Zmiana czasu z letniego na zimowy nastąpi w najbliższą niedzielę, 26 października, w nocy. O godz. 4.00 cofniemy wskazówki zegarów na godzinę 3.00.
Czas zimowy będzie obowiązywał do końca marca.
W całej Unii Europejskiej wskazówki zegarków mieszkańcy przesuwają dwukrotnie w ciągu roku. Z czasu letniego na zimowy przechodzimy po to, aby jak najskuteczniej wykorzystać światło słoneczne, by w ten sposób oszczędzać źródła energii. Jednak przeciwnicy tego są zdania, że zmiana czasu ma negatywny wpływ na zdrowie człowieka.
Parlament Europejski w 2019 roku opowiedział się za zniesieniem sezonowej zmiany czasu od 2021 roku. Jednakże państwom członkowskim nie udało się jeszcze porozumieć, czy chcą na stałe wprowadzić czas letni, czy zimowy, dlatego praktyka zmiany czasu jest kontynuowana.
Jak wskazuje minister łączności Juras Taminskas, rezygnacja z sezonowych zmian czasu nie należy obecnie do priorytetów Unii Europejskiej. Większość państw członkowskich nie uwzględnia tej kwestii w swoich programach prezydencji, biorąc pod uwagę obecną sytuację geopolityczną i trwającą wojnę na Ukrainie.
„Czego najmniej potrzebujemy to rozbieżności zdań w Unii Europejskiej co do tego, jak przesunąć wskazówki zegara – do przodu lub do tyłu. Cieszę się, że wraz z naszymi sąsiadami, trzema państwami bałtyckimi, opowiadamy się za czasem letnim. Jednak gdy nie ma konsensusu między wszystkimi państwami co do wyboru czasu, pojawia się pytanie – czy w ogóle warto wracać do tej kwestii” – powiedział cytowany w komunikacie minister Taminskas.
Nawet po zatwierdzeniu stanowiska Parlamentu Europejskiego w sprawie zmiany czasu, podział między państwami członkowskimi UE nadal istnieje. Jak podkreśla Taminskas, państwa południowe UE mają jedno stanowisko w sprawie wyboru czasu, a państwa północne – inne.
Litwa, Łotwa i Estonia uzgodniły już w 2018 roku, że należy zrezygnować z przesuwania wskazówek zegara. Badania opinii publicznej na Litwie wykazały, że większość mieszkańców opowiada się za czasem letnim.
