Spójrzmy jakie kradzieże miały miejsce w muzeum na przestrzeni wieków.
1911 – kradzież „Mony Lisy”, która zrobiła jej reklamę
11 sierpnia 1911 r. Włoch Vincenzo Peruggia, były pracownik Luwru, wszedł w dawnym roboczym kitlu, zdjął „Monę Lisę” z salonu Carré i wyniósł pod fartuchem – nie zatrzymany przez nikogo. Przez 24 godziny nikt nie zauważył zniknięcia obrazu. Obławę opisano później jako „fantastycznie bezowocną”. Peruggię ujęto dwa lata później, gdy próbował sprzedać obraz innemu muzeum. Paradoksalnie: dopiero jego kradzież uczyniła „Monę Lisę” globalną ikoną.
1940–1944 – Luwr w oku nazistów
Gdy Niemcy wkroczyli do Paryża, dyrektor Jacques Jaujard miał już plan ewakuacji. Ponad 1800 skrzyń ze sztuką wywieziono na wieś. Muzeum było prawie puste. Mimo to naziści przejęli część arcydzieł (m.in. „Niepokalane Poczęcie z Los Venerables” podarowano później frankistowskiej Hiszpanii) oraz eksponowali w gmachu zrabowane dobra francuskich obywateli.
Po wojnie – fala kradzieży w biały dzień
• 1966 – antyczna biżuteria znika w transporcie po wypożyczeniu do USA, wraca przypadkiem: znaleziona w papierowej torbie w Nowym Jorku.
• styczeń 1976 – kradzież flamandzkiego obrazu.
• grudzień 1976 – zamaskowani włamywacze wchodzą po rusztowaniu i kradną wysadzany klejnotami miecz Karola X. Do dziś nie odzyskany.
• 1990 – w biały dzień wycięto z ram obraz Renoira; tego samego roku zniknęła starożytna rzymska biżuteria i kilka innych dzieł.
• 1995 – dwa kolejne obiekty giną w ciągu jednego tygodnia.
• 1998 – obraz Camille’a Corota wycięty z ram – bez śladu do dziś.
Po serii kompromitacji Luwr zaczął inwestować w zabezpieczenia – jednak najnowsza kradzież klejnotów z 2025 r. pokazuje, że nawet ikoniczne muzeum nie zdołało zamknąć wszystkich furtek.
Rota
