Opisuję historię okolic Sużan, Niemenczyna i Jęczmieniszek, piękno przyrody, zajęcia ludzi w różnych okresach rozwoju gospodarczego i społecznego oraz dzieje parafialnego kościoła – sużańskiej, niemenczyńskiej i jęczmieniskiej parafii. Poza tym są tu opisy z walk partyzanckich AK oraz kolektywizacji sowieckiej na tej ziemi.
Ta publikacja jest przykładem literatury wspomnieniowej. Należę do pokolenia Polaków z Wileńszczyzny, którzy urodzili się i większą część dorosłego życia spędzili na tej części północno-wschodniej Ziemi Wileńskiej nieopodal Sużan pod rządami Związku Sowieckiego i Litwy sowieckiej. Czasy te dla mnie są bliskie i chcę je, jako wydarzenia z przeszłości, przekazać przyszłemu pokoleniu. Z jednej strony – wspomnienia „smaków” dzieciństwa: chleba pieczonego w ruskim piecu, babki kartoflanej i blinów, z drugiej – obrazy z życia wiejskiego z okresu kolektywizacji rolnictwa...
W domu rodzinnym, jak również u sąsiadów mojej rodzinnej wsi Barany, panowała tradycja polska, nucono pieśni legionowe, śpiewano kolędy. Ojciec Franciszek i stryj Feliks mieli za sobą doświadczenie walk z kampanii wrześniowej 1939 roku. Póżniej nie angażowali się w żadną działalność konspiracyjną lub partyzancką.
Rodzice Janina i Franciszek byli świadkami brutalnych i połączonych z grabieżą deportacji, przypadających na okres powojenny. Prowadzenie gospodarstwa utrudniały wysokie kwoty dostaw obowiązkowych nałożonych na rolników. Kres istnieniu ich gospodarstwa położyła wizyta uzbrojonych agitatorów z propozycją wstąpienia do kołchozu, propozycją – nie do odrzucenia. Ojciec Franciszek, jako piśmienny, chciał czy nie chciał, został wyznaczony na magazyniera (składowszczyka) kołchozu.
Mechanizmy i tło kolektywizacji były podobne do tych, które odbywały się w Związku Sowieckim i w innych krajach „demokracji ludowej”: podziały na wsi na małorolnych i bezrolnych, walka z „kułactwem”. Komuniści likwidowali w ten sposób własność prywatną i warstwę społeczną jeszcze w znacznym stopniu niezależną ekonomicznie od państwa. Likwidowano w ten sposób więzi wsi z ruchem partyzanckim, które utrzymywały się na Litwie do początku lat pięćdziesiątych. Życie w kołchozie podzielone było między nisko płatną pracą w „kołchozie”, a utrzymaniem niewielkiego przyzagrodowego gospodarstwa o powierzchni 60 arów. Gospodarze, podobnie jak i inni mieszkańcy skolektywizowanych wsi, moi rodzice stali się wyrobnikami.
W opisie książki Czytelnik znajdzie obraz wsi, w tym nie jednej, ubożejącej i ulegającej demoralizacji: „W kołchozie kwitła powszechna kradzież. Kto nie dorobił odciskami na dłoniach, to dokradł i tak ludzie w latach 50. i następnych wiązali koniec z końcem”.
Poza dzieciństwem i szkołą, kolejne etapy mojej życiowej drogi, to studia na wydziale polonistyki w Państwowym Instytucie Pedagogicznym w Wilnie przerwane powołaniem do wojska w 1963 roku. Służyłem w radiotechnicznej jednostce wojskowej w Lidzie na Białorusi. Po prawie trzech latach służby w stopniu sierżanta zostałem przeniesiony do rezerwy i wróciłem na studia.
Nauka w Instytucie Pedagogicznym przeplatana była pomaganiem w pracach polowych w kołchozach i sowchozach. Na okres studiów przypadła pierwsza wyprawa zagraniczna do Polski i staż na Uniwersytecie Wrocławskim.
Po studiach przyszła kolej na podjęcie pracy zawodowej w rejonie wileńskim jako nauczyciel historii i geografii w szkole okmiańskiej, później w niemenczyńskiej.
Od marcu 1979 roku praca w rejonowym komitecie partyjnym, którą kontynuowałem aż do odzyskania przez Litwę niepodległości. Uczestniczyłem w powołaniu w 1989 roku polskiej organizacji społecznej Stowarzyszenia Społeczno-Kulturalnego Polaków na Litwie – zalążka późniejszego Związku Polaków i Akcji Wyborczej-Związku Chrześcijańskich Rodzin na Litwie w rejonie wileńskim.
We wrześniu 1991 roku powrót do pracy nauczycielskiej. Lata dziewięćdziesiąte to był okres odkłamywania historii i odkrywania białych plam, czas odrodzenia polskiej kultury i szkolnictwa na Litwie.
W 1994 roku w wileńskiej dzielnicy Justyniszki powstała polska szkoła średnia, której nadano imię papieża św. Jana Pawła II. W niej objąłem stanowisko nauczyciela historii i prezesa koła Polskiej Macierzy Szkolnej. Praca na tym stanowisku trwała aż do przejścia na emeryturę.
Będąc uczniem i studentem, jak również podczas pracy zawodowej, wiele czasu poświęciłem krajoznawstwu i historii rodzinnych miejscowości: Sużan, Niemenczyna, Jęczmieniszek i Wilna, upamiętnieniu czynu bohaterskiego ludzi walczących w szeregach Armii Krajowej, co w dużej mierze zostało przedstawione na stronach książki.
Przedstawiam książkę Czytelnikowi, treści której są pełne ciepła i życzliwości, nie stroniące nieraz od humoru, urozmaicone anegdotami o kierownikach i pracownikach kołchozów i sowchozów, dygresji o osobach, z którymi spotykałem się na co dzień na swojej drodze życiowej.
Wspomnienia krajoznawczo-biograficzne uzupełniłem podsumowaniem powojennej sytuacji na ziemiach podwileńskich, kładąc nacisk na gospodarkę i sferę życia ludzi dnia codziennego oraz szeroko ująłem proces powstania i rozwoju polskich organizacji społecznych w niepodległym państwie litewskim. Publikację kończę oceną współczesnej nietypowej i dość groźnej sytuacji wynikającej z krwawej wojny na Ukrainie, która stawia ludzkość, gdzie by się ona nie znajdowała, w niepewności przed nadchodzącym jutrem.
Książkę można nabyć w księgarni ELEPHAS w DK w Wilnie.
Roman Lachowicz
Nowa książka hisoryka Romana Lachowicza „W Sużańskiej stronie”
2026-04-05, 20:00
Moja nowa książka „W Sużańskiej stronie” przedstawia mało dotąd znane dzieje historyczne i krajoznawcze ziemi podwileńskiej, wspomina lata dzieciństwa i naukę w szkole, służbę wojskową oraz pracę zawodową za czasów sowieckich i w Litwie niepodległej.
Etykiety
