Tak też było po rekordowych, jak pisała prasa w Polsce, wynikach AWPL w ostatnich wyborach prezydenckich, w których lider partii uzyskał 8.4% w skali kraju, na Wileńszczyznie nawet 70%, a w Wilnie aż 17.5 % zdobywając drugą pozycję. Wynik jakiego nie uzyskał żaden przedstawiciel mniejszości narodowej w wyborach prezydenckich w Europie. Ten wynik został przypieczętowany równie świetnym rezultatem do Europarlamentu. I to jest również przyczyną strachu tych, którzy dziś źle życzą Wilniukom w bezpośrednich wyborach merów i rad samorządowych. Uruchomiono więc antypolskie środowiska do oszczerczych ataków. Ostatnio Radczenko w sposób nikczemny i oszczerczy zaatakował wicemera miasta Wilna z ramienia AWPL.
Po tym gdy AWPL, w imię zasad i wartości, które stanowią istotę partii, wystąpiła z koalicji rządowej dyżurni krytykanci zaczęli niezgodnie z prawdą obwiniać za to wiceminister Cytacką i wybielać innych. Dobrze to ujął w radiowym salonie politycznym wicemarszałek Jarosław Narkiewicz, gdy nachalnie zaczepiony przez słynną R. Widtmann w tej sprawie odpowiedział wprost, że Ranata Cytacka, która odważnie broni mniejszości narodowych nie była powodem odejścia z rządu. Liderzy Akcji uzgodnili z premierem ponowne powołanie wiceministrów. Rada naczelna AWPL zadecydowała o powtórnym powołaniu Cytackiej i ta decyzja powinna być realizowana, i to właśnie ponad miesięczna zwłoka jej wykonania doprowadziła do komplikacji sytuacji. Wicemarszałek Narkiewicz dodał jeszcze, że to sztuczne przeciąganie przez ministra J. Niewierowicza powołania Cytackiej sprawiło, że premier zmienił stanowisko i rozpoczął nagonkę. Taka jest prawda, o której żurnaliści powinni pamiętać i nie powinni wprowadzać w błąd ludzi.
A już bzdurą wszechczasów jest to, co pisze A. Radczenko w jednym z ostatnich artykułów, że AWPL straci jedną trzecią głosów przez to, że ktoś przestał być ministrem. Wymysły Radczenki na ten temat to zwykła farsa. Nigdy były minister nawet nie kandydował, a przez to nie miał i nie ma realnego poparcia wyborców. Natomiast AWPL wielokrotnie wygrała wybory, do których on nie przyłożył nawet palca. Na te sukcesy pracowały tysiące oddanych Wileńszczyznie ludzi. Jak można mówić o stracie głosów przez kogoś, kto nie miał żadnego udziału w ich zdobywaniu? To po co Radczenko te brednie pisze? Odpowiedź wydaje się prosta, żeby jątrzyć, siać zamieszanie i wątpliwości. Po to, aby spróbować sztucznie podzielić polską społeczność. A celem tego jest osłabienie siły Polaków. Z tym, że Polacy Wileńszczyzny potrafią odróżnić ziarno od plew i w jedności wygrają wybory samorządowe 1 marca.
Henryk Pieszko,
doradca mera Samorządu m. Wilna
Próby rozbijania jedności Polaków
Dezinformacja jest znakiem rozpoznawczym wszelkiego rodzaju propagandystów. Dezinformacja nie buduje, jej celem jest sianie zamętu w umysłach odbiorców i tworzenie fikcyjnego i wypaczonego obrazu rzeczywistości. Jej celem nie jest jedność lecz jej rozbijanie. Trudno nie odnieść takiego wrażenia, gdy czyta się tu i tam przedziwne i kłamliwe opinie na temat powodów wyjścia AWPL z koalicji, które w pokrętny sposób łączone są z nadchodzącymi wyborami samorządowymi. Dotyczy to zwłaszcza wyborów na mera Wilna. W tego typu wróżeniu z fusów i spekulacjach medialnych lubuje się Aleksander Radczenko, bloger pisujący w ZW. W swoim nieco nudnawym blogu nawet nie ukrywa niechęci do AWPL, co jak widać niektórym środowiskom się podoba, szczególnie tym próbującym rozbić jedność Polaków na Wileńszczyźnie. Niewątpliwe sukcesy organizacyjne AWPL są dla pewnej grupy solą w oku. A każdy kolejny, jak pokazało życie, za każdym razem lepszy wynik wyborczy jest przyczyną niewybrednych ataków i manipulacji.

Komentarze
Czyli jest dokładnie odwrotnie - obecność silnej AWPL hamuje proces, który w innych okolicznościach byłby już bardziej nasilony, a może nawet zakończony pełnym sukcesem polakożerców.
Natomiast żadną matematyczną sensacją nie jest, że ósemka posłów frakcji AWPL nijak nie przegłosuje 133 posłów partii lietuviskich, którzy w fundamentalnych głosowaniach zawsze solidarnie będą głosować przeciwko nam.
dlaczego Litwini mieliby się bać "silnej" formacji AWPL? I gdzie jest jej siła? wlasnie się realizuje czarny scenariusz tyle, że powoli. Najpierw długie lata socjaldemokraci byli u władzy, stąd niepogarszali sytuacji choc oczywiscie jej i nie ulepszali. Ale oto weszli konserwatysci. czy cokolwiek udało się nie po ich myśli dlatego że istnieje AWPL? Czy strajki które były przyniosły efekt? Żaden. Czy popdisy zebrane przyniosły efekt. żaden. Czy język polski jest oficjalnym językiem tam gdzie mieszkają Polacy? Czy kary odwołano? Czy pzestano szykanować i szkalować Polaków? Czy oficjalne nazwy będą na oficjalnych słupach ulicy, oraz nazw miejscowości? A może nazwizko można będzie zapisać po polsku? A może ziemię oddadzą Polakom, którą już przejeli Litwini? Pokaż mi chociaż jedną kwestię czego nie zrobili Litwini tak jakby chcieli dlatego że oto prosiła AWPL?
Stąd prosty wniosek, że AWPL jest jak najbardziej potrzebna (zgoda) ale Polakom, aby mieli poczucie że są reprezentowani. ALE realnie AWPL nie ma mozliwosci nic zrobić (zreszta mówił o tym Tomaszewski że nie mając 71 posłów nie da się nic zrobić, co jest jak najbardziej prawdą. Nie powtarzam nacjonalistów litewskich. Nienawidze litewskich nacjonalistów. Ale też nie będą udawał, że jest inaczej niż jest. Ty możesz udawać, nie mam nic przeciwko i nie będę pisał że piszesz głupoty. Poprostu jesteś naiwny.
Piszesz okrutne głupoty. Powtarzasz tezy litewskich antypolskich nacjonalistów. Załóżmy, że po prostu się mylisz, a nie kierują tobą inne powody.
Otóż można domniemywać z prawdopodobieństwem bliskim pewności, że gdyby nie było AWPL i gdyby Akcja konsekwentnie nie podnosiła i nie nagłaśniała polskich postulatów, to - no właśnie, co? Czy Litwini, oczarowani naszą ugodowością, zapewnili by nam należne prawa? Z pewnością nie, nasze milczenie przyjęli by za dowód słabości, poddanie się i rezygnację z naszych ambicji. Mieliby wolną rękę w kształtowaniu rzeczywistości społeczno - politycznej i nie trudno zgadnąć, do czego by to doprowadziło. Oznaczałoby to całkowity kres polskości na Wileńszczyźnie (niestety na Laudzie identycznie haniebny proces już się rozegrał przed niemal stu laty). Wystarczyłoby kilka skrajnie restrykcyjnych ustaw wprowadzonych przymusem przy zastraszeniu ludności (na Laudzie używano brutalnej siły i pałek). Wprawdzie Zachód by Litwie pogroził i wyraził zaniepokojenie łamaniem praw człowieka, Polska by wyraziła święte oburzenie, ale przecież realnie nikt by palcem nie kiwnął, tym bardziej że Litwa by zapewniała jeszcze goręcej niż obecnie, że szanuje mniejszości narodowe i żadnej krzywdy im nie wyrządzi (sic!). A po kilku latach zmiany byłyby już nieodwracalne: upadek naszego szkolnictwa, brak napisów, urzędowy zakaz używania polskiego języka (oczywiście: w obronie zagrożonego języka państwowego...), totalna inwigilacja i trzymanie społeczeństwa pod butem. To czarny scenariusz, ale kto wie, jak by się potoczyły nasze losy, gdybyśmy się nie zjednoczyli i zorganizowali politycznie w silną formację, jaką jest właśnie AWPL?!
To nasza determinacja i sprawne przywództwo Tomaszewskiego (dlatego polakożercy uważają go za wroga nr 1) pozwala zachować to, co wciąż mamy, oraz pozwala mieć nadzieję na uzyskanie praw, które nam jako autochtonicznej mniejszości narodowej, w pełni się należą. To nasza siła powoduje, że państwo nie może się posunąć krok dalej w niszczeniu polskości, choć cały czas podstępnie dokręcają śrubę. Ale dopóki funkcjonuje wolna i pryncypialna AWPL, Litwini nie mają szans, by nas uciszyć i pokonać.
ja również jestem za AWPL i oddawałem na nich głos nie raz. Ale to nie znaczy, że będę zadowolony z głupich często nie przemyślanych działań AWPL.
Proszę cię!. Nikt nie każe AWPL iść do radia, jeśli tego nie chcą. AWPL ma prawo robić tak jak uważa. Ale nie ma prawa żadnego- oczekiwać że błędy jej nie będą zauważane czy komentowane. Bo jest partią która ma dbać o Polaków oraz ich sytuację. ale ŁASKI nie robią, są wybierani przez Polaków. Muszą to robić z rozwagą i mądrąścią (czego własnie brakuje u wielu przedstawicieli). I jeśli popełniają błędy to muszą być rozliczani. A może nie? Może to partia wie najlepiej a naród nie dorasta jej do pięt? Otóż powtarzam, to AWPL jest na łasce Polaków i powinna słuchać Polaków, a nie odwrotnie. Nie znam osobiście tych Radczenków i Gawlasów, ale trudno im odmówić logiki. Choc nie zawsze sie z nimi zgadzam, to moim zdaniem, faktycznie w wielu miejscach AWPL przyczyniła się do radykalizacji litwinów, do znielubienia Polaków jeszcze bardziej, gdyż patrzą oni na Polaków przez pryzmat AWPL.
I powiedz mi RSS: jakim cudem w demokracji na bazie konfrontacji może wygrać zając z Wilkiem. (niestaty taka proporcja sił się nigdy nie zmieni) Przecież widać że litwini bawią sie Polakami, im bardziej zając jest zły tym bardziej to bawi wilka, natomiast działania "przedstawiciela" zająca mogą na tyle wkurzać wilka, że postawi o wiele gorsze warunki tylko dła samej chorej satysfakcji, bo zając nic mu nie zrobi. Czy w ciągu gdy była AWPL już na mapie politycznej warunki Polaków na Litwie się polepszyły czy pogorszyły? bo ja widze wyraźnie pogorszenie na wielu frontach. Zatem działania AWPL pomagają czy pogarszają sytuację? Popierałem i nadal popieram AWPL, ale już pisałem, chyba czesto sie łapie na tym że AWPLowi zależy tylko aby zajączka gonic.
Dobrze powiedziane. Nie takie przeszkody udawało się pokonać bez szwanku. Teraz też będzie dobrze.
AWPL wyszła z rządu by pozostać wierną przyjętemu programowi i w obliczu politycznej zdrady współkoalicjantów, którzy złamali umowę koalicyjną w sprawach mniejszości narodowych. Akurat minister był niejako osobą postronną, nie kojarzona z AWPL, to raczej typ litewskiego urzędnika, którym w istocie jest już od wielu lat. Dlatego można śmiało powiedzieć, że ani jeoo obecność w rządzie, ani to że przestał być ministrem, nie ma dla wyborców AWPL praktycznie żadnego znaczenia. Można powiedzieć, że to ktoś z innej bajki.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.