Według Adama Mierzejewskiego, który wciela się w postać tego nieprzeciętnego wojaka, w osobie Juranda pisarz zawarł historie trzech rycerzy. Jednemu Krzyżacy odcięli rękę, by nie podnosił jej więcej na zakon, drugiemu język, by nie bluźnił, a trzeciemu wypalili oczy. Sienkiewicz zebrał te opowieści i włożył je w los bohatera.
Istotnie, widok Juranda prowadzonego przez mnicha na czele pochodu robił niesamowite wrażenie, tym bardziej, że tuż za nim prowadzony był Krzyżak – sprawca okaleczenia, któremu Jurand w powieści miłosiernie daruje życie.
W Mejszagole takiego widowiska jeszcze nie było. Orszak w oryginalnych strojach z epoki przeniósł na chwilę wszystkich zebranych do średniowiecza, ku największej uciesze dzieci, bowiem nie zabrakło nawet armaty, z której od czasu do czasu rozlegał się potężny huk!
Przyjazne Spychowo
Idea takich spotkań jest realizowana przez Stowarzyszenie „Przyjazne Spychowo", którego prezesem jest Waldemar Popielarczyk, a które ma na celu promocję miejscowości znanej z powieści Sienkiewicza, zwłaszcza, że ten zakątek mazurskiej ziemi ma do zaoferowania nie tylko piękną przyrodę. Odbywają się tu liczne przedsięwzięcia, które splatają średniowieczne obyczaje ze współczesnym dorobkiem mieszkańców. Takim przykładem jest młodzieżowy zespół o nietypowej nazwie „Pięć metrów rury". W rockowym brzmieniu wygrywa przeboje polskiej i zagranicznej muzyki. Ale w Spychowie działa też Zespół Muzyki Dawnej, grający pieśni średniowieczne. Tak więc Stowarzyszenie „Przyjazne Spychowo" jest sposobem na połączenie przeszłości z teraźniejszością. Uzupełniając to, co historyczne, współczesną treścią dają więcej niż niejedna lekcja w szkole.
W odwiedzinach u prałata
Inicjatorem przyjazdu Stowarzyszenia na Litwę był dyrektor Muzeum Etnograficznego Wileńszczyzny Algimant Baniewicz, a przyjęciem gości zajęli się: dyrektor szkoły Alfreda Jankowska i pracownicy muzeum Ks. Józefa Obrembskiego, a także Stowarzyszenie „Centrum Wspólnoty Mieszkańców Mejszagoły" w osobie prezesa Andrzeja Adamejtisa i starosta mejszagolski Stefan Orszewski. Nie można pominąć dyrektor Domu Kultury Tatiany Sinkiewicz, bowiem kolejny raz gościnny dwór Houwaltów użyczył miejsca w parku i w holu. Przedsięwzięcie patronatem objęła posłanka Rita Tamašuniene.
Średniowieczny orszak przemierzając ulice Mejszagoły zaszedł do muzeum ks. Józefa Obrembskiego. Dla wielu szczytnian było to pierwsze spotkanie z legendą Patriarchy Wileńszczyzny. Z zainteresowaniem i zdziwieniem oglądali niskie pomieszczenia, w których głowy schylali także prezydenci Polski i Litwy. Bardzo budujące jest to, że pałacyk nadal stanowi konieczny punkt odwiedzin, nie można się oprzeć wrażeniu, że jego gospodarz lub jak mówił o sobie prałat – strażnik – ciągle jest obecny.
Z historią "za pan brat"
Przed Domem Kultury średniowieczni rycerze stoczyli pojedynki, damy przyglądały się im z zalotnym spojrzeniem, młodzież tańczyła z ogniem, kowal wybijał monety, a Jurand pozował do zdjęć i nawet momentami odzyskiwał wzrok. Uwolniono też skrępowanego powrozem Krzyżaka, bo w końcu najistotniejsza była atmosfera – pełna życzliwości i przyjaźni. I co najważniejsze, taka reminiscencja spowodowała wzrost zainteresowania historią. Dla dzieci i młodzieży stała się zachętą do sięgnięcia po powieść lub film, dla dorosłych, szczególnie mężczyzn, do zmierzenia się ze średniowiecznym orężem wojennym.
Monika Urbanowicz
"Rota"
