28 października wierni zebrani w kościele dziękowali Bogu za kolejny piękny rok, za wspólnotę, za Jego łaski i, oczywiście, za plony, bez których nie sposób wyobrazić sobie życia człowieka na wsi. Była to okazja, aby wszyscy razem zebrali się przy ołtarzu i w skupieniu skłonili głowy przed patronką – św. Teresą. Podczas Mszy proboszcz ks. Marian Apryszko zwracał się do Pana, ukazując moc prawdziwej modlitwy. Jego szczere słowa inspirowały zgromadzonych do otwarcia się na Boga i zaufania Jego bliskości.
Na uroczystość przybyli poseł na Sejm RL Jarosław Narkiewicz, wicemer rejonu solecznickiego Waldemar Śliżewski oraz dyrektor administracji samorządu rejonu solecznickiego Grzegorz Jurgo.
Gościnna i przyjazna gmina
Po nabożeństwie goście święta udali się przed siedzibę starostwa, gdzie czekali na nich artyści i poczęstunek przygotowany przez gospodynie gminy. Najpierw jednak odbyło się poświęcenie chleba wypieczonego z tegorocznych zbiorów. Starosta Teresa Paszkiewicz, zapraszając na scenę proboszcza ks. Mariana Apryszkę, podkreśliła, że odpust gminny to podsumowanie całorocznej pracy mieszkańców, dowód ich pracowitości, bo najważniejszym owocem pracy człowieka na wsi jest chleb.
Zwracając się do mieszkańców i gości Kamionki, poseł na Sejm RL Jarosław Narkiewicz wyraził radość z pielęgnowanej tradycji i wspólnoty ludzi. Podkreślił, że ważne jest to, iż lokalna społeczność łączy święto religijne z zabawą.
– Dziękuję za organizację tego wydarzenia, bo jest ono wyrazem Waszej wspólnoty. Cieszy widok, gdy społeczność razem się modli, pielęgnuje kulturę i dzieli się darami jesieni. Gmina, która jest gościnna i przyjazna, to wielka wartość. Życzę, aby wysiłki podejmowane dla wspólnego dobra przynosiły Wam radość. Życzę harmonii każdej rodzinie – powiedział do zebranych wicemer Waldemar Śliżewski.
Przywiązanie do rodzinnych stron
Dyrektor administracji samorządu Grzegorz Jurgo podkreślił, że radością napawa widok, jak mała społeczność potrafi stworzyć wielkie święto.
– Dziś widzę tu nie tylko mieszkańców wsi, ale też ludzi z Solecznik, Turgiel, Jaszun, a nawet Wilna. Wszystkich ich łączy pochodzenie – wywodzą się z gminy kamionskiej, a przyciągają ich tutaj wspomnienia i sentymenty. Niech ta więź z ojcowizną będzie źródłem siły i ożywia żywe przywiązanie do rodzinnej wsi – mówił dyrektor.
Zdaniem starosty Teresy Paszkiewicz, wieś jest czymś niezwykłym, a ludzie ją tworzący – wyjątkowi. Żyjąc blisko natury, ciężko pracują.
– Mieszkańcy gminy są pracowici, ale potrafią też odpoczywać, świętować, modlić się, dziękować i przyjaźnić się. Najważniejsze, że robimy to razem. Dziękuję wszystkim za organizację tego wydarzenia, za dobre słowo, za wsparcie i pomysły. Niech nam nigdy nie zabraknie chleba – mówiła Teresa Paszkiewicz, zapraszając gości uroczystości nie tylko do wysłuchania koncertu, lecz także do spróbowania tradycyjnych potraw na stoiskach przygotowanych przez mieszkańców wsi.
Okazja do podziękowania
Kobiety zapraszały do skosztowania ciast, pierożków, słoniny, kiszonej kapusty, marynowanych ogórków, smakowitych placków, słodkich chrustów, a mężczyźni chwalili się ugotowanym pilawem, duszonymi ziemniakami i bigosem! Na tym święcie naprawdę nikt nie pozostał głodny.
Odpust stał się okazją do podziękowania rolnikom, sponsorom, ludziom wspierającym gminę oraz kobietom, które przygotowały poczęstunek i częstowały tradycyjnymi potrawami.
Piosenki i tańce
Na scenie również wrzało – pieśń i taniec zdawały się rywalizować, co brzmi mocniej - chóralne głosy czy stukot tanecznych kroków? Oczywiście, w tym pojedynku zwyciężyły sympatie widzów, które przypadły całemu zespołowi - chórowi, kapeli i dwóm grupom tanecznym – zespół „Solczanie” przybył niemal w pełnym składzie. Ich repertuar był doskonale znany, dlatego publiczność nie tylko śpiewała razem z wykonawcami ludowe pieśni, ale i z entuzjazmem obserwowała żywiołową polkę.
Po nich wystąpił zespół „MEJK” z Polski – grupa muzyki rozrywkowej założona w Morągu. Nazwa zespołu powstała z pierwszych liter imion jego założycieli. Muzycy zaprezentowali nie tylko własne utwory, lecz także aranżacje piosenek innych wykonawców.
Na zakończenie publiczność bawili muzycy Edward Wołkowski i Wiktor Bartoszewicz.
Podczas wydarzenia goście mogli nabyć sadzonki drzew, krzewów i kwiatów, wyroby mięsne, słodycze, syrop z szyszek i inne smakołyki, a dzieci szalały na ogromnym dmuchańcu. Mimo przenikliwego wiatru nikt nie zmarzł, bo zgromadzoną publiczność ogrzewała nie tylko gorąca herbata, lecz także przywiązanie do rodzinnych stron.
salcininkai.lt
