukrywają :)
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#10 Jan Kran 2014-01-08 18:08
racja panie Andrzeju, jak już chcą konserwatyści zrobić porządek ze wszystkim, co ma związek z ZSRR, to powinni zacząć od swojej ulubienicy. Bardzo dobrze sobie radziła w tamtych czasach ;)
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#9 ania 2014-01-08 16:54
Gazmanow to tylko muzykant.
Ale konserwatyści to istni cyrkowcy, same wygłupy nam serwują, choć my tego wcale nie chcemy. A przoduje w tych cudactwach posłanka Juknevičienė. Ciekawe jaki następny numer wywinie.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#8 Wilk 2014-01-08 14:21
GŁUPOTA LUDZKA NIEZNA GRANIC.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#7 Bob 2014-01-08 13:14
Jest też taka piosenka :" Nie kupuję psa, który na mnie szczeka". Gazmanov mógłby się nauczyć tekstu. W sumie tekst ten jest, (zwłaszcza ostatnio) aktualny coraz częściej.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#6 mirek 2014-01-08 12:44
Najciekawsze, że takie idiotyczne wypowiedzi wyszły poza granice kraju i były omawiane na poziomie międzypaństwowym.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz