Ale spore zamieszanie wywołało obchodzenie nocy sylwestrowej związanej w tradycji chrześcijańskiej z datą śmierci papieża Sylwestra I, który zmarł 31 grudnia 335 roku.
Pierwszy raz noc sylwestrowa była obchodzona w 999 roku. Ludzie obawiali się końca świata związanego z wejściem w nowe millenium. Kiedy wybiła północ i nie doczekano zapowiadanej apokalipsy, zaczęto świętować. Ludzie wyszli na ulice, śpiewali, tańczyli. 1 stycznia 1000 roku papież Sylwester II dał wiernym błogosławieństwo „urbi et orbi” („miastu i światu”), co stało się tradycją i funkcjonuje do dzisiaj.
W Polsce określenie „Nowy Rok” pojawia się pod koniec XVIII wieku. Noc sylwestrowa rzadko była obchodzona, dopiero w połowie XIX wieku w bogatych domach mieszczańskich organizowano przyjęcia, które polegały na wspomnieniach i wróżbach.
Ze świętem tym związane też inne ludowe tradycje. Do najpopularniejszych należało wypiekanie „bochniaczków” i „szczodraków” (chlebów i bułeczek). Obdarowywano nimi domowników. Miały zapewnić im zdrowie i szczęście w nadchodzącym roku. Gospodarz nie mógł zapominać o gościach i dla nich wypiekał specjalny „gościniec”. Wieczór sylwestrowy oprawą przypominał ten wigilijny. Również spędzany wśród najbliższych, z tą różnicą, że nie obowiązywał post i nie dzielono się opłatkiem. Toast (głównie w domach szlacheckich) wznoszono popularnym tokajem – białym, deserowym winem węgierskim.
Rota
