Zmarły górnik był jednym z kilkunastu poszkodowanych w środowym wypadku, został po nim przewieziony od razu do siemianowickiej oparzeniówki. Zmarł w sobotę przed godz. 20.00.
„Górnik od początku przebywał na oddziale anestezjologii i intensywnej terapii. Miał oparzone 80 proc. powierzchni ciała, w tym ponad 30 proc. trzeciego stopnia oraz zaawansowane oparzenia dróg oddechowych” – przekazał Smętek. Zmarły miał 29 lat.
W siemianowickim Centrum Leczenia Oparzeń nadal przebywa siedmiu górników z oparzeniami ciała oraz dróg oddechowych. W szpitalu im. Rydygiera w Krakowie leczone są dwie osoby.
Do piątkowego wieczora szpitale opuściło pięciu pracowników, którzy trafili do nich po zapaleniu metanu w kopalni Szczygłowice – informowała wcześniej Jastrzębska Spółka Węglowa. Były to placówki w Rybniku, Knurowie i Gliwicach.
na podst. "Nasz Dziennik", APW, PAP
