To przede wszystkim cios dla firm transportowych, które zajmują się transportem towarów z Chin do UE przez terytorium Rosji i Białorusi. Wiele z nich jest zarejestrowanych w krajach bałtyckich i Polsce oraz aktywnie zatrudnia mieszkańców Azji Środkowej, Gruzji i Ukrainy.
Dekret A. Łukaszenki jest reakcją na kolejne pogorszenie stosunków z Litwą i Polską. Obecnie granica litewsko-białoruska jest zamknięta z powodu masowych przelotów balonów meteorologicznych z przemytem z Białorusi na Litwę. Z ich powodu Litwa wielokrotnie musiała zamykać przestrzeń powietrzną nad lotniskiem w Wilnie. Władze litewskie uważają, że do uruchomienia tych balonów przyczyniły się białoruskie służby specjalne. Zamknięcie granicy będzie obowiązywać do północy 1 grudnia, ale nie wyklucza się możliwości jego przedłużenia.
Litewska Państwowa Służba Graniczna poinformowała również, że nielegalni migranci nadal próbują przedostać się do kraju z Białorusi: tylko w ciągu ostatnich kilku dni na granicy z Białorusią zatrzymano 63 cudzoziemców za próbę nielegalnego przekroczenia granicy. Według funkcjonariuszy straży granicznej, migranci mieli przy sobie nożyce do przecinania drutu kolczastego, drabiny oraz łopaty do kopania tuneli.
Relacje Białorusi z Polską pozostają napięte z powodu zamknięcia granicy i aresztowania kilku obywateli polskich na Białorusi. 28 października Polska oświadczyła, że jest gotowa otworzyć dwa przejścia graniczne na granicy z Białorusią w listopadzie, ale 30 października, po konsultacjach z Litwą, ten nieokreślony termin został przesunięty o kilka tygodni. 31 października A. Łukaszenka oświadczył, że decyzja Polski o otwarciu przejść granicznych została rzekomo podjęta po zawarciu porozumienia w sprawie uwolnienia Andrzeja Poczobuta i innych więźniów politycznych.
na podst. ELTA

Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.