Będąca w znakomitej formie Mirra Andriejewa od początku finału potwierdzała status faworytki. Rosjanka zwyciężyła w dwóch setach 6:3, 6:2, sięgając po tytuł mistrzyni Roland Garros. Chwalińska walczyła ambitnie, jednak nie zdołała znaleźć sposobu na świetnie dysponowaną przeciwniczkę.
Mimo porażki w decydującym meczu turnieju, Maja Chwalińska może być dumna ze swojego osiągnięcia. Polska tenisistka była jednym z największych objawień tegorocznego Roland Garros. W drodze do finału rozegrała szereg znakomitych spotkań, prezentując wysoką formę, ogromną determinację i sportową klasę.
Polska tenisistka zanotowała ogromny awans w rankingu WTA, przesuwając się aż o 93 miejsca. Ze 114. pozycji przesunęła się na 21. lokatę.
Spektakularny sukces sportowy oznacza także finansowy przełom. Za awans do finału French Open Polka otrzyma 1,4 mln euro premii, czyli ok. 1,6 mln dol. To więcej, niż wyniosły jej wszystkie dotychczasowe zarobki z kortu. Według oficjalnych danych przed startem paryskiego turnieju Chwalińska miała na koncie 864 tys. dol. nagród.
24-latka została czwartą polską tenisistką, która wystąpiła w decydującym meczu singla w Wielkim Szlemie.
Pierwszą - jeszcze przed II wojną światową - była Jadwiga Jędrzejowska, później dokonała tego Agnieszka Radwańska (obie bez powodzenia), a następnie po sześć tytułów sięgnęła Iga Świątek. W Paryżu była najlepsza w latach 2020 i 2022-24, w 2022 roku zwyciężyła też w US Open w Nowym Jorku, a przed rokiem wygrała turniej na Wimbledonie.
na podst. dorzeczy.pl, PolskieRadio24.pl,

Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.