„Nie wjechała ani jedna ciężarówka, a przyczyny nie są znane. Niektórzy kierowcy, którzy wciąż są na Białorusi, mówią, że Białorusini nie wiedzą, jak sformalizować. Płatności są realizowane, ciężarówki ustawiane są w kolejkach elektronicznych. (…) Co prawda, fizycznie nie stoją nawet przy granicy, ale wciąż parkują na parkingach” – powiedział w czwartek dla agenci ELTA prezes „Linava” Erlandas Mikėnas.
Wcześniej przedstawiciel przewoźników informował, że wszystkie procedury po stronie litewskiej przebiegają sprawnie. Według niego, według niepotwierdzonych danych, kilka ciężarówek wróciło już na Litwę przez przejście graniczne w Solecznikach, ale sytuacja w Miednikach, przynajmniej na razie, jest całkowicie niejasna.
Premier Litwy Inga Ruginienė wyraziła dziś nadzieję w rozmowie z dziennikarzami, że okoliczności, które obecnie uniemożliwiają ciężarówkom powrót na Litwę, mają charakter techniczny.
„Mam szczerą nadzieję, że te zatrzymania, skoro otworzyliśmy już dwa przejścia graniczne, są z powodów technicznych, gdy pewne podpisy muszą zostać przekazanei ciężarówki będą mogły wrócić do domu. Jeśli nie, zastanowimy się, co robić dalej” – powiedziała premier. Dodała, że na razie nie ma żadnych sygnałów, że to złośliwe działania.
Wczoraj litewski rząd podjął decyzję o wcześniejszym niż planowano otwarciu dwóch zamkniętych drogowych przejść granicznych z Białorusią – w Solecznikach i Miednikach. Zostały one otwarte dziś o północy.
Przypominamy, że końcu października rząd postanowił zamknąć na miesiąc, do 30 listopada, przejścia graniczne w Solecznikach i Miednikach na granicy z Białorusią. Decyzja ta została podjęta w związku z masowym przylotem balonów przemytniczych z Białorusi. Punkt graniczny w Solecznikach został zamknięty całkowicie, natomiast ruch graniczny na przejściu w Miednikach był ograniczony – przewidziano wyjątki, kiedy można wjechać lub wyjechać.
