„Sytuacja jest teraz taka, że Białorusini zamknęli przejazd przez przejście graniczne w Miednikach. Była to jedyna możliwość powrotu dla Litwinów znajdujących się na granicy, a Białorusini ją zablokowali” – powiedział O. Tarasow w rozmowie z Eltą.
Jak poinformował, wszystkie ciężarówki i naczepy litewskich firm zaparkowane na granicy są obecnie kierowane z Beniakoniów do Bierestowicy, a z przejścia Kamienny Łuh do Kotłówki, gdzie muszą zostać przetransportowane na płatne parkingi.
Przedstawiciel przewoźników powiedział, że obecnie oczekuje się na dalsze informacje i działania rządu litewskiego, ponieważ przewoźnicy nie wiedzą już, jak postępować.
„Na razie przewoźnicy muszą przetransportować wszystkie swoje pojazdy w wyznaczone miejsca, ponieważ policja tam jeździ i żąda ich usunięcia z poboczy dróg, z parkingów przy granicy. Później, nie wiem, monitorujemy, obserwujemy sytuację, czekamy na reakcję władz. Jak dotąd minęło bardzo mało czasu” – powiedział.
„Mówiąc wprost, w tej chwili nie wiemy, co robić. To koniec, nie ma drogi powrotnej, można stamtąd tylko zabrać ludzi, ponieważ wszystkie pojazdy będą teraz parkowane na płatnych parkingach, gdzie gwarantują bezpieczne przechowywanie i wypuszczenie kierowców” – kontynuował O. Tarasow.
Wiceprezes "Linavy" twierdzi, że jeśli Białoruś zdecyduje się wstrzymać ruch ciężarówek zarejestrowanych na Litwie przez przejście graniczne w Miednikach, straty tylko wzrosną. Według niego, samo przetransportowanie ich na wyznaczone płatne parkingi będzie bardzo kosztowne, ponieważ na Białorusi zostało mniej litewskich kierowców niż pojazdów.
Według niego, do tej pory litewscy pogranicznicy przepuszczali przez przejście graniczne w Miednikach około 60 ciężarówek dziennie.
na podst. ELTA
