Pojedynek pomiędzy Loncarem i Algirdasem Baniulisem w wadze 81 kg został przerwany w drugiej rundzie po kolejnym liczeniu boksera gospodarzy. Miał on pretensje do polskiego sędziego Macieja Dziurgota, bowiem – jak wynika z przebiegu walki zamieszczonej w internecie – ostatnie liczenie było dość wątpliwe. Chorwat pokazywał, że jest gotowy do kontynuacji rywalizacji, jednak Polak nie cofnął decyzji.
„Zajście widzieliśmy na telebimie w sali rozgrzewkowej. Chwilę przed ogłoszeniem werdyktu, kiedy arbiter sprawdza bandaże na rękach pięściarzy, chorwacki zawodnik rzucił się z pięściami na Macieja Dziurgota. Sytuacja miała miejsce przy linach i chyba tylko dlatego dwóm innym sędziom, znajdującym się poza ringiem, udało się złapać za nogi agresora i odciągnąć od naszego arbitra" – powiedział trener reprezentacji Polski Marcin Stankiewicz.
„Jego zachowanie zszokowało wszystkich będących w hali. Nie tylko zaatakował sędziego, ale też bił go po żebrach, kiedy Dziurgot już się przewrócił" – dodał szkoleniowiec.
Polski arbiter trafił do jednego ze szpitali w chorwackiej stolicy. Przechodzi kolejne badania.
Według nieoficjalnych informacji, poszkodowany nie ma żadnych złamań.
Chorwackie media poinformowały, że 18-letni bokser przebywa w areszcie. Z kolei tamtejsza federacja dożywotnio zdyskwalifikowała Loncara. Zawieszeni zostali też jego trenerzy, którzy widzieli napaść na Polaka.
„Jesteśmy wstrząśnięci zachowaniem Vido Loncara, który zaatakował i poważnie ranił polskiego sędziego Macieja Dziurgota. Chcemy przeprosić za to zdarzenie, które negatywnie wpływa na cały chorwacki sport" – podkreśliła w komunikacie bokserska federacja Chorwacji.
Po przegranej z Litwinem Chorwat pobił polskiego sędziego
2014-10-22, 09:54
Litewski bokser Algirdas Baniulis awansował do ćwierćfinałów młodzieżowych mistrzostw Europy w Zagrzebiu, po pokonaniu w drugiej rundzie przez techniczny nokaut, w kategorii wagowej do 81 kg, Chorwata Vido Loncara. Pojedynek ten zakończył się skandalem, gdyż reprezentant gospodarzy brutalnie pobił polskiego sędziego.
Etykiety

Komentarze
Nie? Jak mi przykro...
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.