Tego dnia uczczono także pamięć pokojowych mieszkańców wsi Koniuchy, którzy w 1944 r. przeciwstawili się atakom sowieckich partyzantów i zapłacili za to najwyższą cenę. Rozumiejąc znaczenie pamięci historycznej i prawdy, samorząd rejonu solecznickiego, Związek Polaków na Litwie oraz instytucje polskie pielęgnują miejsca pamięci, podejmując wspólne starania w celu odnalezienia miejsc wiecznego spoczynku poległych i godnego upamiętnienia ich ofiary.
W gminie solecznickiej znajdują się dwa miejsca pamięci Żołnierzy Wyklętych – cmentarzyk w Sangieliszkach oraz cmentarz w Solecznikach.
W Sangieliszkach spoczywa około dwudziestu żołnierzy oddziału „Komara” Armii Krajowej. Wraz z nimi zamordowano Zofię Sakowicz, jej ośmiomiesięczną córeczkę, starą matkę oraz pastucha Igora Gołubiewa. Cywilów zabito za udzielenie schronienia żołnierzom Armii Krajowej. Ich ciała złożono w domu Sakowiczów i podpalono. Po wycofaniu się sowietów miejscowi pochowali ofiary we wspólnej mogile.
W Solecznikach spoczywają natomiast żołnierze polegli w nierównej walce z sowietami w okolicach Dziewieniszek. Początkowo zostali pochowani na obecnym skwerze w Dziewieniszkach, a w 1993 roku ich szczątki przeniesiono do Solecznik. Spoczywa tu czterech żołnierzy AK, którzy zginęli 29 maja 1944 roku w okolicach wsi Klewica niedaleko Dziewieniszek, w starciu z sowiecką bandą rabunkową.
Mer rejonu solecznickiego Zdzisław Palewicz podkreślił znaczenie udziału młodzieży w tej akcji pamięci.
– Nasi przodkowie wzięli na swoje barki ciężar walki o wolność ojczystej ziemi. Byli to młodzi ludzie, którzy chwycili za broń. Nie zgadzali się z reżimem komunistycznym, walczyli o wolność swojej ziemi – to były ich wartości. Los ich i ich rodzin był tragiczny. Jednych rozstrzelano, innych prześladowano nawet po wojnie. Gdy Litwa i Polska odzyskały niepodległość, zaczęliśmy mówić o tym otwarcie, bo ci ludzie byli bohaterami i pokazali, że trzeba być wiernym swoim wartościom oraz mieć kręgosłup. Znów spotykamy się tutaj, aby oddać im hołd – mówił mer, zachęcając młodych do poznawania historii swojej małej ojczyzny.
Za pokój dusz poległych modlił się proboszcz parafii solecznickiej Stanisław Maciukiewicz.
– Ci ludzie walczyli pod biało-czerwoną flagą i zginęli za Ojczyznę. Bronili nie tylko swoich domów i rodzin, lecz czegoś jeszcze cenniejszego – wolności. Nie chcieli, aby była okupowana ani przez Hitlera, ani przez komunistów. Rozumieli, że ta walka jest skazana na porażkę, ale się nie poddali. Dziś mamy kilka zobowiązań: pamiętać, znać prawdę historyczną, modlić się i kontynuować ich dzieło – nie z bronią w ręku, lecz pracą dla dobra swojej ziemi. Możemy się uczyć, być obywatelsko aktywni i dążyć do rozwoju naszego kraju – powiedział Konsul Rzeczypospolitej Polskiej Zbigniew Ciosek.
Koniuchy. Nie wszyscy zamordowani pod koniec stycznia 1944 roku spoczywają na małym wiejskim cmentarzu – zwyczajnie zabrakło tych, którzy mogliby ich pochować. Część ofiar została pochowana na cmentarzu w Bieniakoniach (Białoruś), inni – w Butrymańcach. Mieszkańcy tej wsi sprzeciwili się sowieckim partyzantom, którzy przychodzili ich rabować. W odwecie wieś, licząca około 60 domów i 300 mieszkańców, została spalona.
W Butrymańcach pochowani są żołnierze Armii Krajowej polegli pod Wilkańcami.
Warto dodać, że na tamtejszym cmentarzu znajdują się także jeszcze inne groby żołnierzy AK – jeden w pobliżu głównej mogiły oraz dwa w innej części nekropolii.
Puszcza Rudnicka od zawsze była schronieniem dla żołnierzy, dlatego nie dziwi, że w położonych w niej wsiach znajdują się ich groby. Jedną z takich miejscowości są Niewoniańce.
Na miejscowym cmentarzu spoczywają żołnierze Armii Krajowej polegli w 1945 roku. W tym samym miejscu wzniesiono także pomnik ku czci mieszkańców, którzy zginęli z rąk sowieckich partyzantów i funkcjonariuszy NKWD.
W Butrymańcach, Koniuchach i Niewoniańcach za poległych modlił się proboszcz parafii w Butrymańcach i Podborzu Józef Aszkiełowicz.
Na cmentarzu w Ejszyszkach znajduje się symboliczny grób jednego z najwybitniejszych dowódców Armii Krajowej na Wileńszczyźnie Jana Borysewicza, pseud. „Krysia”. Zginął tragicznie 21 stycznia 1945 roku w walce z oddziałami NKWD.
Jego pośmiertna Golgota wiodła przez Naczę, Radruń (obecnie Białoruś), Koleśniki i Ejszyszki. Ciało komendanta, ubrane jedynie w prowizoryczną bieliznę z workowego płótna, było obwożone po okolicznych miejscowościach, by zastraszyć ludność. Ostatni raz wystawiono je publicznie w Ejszyszkach. Sowieci nie mogli dopuścić, by miejsce jego pochówku stało się iskrą legendy umacniającej polskiego ducha. Dlatego do dziś miejsce wiecznego spoczynku porucznika Borysewicza pozostaje nieznane.
Na cmentarzu w Ejszyszkach spoczywają również inni żołnierze, którzy sprzeciwiali się władzy komunistycznej.
Według dyrektora administracji samorządu rejonu solecznickiego Grzegorz Jurgi, 82 lata temu pojęcie Wileńszczyzny było znacznie szersze i obejmowało tereny dzisiejszej Białorusi.
– Jesteśmy mieszkańcami Wileńszczyzny, choć jej granice wyglądały inaczej. To nasza ziemia i jesteśmy jej częścią, tak jak żołnierze, którzy zginęli tutaj 82 lata temu. Walczyli nie dlatego, że ktoś im kazał, lecz z głębi serca, przekonani, że ich ojczysta ziemia musi być wolna. I dziś tacy jesteśmy – mówił Grzegorz Jurgo.
Za pamięć poległych modlił się proboszcz parafii w Ejszyszkach Wiktor Bogdziewicz.
Ostatnim punktem wizyty delegacji był cmentarz w Koleśnikach, który miejscowi nazywają „Jasną Górką”. Tutaj, trzymając się za ręce, przedstawiciele ambasady, samorządu, lokalnej społeczności i młodzieży wraz z księdzem Algisem Vaickūnasem wspólną modlitwą otoczyli pamięć tragicznych losów poległych.
Wicemer rejonu solecznickiego Waldemar Śliżewski zauważył, że pamięć o Żołnierzach Wyklętych jest wspólnym zobowiązaniem.
– Co roku, gromadząc się przy wszystkich miejscach pamięci, tworzymy zintegrowaną społeczność. Polegli żołnierze i cywile z perspektywy historii opowiadają nam, z czym się zmierzyli, jak wyglądała wojna, jak deptano człowieczeństwo i łamano wolność. To tylko 113 nazwisk, a grobów jest znacznie więcej. Pomniki nie są jedynie majątkiem materialnym – to pamięć i autentyczność – mówił wicemer, podkreślając znaczenie znajomości historii ojczystej ziemi.
na podst. www.salcininkai.lt

Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.