„Będziemy rządzić krajem do czasu, aż uda nam się przeprowadzić bezpieczną, właściwą i rozsądną transformację. Nie chcemy angażować się w to, by ktoś inny objął władzę i mielibyśmy taką samą sytuację, jaką mieliśmy przez ostatnie długie lata” – powiedział Trump podczas konferencji prasowej.
Prezydent USA podkreślił, że chce „pokoju, wolności i sprawiedliwości dla wspaniałego narodu Wenezueli, w tym dla wielu Wenezuelczyków, którzy obecnie mieszkają w Stanach Zjednoczonych i chcą wrócić do swojego kraju”.
Atak na Caracas, jak zaznaczył Trump, był operacją jakiej nie widziano od czasu II wojny światowej, i na jej czas amerykańskie służby wyłączyły w stolicy Wenezueli światła. Dodał też, że siły USA były gotowe na drugi atak.
Prezydent USA oskarżył wenezuelski reżim o okradanie Ameryki, odnosząc się do nacjonalizacji sektora naftowego przez poprzednika Maduro, Hugo Chaveza. „Ameryka nigdy nie pozwoli, aby obce mocarstwa okradały nasz naród lub zmuszały nas do wycofania się z naszej półkuli” – mówił Trump. Zapowiedział powrót amerykańskich firm do Wenezueli, choć zaznaczył że na razie embargo na ropę z Wenezueli zostaje utrzymane.
Zapowiedział też, że Ameryka będzie pilnować półkuli zachodniej jako swojego regionu. „Według naszej nowej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego, Amerykańska dominacja na półkuli zachodniej nigdy więcej nie będzie kwestionowana” – powiedział.
W sobotę rano USA przeprowadziły potężny atak powietrzny na Wenezuelę, podczas którego przeprowadzono operację pojmania prezydenta Nicolása Maduro i jego żony Cilii Flores.
W operacji tej wykorzystano śmigłowce Chinook i siły specjalne. W rozmowie z „The New York Times” Trump nazwał operację „wspaniałą”, chwaląc „bardzo dobre planowanie i znakomite oddziały”.
Sekretarz stanu Marco Rubio potwierdził, że Maduro będzie sądzony w Stanach Zjednoczonych i że do wykonania nakazu aresztowania konieczne są działania militarne.
Na podst. PAP, ELTA
