Wczoraj do Głównego Komisariatu Policji Okręgu Wileńskiego zgłosił się mieszkaniec rejonu wileńskiego, urodzony w 1961 roku, który zawiadomił o oszustwie.
Mężczyzna opowiedział, że w dniach 18-21 czerwca (dokładna data jest ustalana), telefonowały do niego nieznajome osoby, podające się za pracowników banku i policji, i podstępem wyłudziły 150 000 euro. Te pieniądze poszkodowany przekazał dla nieznajomego mężczyzny, który przyszedł po ich odbiór. Oddał też nieznajomemu kartę bankową, którą później posłużono się i z konta bankowego poszkodowanego przywłaszczono 55 879 euro.
Straty wyniosły 205 879 euro.

Komentarze
1. Czy są w tym państwie policja i inne służby specjalne? Bo brakuje informacji o tym, że coś zdziałały w tym temacie.
2. Jeżeli nie dotyczy gotówki, to jak i dlaczego banki pozwalają na takie machlojki? Bo jak mi trzeba było zapłacić większą sumę przelewem, albo wypłacić gotówkę to zawsze miałem "schody" - nie było takie proste, bo jakaś tam ustawa o praniu brudnych pieniędzy, dodatkowe uwierzytelnianie. To nie dotyczy aferzystów i złodziei? Banki mają w tym udział?
3. To dotyczy tylko Litwy? Jakoś brakuje informacji, żeby na tak masową skalę okradano obywateli w innych państwach. Przyznaję, specjalnie nie szukałem, ale to sensacyjne informacje, więc zakładam, że mass media innych krajów chętnie wykładaly takie info.
4. No i najsmutniejsze - wszystkie przypadki takiego typu kradzieży, jakie znam, miały miejsce w okręgu wileńskim. Skąd złodzieje mają dane kontaktowe swoich ofiar? Informacje o stanie konta? Jakoś nie okradziono nikogo z resztek emerytury, pozostałych po zakupie lekarstw. Czy w okręgu wileńskim mieszkają najbardziej naiwni, że nie powiem najglupsi ludzie na Litwie?
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.