Do wstrząsu doszło w poniedziałek wieczorem, 850 metrów pod ziemią. W regionie zdarzenia przebywało wówczas dziewięciu górników. Ośmiu z nich wycofało się o własnych siłach. Zostali przetransportowani do szpitali, ich życiu nic nie zagraża, po badaniach lekarskich zostali wypisani do domów. Pod ziemią pozostał jeden górnik.
Akcja ratunkowa była bardzo trudna. Kopalnia jest silnie metanowa. Aby dotrzeć do poszkodowanego, kluczowe było odbudowanie zniszczonego przez wstrząs lutniociągu, który doprowadza powietrze. W akcji brało udział kilkanaście ekip poszukiwawczych z różnych kopalń, w tym z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego.
Ofiara, 40-letni górnik, był pracownikiem spółki JSW Szkolenie i Górnictwo, pracował w kopalni dwa lata. "Pracownicy, zarząd i rada nadzorcza Jastrzębskiej Spółki Węglowej składają wyrazy głębokiego współczucia rodzinie, najbliższym oraz kolegom zmarłego górnika" – przekazała spółka.
Na podst. PAP
