„Zgromadziliśmy członków naszego stowarzyszenia, którzy chcą wziąć udział w pozwie zbiorowym przeciwko rządowi. Swój udział zadeklarowali również przewoźnicy niezrzeszeni w żadnych stowarzyszeniach. (...) Zarejestrowało się ponad 100 firm” – zapewnił.
Według prezesa "Linavy", rozwiązania będą najpierw poszukiwane pokojowo z prawnikami.
„Za pośrednictwem prawników zwrócimy się do rządu. (...) Plany zostaną określone przez kancelarie prawne, ale są one stosunkowo jasne – najpierw będziemy szukać rozwiązań pokojowych, a jeśli to się nie powiedzie, mamy dalsze możliwości” – powiedział E. Mikėnas.
Przypominamy, że końcu października rząd postanowił zamknąć na miesiąc, do 30 listopada, przejścia graniczne w Solecznikach i Miednikach na granicy z Białorusią. Decyzja ta została podjęta w związku z masowym przylotem balonów przemytniczych z Białorusi. Punkt graniczny w Solecznikach został zamknięty całkowicie, natomiast ruch graniczny na przejściu w Miednikach był ograniczony – przewidziano wyjątki, kiedy można wjechać lub wyjechać.
Później władze w Mińsku zakazały litewskim ciężarówkom poruszania się po kraju. Ogłoszono, że przewoźnicy, którzy utknęli na granicy będą musieli parkować swoje pojazdy na specjalnych parkingach i uiszczać za to opłatę.
Aby umożliwić ciężarówkom powrót na Litwę, oba przejścia graniczne otwarto wcześniej niż planowano. Do tej pory jednak nie wszystkie z nich opuściły terytorium Białorusi.
Od kilku miesięcy Litwa zmaga się z ciągłym napływem balonów przemytniczych z Białorusi, zakłócających funkcjonowanie lotniska w Wilnie. Na początku grudnia minister spraw wewnętrznych Władysław Kondratowicz skierował list do komisarza ds. spraw wewnętrznych i migracji UE Magnusa Brunnera, wzywając o podjęcie natychmiastowych działań w związku z nasileniem się ataków hybrydowych ze strony Białorusi, podczas których systematycznie naruszana jest przestrzeń powietrzna Litwy.
Decyzje ministra spraw wewnętrznych Władysława Kondratowicza budzą kontrowersje i są oceniane jako wręcz szkodliwe dla zwykłych mieszkańców Wileńszczyzny - Polaków mieszkających po obu stronach granicy. Pochopne działania boleśnie dotyknęły przede wszystkim zwykłych mieszkańców pogranicza, ograniczając swobodę podróży, kontakty rodzinne, pogłębiając izolację i prowadząc do społecznego rozdarcia. W rezultacie sankcje, które miały być narzędziem bezpieczeństwa, stają się źródłem chaosu i marginalizacji, co rodzi pytania o ich skuteczność i długofalowe konsekwencje dla stabilności regionu.
na podst. ELTA
