Urodził się w 956 roku w Libicach. Był synem księcia czeskiego Sławnika z rodu Sławnikowiczów.
Według autora najstarszego żywota św. Wojciecha, napisanego pod koniec X wieku przez Jana Kanapariusza, niezwykła uroda dziecka sprawiła, że rodzice przeznaczyli go dla świata, ale w dzieciństwie ciężko zachorował i wówczas złożyli ślub, że jeśli wyzdrowieje, oddadzą go na służbę Bogu.
Wojciech chętnie pobierał nauki w duchu chrześcijańskim, chłonął wiedzę, szlifował też dworską ogładę. Stronił od rozrywek, był bardzo pobożny, pielgrzymował do miejsc związanych ze świętymi męczennikami, pomagał ubogim. Imię Adalbert (pod którym jest znany w krajach zachodnich) przybrał podczas bierzmowania na cześć swego mentora, arcybiskupa Magdeburga, Adalberta, pod którego opiekę został oddany w 972.
W 981 roku wyruszył do Pragi, gdzie przyjął święcenia kapłańskie z rąk biskupa Dytmara. Dwa lata później 27-letni Wojciech został mianowany biskupem praskim.
Podjął się reorganizacji dochodów biskupstwa, dzieląc je na cztery części, z czego najmniejszą zachował dla siebie. Ponadto chciał zrealizować trzy cele: zwalczyć wielożeństwo, promować celibat duchownych i zlikwidować handel niewolnikami. Ponieważ w tej ostatniej kwestii istniał duży opór społeczny, postanowił opuścić Pragę i udał się do Rzymu.
Synod nakazał biskupowi powrót do Pragi, a ten po powrocie rozpoczął przerwaną wcześniej ewangelizację. Wkrótce potem wystąpił przeciwko księciu Bolesławowi, którego stronnik nakrył swoją żonę na cudzołóstwie. Kobietę chciano zamordować, a Wojciech stanął w jej obronie. Nie przyniosło to skutku, bo kobieta została stracona, a biskup ponownie opuścił Pragę i wyjechał do Rzymu.
Pod koniec 996 roku Czesi przysłali Wojciechowi ostateczną odpowiedź, że nie godzą się na jego powrót do Pragi. Podjął więc decyzję, by wyruszyć do Polski, a stamtąd na misję do Prus.
Bolesław Chrobry bardzo ucieszył się na wiadomość, że do Polski ma przybyć biskup Wojciech. Słyszał o nim wiele od jego rodzonego brata, Sobiebora, któremu wcześniej udzielił schronienia. Król chciał zatrzymać Wojciecha u siebie jako pośrednika w misjach dyplomatycznych. Jednak Wojciech stanowczo odmówił i wyraził chęć pracy wśród pogan, udając się z misją do Prus. Bolesław Chrobry dał Wojciechowi do osłony 30 wojowników. Biskupowi towarzyszył tylko jego brat, bł. Radzim, i subdiakon Benedykt Bogusza, który znał język pruski i mógł służyć za tłumacza. Działo się to wiosną 997 roku. Wisłą udał się Wojciech do Gdańska, gdzie przez kilka dni głosił Ewangelię tamtejszym Pomorzanom. Stąd udał się w dalszą drogę. Aby nie nadawać swojej misji charakteru wyprawy wojennej, Wojciech oddalił żołnierzy.
Niedługo potem dziki tłum otoczył misjonarzy i zaczął im złorzeczyć. Kiedy Wojciech zorientował się, że Prusy nie chcą nawrócenia, postanowił zakończyć misję powrotem do Polski. Prusowie poszli za nim. Miejsca męczeńskiej śmierci nie udało się uczonym dotąd zidentyfikować. Mogło to być w okolicy Elbląga lub Tękit. 23 kwietnia 997 roku agresywny tłum Prusów otoczył biskupa Wojciecha i jego dwóch towarzyszy. Wojciech zginął od wielu ran włóczniami, które rzucono na rozkaz pogańskiego kapłana. Odcięto mu głowę i wbito ją na żerdź. Radzima i Benedykta Prusowie puścili wolno.
Głowę z pala zdjął potajemnie i przewiózł do Gniezna nieznany Pomorzanin. Wkrótce potem Bolesław Chrobry wykupił resztę ciała Wojciecha na wagę złota i rozkazał pochować w Gnieźnie.
Cesarz rzymski Otton III, z którym biskup Wojciech wcześniej się zaprzyjaźnił, na wiadomość o śmierci męczeńskiej przyjaciela natychmiast zawiadomił o niej papieża z prośbą o kanonizację. Była to pierwsza w dziejach Kościoła kanonizacja, ogłoszona przez papieża, gdyż dotąd ogłaszali ją biskupi miejscowi. Na żądanie papieża sporządzono najpierw żywot Wojciecha na podstawie zeznań naocznych świadków: bł. Radzima i Benedykta. W oparciu o ten żywot papież Sylwester II jeszcze przed rokiem 999 dokonał uroczystego ogłoszenia Wojciecha świętym.
Św. Wojciech, pierwszy słowiański święty i męczennik, jest oprócz Matki Bożej Królowej Polski i św. Stanisława, głównym patronem Polski. Nazywany jest również „patronem duchowej jedności Europy”.
