Jak podała policja, do oddziału banku SEB w Wilnie przyszedł starszy mężczyzna z prośbą o wypłacie wszystkich pieniędzy z konta. Chociaż wyjaśniono mu, że w takim przypadku straci naliczone odsetki, klient nie zmienił decyzji. Zapytany o powód tak pilnej potrzeby, wyjaśnił, że niedawno zmarła mu żona i potrzebuje pieniędzy na pogrzeb.
Na pierwszy rzut oka sytuacja wydawała się zrozumiała. Strata bliskiej osoby często wywołuje silne emocje, dlatego pochopne decyzje finansowe nie są rzadkością. Pracownik banku nabrał jednak podejrzeń: klient spieszył się, unikał szczegółowych wyjaśnień i nawet po otrzymaniu pierwszej wpłaty nalegał na wypłatę wszystkich pieniędzy. Wkrótce poprosił również o zwiększenie limitów na karcie płatniczej.
„To właśnie takie delikatne sytuacje życiowe oszuści często wykorzystują dla własnej korzyści. Tworzą historie o wypadkach, chorobach czy stracie bliskich, ponieważ rozumieją, że silne emocje obniżają czujność. Jednocześnie komplikuje to pracę pracownikom instytucji finansowych, ponieważ naturalne jest, że osoba pogrążona w żałobie lub zdenerwowana może być bardziej zamnięta, śpiesząca się lub niechętna do rozmowy. Dlatego pracownicy banków są szkoleni nie tylko w rozpoznawaniu potencjalnych oznak oszustwa, ale także w delikatnym i pełnym szacunku kontakcie z klientami, gdy ich zachowanie budzi wątpliwości. W tym przypadku to właśnie cierpliwa rozmowa pomogła w ujawnieniu prawdziwej sytuacji. Najważniejsze było, aby nie spieszyć się z przeprowadzaniem transakcji, ale porozmawiać z klientem i upewnić się, że działa on z własnej woli i rozumie sytuację” – mówi Daiva Uosytė, dyrektorka Departamentu Prewencji banku SEB.
Oszuści śledzili i kontrolowali ofiarę
Po rozmowie z klientem okazało się, że miał podejrzane telefony. Ostatecznie przyznał się, że przekazał już część pieniędzy oszustom. Jeszcze bardziej niepokojący był fakt, że podczas rozmowy mężczyzna zerkał do swej kieszeni i unikał mówienia otwarcie. Pracownik banku podejrzewał, że oszuści mogą na bieżąco kontrolować sytuację.
Pracownik banku natychmiast zadzwonił na numer alarmowy 112. Gdy klient zgodził się na współpracę, dalszy plan oszustów stał się jasny: po wypłacie pieniędzy miał udać się do umówionego miejsca w Wilnie, gdzie miał przekazać pieniądze osobie, która zadzwoniła.
Wszystkie informacje przekazano policji, która zareagowała niezwykle szybko.
„Oszuści coraz częściej stosują presję psychologiczną, nakłaniając ofiary, by nikomu nie mówiły o sytuacji, a nawet śledzą ich działania telefonicznie. Dlatego niezwykle ważne jest, aby nie podejmować pochopnych decyzji finansowych samodzielnie i zawsze konsultować się z krewnymi lub pracownikami banku. W tym przypadku czujność pracownika banku, ścisła współpraca z policją i szybka reakcja funkcjonariuszy pozwoliły zapobiec większym stratom” – mówi Ramūnas Matonis, rzecznik Departamentu Policji.
Po wyjściu klienta z budynku banku, funkcjonariusze wzięli sprawy w swoje ręce. Zatrzymali młodego mężczyznę, który, jak podejrzewano, miał zabrać kolejne 10 tysięcy euro. W sprawie wszczęto śledztwo.
Jak rozpoznać oszustwo?
Przedstawiciele banków i policji przypominają, że najczęstszymi oznakami oszustwa są:
• telefon z prośbą o pilne przelanie lub przekazanie pieniędzy,
• opowieści o trwających śledztwach, nieszczęśliwych zdarzeniach, wypadkach drogowych, szpitalach lub rzekomo poszkodowanych krewnych,
• instrukcje, aby nikomu nie mówić o rozmowie,
• naciski na natychmiastowe działanie, bez pozostawienia czasu na zastanowienie się lub konsultację z kimkolwiek,
• prośby o wypłatę oszczędności lub przekazanie pieniędzy, haseł logowania lub kart płatniczych osobom nieznajomym.
W przypadku otrzymania podejrzanego telefonu należy zakończyć rozmowę, skontaktować się z krewnymi lub bankiem i natychmiast zgłosić potencjalne oszustwo policji, dzwoniąc pod numer 112.
