Aby wytopić szkło na szyby okienne lub żelazo na narzędzia, gwoździe i podkowy, niezbędna była bardzo wysoka temperatura. W hutach i dymarkach wykorzystywano węgiel drzewny, który spala się w temperaturze od 500 do nawet 800 st. C. Dodatkowo przy zwęglaniu drewna z żywicy powstawała smoła używana np. do uszczelniania łodzi, dziegieć – stosowany choćby w impregnacji skór, a z popiołu pozyskiwano potaż niezbędny do wytwarzania prochu. – Bez węgla drzewnego średniowieczna i nowożytna gospodarka po prostu by nie funkcjonowała – podkreślił prof. Słowiński. Przypomniał, że węgiel kamienny wyparł swój drzewny odpowiednik dopiero w czasach rewolucji przemysłowej.
Proces produkcji węgla drzewnego wymagał budowy mielerza – specjalnego stosu drewna ułożonego w regularny okrąg o średnicy zwykle około 10 m. Konstrukcję przykrywano darnią i piaskiem, aby odciąć dostęp tlenu, a następnie podpalano od środka. Proces wypalania trwał od 10 do 20 dni w temperaturze ok. 300 st. C. – Jednorazowo w mielerzu spalano nawet 200-250 m3 drewna, a więc tyle, ile pozyskuje się z około 0,5 ha lasu – powiedział naukowiec. Po zakończeniu takiego pojedynczego cyklu mielerz rozbierano, a kolejną wypałkę prowadzono już w nowym miejscu, tam, gdzie jeszcze wokoło było drewno, którego nie trzeba było wozić z daleka.
Kluczem do odkrycia skali produkcji węgla drzewnego na polskich ziemiach okazały się zdjęcia z lotniczego skanowania laserowego (LiDAR), które ukazują rzeźbę terenu bez roślinności. Miejsce po mielerzu to charakterystyczny, lekko zapadnięty okrąg. Stypendysta mgr Krzysztof Szewczyk przez dwa lata analizował mapy całego kraju, identyfikując ponad 630 tys. takich obiektów.
Zidentyfikowano je głównie na terenach dzisiejszych lasów. Zapewne było ich znacznie więcej, ale ślady po nich na terenach rolniczych i miejskich zostały zatarte przez orkę i zabudowę. Pamięć o działalności smolarzy i budników przetrwała jednak w nazwach miejscowości. Badania onomasty (czyli językoznawcy zajmującego się nazwami własnymi) sugerują, że o wypale węgla drzewnego świadczą liczne nazwy miejscowości sprzed XVII wieku jak: Smolary, Budy, Kuźnica, Szklary czy Poręba. Profesor Słowiński podkreślił, że mielerze należy traktować jako zabytki archeologiczne i dziedzictwo przemysłowe. Zapowiedział również udostępnienie otwartej bazy danych, w której każdy będzie mógł sprawdzić obecność dawnych mielerzy w swojej okolicy.
Badacz podsumował, że nad tematem pracował interdyscyplinarny zespół ekspertów: paleoekolodzy, historycy, językoznawcy, gleboznawcy, leśnicy, kartografowie, specjaliści ds. GIS, dendrolodzy, mikrobiolodzy, klimatolodzy, fitosocjolodzy, hydrolodzy i geomorfolodzy.
Dzięki temu udało się nie tylko zmapować mielerze, lecz także zrozumieć m.in., dlaczego powstawały, w jakich zależnościach funkcjonowały i jaki wywierały wpływ na środowisko przyrodnicze i skalę interakcji człowieka z krajobrazem.
na podst. "Nasz Dziennik", APW, PAP
