„Tradycja tworzenia barwnych zdobień na szkle była już znana w starożytnym w Rzymie i Bizancjum” – poinformowała Sylwia Grudzień, w naukowym artykule poświęconym tematyce związanej z historią malarstwa na szkle.
– W renesansie sztuka ta rozwinęła się przede wszystkim w okolicach Wenecji. Na przełomie XVI i XVII wieku malarstwo na szkle uprawiano w Holandii i Szwajcarii. Szklane obrazy były właściwie kopiami malarstwa sztalugowego, dominowała tematyka biblijna, krajobrazy, sceny mitologiczne, również portrety" – dodała.
Co ciekawe, kiedy malarstwo na szkle tworzone przez profesjonalnych artystów było już na wymarciu, to zainteresowali się nim mieszkańcy wsi i miast.
– Prawdziwy rozkwit sztuki zdobienia szkła nastąpił na początku XIX wieku, stając się domeną zarówno kręgów mieszczańskich, jak i chłopskich – podkreśliła Sylwia Grudzień.
W latach 60. XVIII wieku nastąpił kryzys w przemyśle szklarskim.
– Wówczas na odpadach szklanych byli szklarze, którzy szukali innej formy zarobkowania, zaczęli malować obrazy. Początkowo malowali sceny rodzajowe, krajobrazy, sceny biblijne, a nawet portrety – wyjaśniła Alicja Serkowska w filmie poświęconemu kaszubskiemu malarstwu na szkle.
Początkowo wyodrębniła się szkoła dolnośląska ze względu na bliskość hut szkła na tym terenie. Jednak z czasem malarstwo na szkle rozprzestrzeniło się na tereny Czech i Moraw, Śląska i dalej na Słowację.
– Obrazy malowano we Francji, Niemczech, Hiszpanii, Alzacji, Lotaryngii, na Węgrzech, w Rumunii. Docierały one z różnych zakątków krajów, ponieważ rozwozili je obwoźni sprzedawcy. Tym sposobem obrazy trafiły również na Kaszuby – przypomniała Alicja Serkowska.
Artyści, którzy tworzyli w latach odrodzenia się malarstwa na szkle, byli samoukami. Nigdzie nie uczyli się swojego fachu. Narzędzia oraz farby przygotowywali sami, a obrazy powstawały na zasadzie prób i błędów.
Malarstwo na szkle to specyficzny jego rodzaj, ponieważ obraz występuje po drugiej stronie szkła. Bywa malowany przeważnie farbami olejnymi lub wodnymi za pomocą pędzla i pióra. Natomiast farby temperowe były używane zazwyczaj przez malarzy ludowych.
Najbardziej zainteresowaną częścią społeczeństwa tą formą sztuki byli mieszczanie. Obrazy zdobiły wnętrza ich mieszkań. Jednak po pewnym czasie moda się zmieniła i obrazy przestały się sprzedawać. Wobec tego artyści wymyślili nowy sposób malowania i szukali nowego odbiorcy. Wtedy to zaczęto malować obrazy sakralne, które trafiały głównie na wieś.
– Zostały one przyjęte z entuzjazmem. Ludzie zaczęli je kupować i wieszać w swoich domach. Bogaty gospodarz potrafił zakupić i powiesić w domu 50 obrazów, które przedstawiały postaci świętych. Miały one głównie za zadanie zdobić mieszkanie, ale były też obiektem kultu. Na przykład św. Barbara i św. Agata miały zapewnić dobrą śmierć, św. Florian chronił przed pożarem, a św. Rozalia chroniła przed chorobami. Natomiast przed obrazem św. Antoniego żegnano rybaków wypływających w morze, żeby szczęśliwie wrócili z bogatym połowem – wyjaśniła twórczyni ludowa z Kaszub.
Jednak nie każdego mieszkańca wsi było stać na to, żeby zakupić święte obrazy od przewoźników, więc ludzie zaczęli sami malować. Tak wykształcił się m. in. styl kaszubski.
– Nie każdy Kaszub mógł pozwolić sobie na zakupienie obrazu, dlatego część osób postanowiła spróbować swoich sił i zaczęli sami je tworzyć. Wypracowali wówczas własny kanon, który był tylko dla nich rozpoznawalny. Jeden od drugiego się uczył i tak powstały obrazy kaszubskie z określoną stylizacją motywów roślinnych na około postaci świętego. Stosowano w nich bardzo jaskrawe kolory – od żółci, przez czerwień, po brązy, używano także dużo zieleni. Do dekorowania używano czarnej albo białej kropki i kreski. W ten sposób zaznaczano np. załamanie szat. Nie stosowano cieni. Nawet jeżeli obraz przedstawiał np. scenę ukrzyżowania Pana Jezusa, to i tak stosowano jaskrawą, radosną kolorystkę – zaznaczyła Alicja Serkowska.
W malarstwie kaszubskim stosowano głównie białe tło do obrazów ze względu na ciemne kaszubskie chaty, w których te działa wisiały.
Znaczącym rodzajem ludowego malarstwa na szkle jest to pochodzące z Podhala. Obrazy malowane tą techniką znajdowały się w każdej góralskiej chacie. Umieszczano je na wprost wejścia pod powałą, na długiej półce o licu z ozdobną snycerką.
Pełniły one głównie funkcje religijne, ale także zdobiły wnętrze. Przedstawiani na nich święci mieli czuwać nad domostwem. Obok przedstawień świętych, na skrajach półki, wieszano często obrazy o tematyce zbójnickiej nawiązującej do legendarnego Janosika.
Przedstawicielką podhalańskiego malarstwa ludowego na szkle jest Janina Walczak-Budzicz, której prace można jeszcze do 29 grudnia 2024 oglądać w Muzeum Etnograficznym w Toruniu. Wystawa po raz pierwszy tak przekrojowo przedstawia twórczość artystki z Zakopanego, świadomej nosicielki tradycji kulturowych Podhala i góralszczyzny.
Wystawa prezentuje 130 obrazów malarki z lat 1975-1994 pochodzących ze zbiorów Muzeum Etnograficznego w Toruniu i 50 prac z jej kolekcji prywatnej powstałych w ostatnich ćwierćwieczu. Są one przedstawiane w trzech blokach tematycznych: inspiracje podhalańskie, tematyka historyczno-społeczna i religijne medytacje, by jak najpełniej oddać charakter malarstwa artystki.
– Janina Walczak-Budzicz do perfekcji opanowała trudną technikę malowania na szkle, w której obraz wykonuje się po drugiej stronie szyby w odwrotnej kolejności niż w malarstwie sztalugowym, korzystając ze szkicu podłożonego pod taflę. W czasie procesu powstawania pracy nie można dokonywać zmian. Zaczyna się od malowania konturów kompozycji i wszystkich szczegółów, na przykład rysów twarzy, motywów dekoracyjnych, na końcu wypełnia się płaszczyzny kolorem. Artystka używa farb olejnych, do zaznaczenia konturów czarnego tuszu lub brązowej tempery, którą maluje również detale na obrazie – zwraca uwagę Muzeum Muzeum Etnograficzne im. Marii Znamierowskiej-Prüfferowej w Toruniu.
Źródło: Błachowski Aleksander, Malarstwo na szkle. Tradycja i współczesność polskiej sztuki ludowej, Tom I, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Lublin-Toruń 2004; Grabowski Józef, Ludowe malarstwo na szkle, Ossolineum, 1968; Fotografie i informacje o podhalańskiej artystce pochodzą z wystawy „W szklanym blasku. Malarstwo Janiny Walczak-Budzicz”
Anita Suraj-Bagińska/radiomaryja.pl
