Żywność i napoje bezalkoholowe zdrożały w ujęciu rocznym o 5,5 procent. O prawie 11,5 procent staniały natomiast paliwa do prywatnych środków transportu.
Ekonomista Sławomir Horbaczewski uważa, że z należy ostrożnie podchodzić do tych szacunków. Zwrócił uwagę, że trudno dziś mówić o tzw. optymizmie konsumenckim.
– My jako Polacy nie odczuwamy tego spadku cen, przede wszystkim z uwagi na wpływ spadku cen na bieżącą, aktualną sytuację. Zawsze jakiekolwiek tendencje inflacyjne są odczuwane w dłuższej perspektywie. Natomiast to, jak my odczuwamy sytuację na rynku, zależy od tego, jak my do tego podchodzimy. To nie są tylko i wyłącznie czynniki mierzalne, ale to są również nasze własne odczucia, odbieranie przez nas tej sytuacji, która jest na rynku. My nie mamy w tej chwili optymizmu konsumenckiego, patrzymy z obawą, z troską o to, co się będzie działo w przyszłości – zaznaczył Sławomir Horbaczewski.
Analitycy spodziewali się utrzymania inflacji na poziomie z kwietnia, czyli 4,3 proc., lub niewielkiego spadku do 4,2 procent.
RIRM
