Centralne obchody odbyły się w Warszawie. W stolicy oddano hołd tym, którzy ponieśli męczeńską śmierć z rąk ukraińskich nacjonalistów. Była tez salwa honorowa. W trakcie uroczystości odśpiewano hymn narodowy.
List okolicznościowy skierował prezydent Andrzej Duda. – Sprawcy zgładzili, pozbawili pogrzebu i jakiegokolwiek upamiętnienia dziesiątki tysięcy sąsiadów tylko dlatego, że ci mówili i modlili się po polsku – napisał prezydent RP.
Gdy mówimy o sprawcach, mamy na myśli ukraińskich nacjonalistów. – To oddziały UPA jednocześnie zaatakowały dziesiątki polskich miejscowości, nie oszczędzono nikogo – mówił w homilii podczas Mszy świętej w Katedrze Polowej Wojska Polskiego ks. por. Łukasz Węglowski.
Ofiary wciąż czekają na ekshumacje i należne upamiętnienie. – Zbrodnie, które w latach 1943-1945 rozlały się po Wołyniu i Galicji, wciąż bolą – zaakcentował Lech Parell, szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych
Ból jest tym większy, że ci, którzy byli katami, przez wielu na Ukrainie są dziś gloryfikowani. – Groby i ekshumacje, i wszelkie upamiętniania przeczą chwale UPA, na której tak – niestety – współczesnym Ukraińcom zależy – podkreśliła Ewa Siemaszko, badacz Rzezi Wołyńskiej.
Strona ukraińska sceptyczni podchodzi do wniosków Instytutu Pamięci Narodowej o przeprowadzenie ekshumacji. – One przede wszystkim mają charakter pewnych decyzji, które zapadają na szczeblu politycznym – zauważył dr hab. Karol Polejowski, zastępca prezesa IPN,
Taka sytuacja trwa od 2017 roku. W ostatnim czasie pojawiła się zgoda na prace w Puźnikach i w Zboiskach, jednak – jak dodał zastępca prezesa IPN – nie stanowią one istotnego przełomu. – Tutaj trzeba kompleksowej decyzji, która otworzy drogę do realizacji wszystkich wniosków, które Instytut złożył stronie ukraińskiej – podsumował dr hab. Karol Polejowski.
TV Trwam News

Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.