Znajomość, która zapadła w serce
Chociaż dzieciństwo s. Albiny szybko dotknęły wojna, okupacje niemiecka i sowiecka, urodziła się jednak w niepodległej Litwie i doskonale pamięta, jak budował się, rozwijał i rozkwitał nasz kraj. Zapytana, kiedy po raz pierwszy dowiedziała się o Jerzym Matulewiczu, siostra odpowiedziała malowniczym opowiadaniem, zapraszając nas do wsi w międzywojennej Litwie – do jej rodzinnego domu w Nociūnai, który stał przy drodze prowadzącej z Kupiszek do Onikszt. Jej ciekawy świata i aktywny społecznie starszy brat Jonas wpadł na pomysł przekształcenia ich domu w pocztę, by mieszkańcy wsi nie musieli iść pięć kilometrów do najbliższego urzędu pocztowego. W ten sposób część ich domu stała się prawdziwą czytelnią z mnóstwem gazet i czasopism. W 1932 roku, gdy Albina miała zaledwie pięć lat, wertowała w owej czytelni tygodnik „Šaltinis”. Zobaczyła w nim zdjęcie arcybiskupa Jerzego Matulewicza, opublikowane z okazji piątej rocznicy jego śmierci. „Chociaż nic więcej nie rozumiałam, bo dopiero poznawałam litery, jednak to zdjęcie pozostało ze mną niczym pierwsze ziarno, pierwszy promień” – mówi siostra Albina. Później w gimnazjum, choć była aktywna w młodzieżowej organizacji katolickiej „Ateininkai” i brała udział w innych inicjatywach, o Jerzym Matulewiczu zbyt wiele nie słyszała, z dzisiejszej perspektywy dostrzega jednak, że już wtedy działaniom młodych ludzi – zarówno w organizacji „Ateitininkai” i innych – jak również działaniom katolików towarzyszył duch abp. Matulewicza.
Powołana, by pomagać ludziom
Do drugiego spotkania z bł. Jerzym Matulewiczem doszło na drodze poszukiwania swego powołania. W ostatnich klasach gimnazjum Albina miała jasny plan – chciała opiekować się chorymi i zostać lekarzem, próbowała więc wstąpić na studia medyczne na Uniwersytecie Wileńskim. Niestety, nie została przyjęta. Albina wspomina: „Wydawało się, że grunt usunął mi się spod nóg. Wszystkie moje marzenia i najpiękniejsze plany legły w gruzach. Pamiętam, jak długo klęczałam w kaplicy św. Kazimierza w katedrze oszołomiona i niezdolna do proszenia o cokolwiek, nie wiedziałam bowiem, o co jeszcze prosić, skoro moje najlepsze i najszlachetniejsze zamiary zostały nagle przez Niego – mojego Pana – rozwiane”.
Siostra Albina została studentką Wydziału Geografii i Geologii oraz wolną słuchaczką Wydziału Języka Litewskiego i Literatury. W miarę upływu czasu pokochała swoje studia, osiągała wspaniałe wyniki, okoliczności i wyzwania życiowe przypominały jej jednak o potrzebie pomagania ludziom. W trakcie studiów życiem s. Albiny wstrząsnęła deportacja jej rodziny na Syberię, a ona sama została wydalona z uniwersytetu z powodu swojej wiary i musiała opuścić Wilno w ciągu 48 godzin. I choć później pozwolono jej ukończyć studia i pracować jako asystent laboratoryjny w Akademii Nauk, otrzymywanego wynagrodzenia nie wystarczało, by pomóc zesłanym na Syberię rodzicom. W ten sposób Albina trafiła do domu dziecka w Viešvilė, który, jak wspomina, „był tak zaniedbany, jak to tylko możliwe”. Pracując z pełnym oddaniem na rzecz mieszkających tam dzieci, ujawniając panującą tam niesprawiedliwość, natknęła się nagle na „Notatki” Jerzego Matulewicza. Jak mówiła później: „Cała seria niezwykłych wydarzeń i końcowy przystanek w domu dziecka z całą mocą dowiodły mojej bezsilności, by zmienić coś na własną rękę. Jednocześnie myśli z dziennika duchowego błogosławionego Jerzego Matulewicza, które trafiły w moje ręce, otworzyły nową drogę – jak każdy może uczynić własne życie potężną służbą Kościołowi i ludziom w potrzebie”.
Po tym, gdy nadarzyła się okazja powrotu do Wilna, Albina zrozumiała, że pozwoliłoby jej to jeszcze bardziej rozwijać formację duchową według Jerzego Matulewicza. Dostrzegłszy to znajome siostry ze Zgromadzenia Ubogich Sióstr Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny zaprosiły ją do wstąpienia do klasztoru. Chociaż warunki życia zakonnic były trudne, klasztory w czasach sowieckich były zakazane, a zakonnice i zakonnicy byli pod nadzorem, Albina przypomina jednak, że bardziej niż cokolwiek innego i za wszelką cenę chciała się włączyć w aktywna działalność na rzecz Kościoła zgodnie ze wskazówkami abp. Jerzego Matulewicza.
Caritas – miłość miłosierna – istotą życia każdego człowieka
12 lipca 1987 r. w Mariampolu Jerzy Matulewicz został beatyfikowany, a jego ciało umieszczono w ołtarzu. S. Albina wspomina to wydarzenie jako cud. Opowiadała: „Podczas tej uroczystości zmienili się wszyscy ludzie, wszystkie relacje, cały nastrój się zmienił. Byliśmy tak wolni, że zapomnieliśmy nawet, że nadal jesteśmy uciskani. To była niezwykła uroczystość – dar dla całej Litwy. Gdy się zaczęło odrodzenie, nie opuszczała mnie myśl, że należy odradzać życie katolickie, przede wszystkim – poprzez odrodzenia Caritas. Wydawało się, że Bóg po prostu wziął mnie i wepchnął, nie było odwrotu. Zainspirowana tym, udałam się do Koszedar, gdzie przedstawiłam ten pomysł oraz zapisany w niewielkich moich notatkach program działań kardynałowi Vincentasowi Sladkevičiusowi. Pomysł został pobłogosławiony”.
W krótkim czasie grupa inicjatorek powiększyła się i powstało Katolickie Zgromadzenie Kobiet „Caritas”, natomiast w dniach 15-16 kwietnia 1989 r. w hali sportowej w Kownie odbył się zjazd tej organizacji, w którym wzięło udział około pięciu tysięcy osób. W ten sposób dzieła miłosierdzia rozprzestrzeniły się na całą Litwę: umacniane są rodziny, realizowana jest opieka nad osobami ubogimi i samotnymi, nad sierotami, przygotowywane są plany edukacji młodzieży, przywracana jest sprawiedliwość społeczna i głoszone są prawdy wiary.
Opracowała
Karolina Sadauskaitė-Varnelė

Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.