Wydrukuj tę stronę

Szef BPM: Obecność na Radzie Pokoju była w interesie Polski

2026-02-20, 07:00
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz Szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz Fot. Mikołaj Bujak/KPRP

Szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz reprezentował Prezydenta RP podczas pierwszego spotkania Rady Pokoju zorganizowanego przez Donalda Trumpa w Waszyngtonie. Minister mówił później dziennikarzom, że może się zdarzyć taki moment, kiedy Polska będzie potrzebowała aktywności naszych partnerów i sojuszników. – W związku z tym obecność przy tym stole była w interesie Rzeczypospolitej – zaznaczył, dodając, że jest to również „element wzmacniania relacji transatlantyckich”.

Państwa europejskie, Unia Europejska była dość licznie tutaj reprezentowana, oczywiście nie pojawili się przedstawiciele Niemiec i Francji, widać pewien dwugłos, jeżeli chodzi o podejście Europy do tej inicjatywy. Dyskusja głównie dotyczyła kwestii pokoju na Bliskim Wschodzie, tego, co zrobić z Gazą na przyszłość i w jaki sposób reagować na potencjalnie pojawiające się zagrożenia konfliktu. Stąd liczna obecność państw arabskich – przekazał Marcin Przydacz podczas briefingu prasowego tuż po zakończeniu posiedzenia Rady Pokoju.

Nie było tutaj w żaden sposób artykułowane żadne oczekiwanie dotyczące wpłaty miliarda dolarów, o czym niestety dezinformowano w polskiej przestrzeni publicznej. Nie było także oczekiwania wysyłania jakichkolwiek wojsk do Strefy Gazy – zapewniał minister, dodając, że były takie państwa, które deklarowały swoje środki finansowe na przyszły rozwój Gazy, aby móc zapewnić pokój i stabilność w tamtym regionie.

Na pytanie dlaczego Polska wzięła udział w Radzie Pokoju odpowiedział:

W imię solidarności i wspólnego stanowiska z naszymi kluczowymi partnerami i sojusznikami. Stany Zjednoczone zaprosiły wiele państw europejskich do tej inicjatywy. Pan Prezydent Karol Nawrocki uznał, że aby móc kiedyś w przyszłości także oczekiwać zainteresowania naszych partnerów, sojuszników Europą Wschodnią, tym, co się dzieje wokół Ukrainy, tym, co się dzieje wobec agresywnej postawy Rosji, to warto okazywać swoje zainteresowanie także w innych tematach, a nie tylko myśleć egoistycznie o tym, co jest tu i teraz – przekonywał minister.

Wszystkie te państwa wschodniej flanki, które zagrożone są agresywną polityką rosyjską i niejako zależne od stabilności poparcia Waszyngtonu w zakresie obecności wojskowej, starają się wykonywać pewne gesty wtedy, kiedy taka potrzeba istnieje – zauważył Marcin Przydacz komentując obecność innych państw naszego regionu.

Polska graniczy z Białorusią i z Rosją, ma 9 tys. żołnierzy amerykańskich na swoim terytorium, więc warto w te dobre relacje dwustronne z amerykańską administracją inwestować, bez względu kto nią dzisiaj zarządza. Warto o te relacje zabiegać i tym zajmuje się Prezydent Karol Nawrocki – przekonywał prezydencki minister.

Dobre spotkanie, dobra, żywa dyskusja. Udało się też na marginesie porozmawiać z kluczowymi partnerami. Chociażby rozmawiałem z Marco Rubio tutaj, w Waszyngtonie, ale także z gośćmi, którzy pojawili się na tych rozmowach z Europy i z innych kierunków świata – poinformował polski wysłannik.

– Pan Prezydent, także jego administracja, uważa, że warto być przy stole i być aktywnym. Oczywiście także przyglądać się temu, w jakim kierunku będzie podążać ta organizacja, odpowiadać też na pewne oczekiwania, jeżeli się takie pojawią. Na ten moment myślę, że ten status, jaki wywalczyliśmy – status obserwatora – a wynikał przecież z obecności Pana Prezydenta w Davos – ten status na pewno Polsce się przysłuży – przekonywał szef BPM.

Marcin Przydacz odniósł się do ewentualnego przystąpienia Polski do nowego międzynarodowego gremium.

Co przyszłość pokaże, zobaczymy. Aby móc przystąpić do organizacji, potrzebne jest przegłosowanie pewnej legislacji na poziomie parlamentu, a patrząc na to, jak antyamerykańską politykę stara się prowadzić Marszałek Sejmu, nie spodziewam się, aby były członek PZPR dzisiaj inicjował takie prace celem przystąpienia do Rady Pokoju. W ramach takich warunków, jakie obserwujemy, będziemy starali się jako administracja prezydencka, jak najlepiej układać te relacje na przyszłość – podsumował.

Źródło: prezydent.pl

Dodaj komentarz