Donoszono, że mężczyzna próbował zgwałcić i zabić dziewczynę.
Wileńska policja potwierdziła, że w sobotę, około godziny 0:58, wpłynęło zgłoszenie o ataku na ulicy Pelesos. Według wstępnych danych, sprawca nie został zidentyfikowany.
W sprawie wszczęto dochodzenie przygotowawcze.
W mediach społecznościowych pojawiła się informacja, że dziewczyna wracała do domu po koncercie "Jaunas kaip Vilnius". Śledził ją nieznany mężczyzna, który w ciemnym miejscu niedaleko jej domu zaatakował ją, powalił na ziemię, wyciągnął nóż i kazał jej być cicho. Napastnik próbował ją zgwałcić i zabić.
Mężczyzna próbował dźgnąć ją nożem w szyję i twarz – broniła się, co spowodowało poważne obrażenia dłoni (dłoni i palców) oraz ranę ciętą twarzy. Krzyczała o pomoc i stawiała opór, a napastnik uciekł tuż przed przybyciem sąsiadów.
"Ważne: napastnik nie sięgnął po żadne przedmioty – ani po torebkę, ani po telefon. Był to bezpośredni atak przemocy seksualnej i zamach na życie. Koleżanka została przewieziona do szpitala, gdzie zoperowano jej ręce. Obecnie jest leczona i dochodzi do siebie” – poinformowała znajoma ofiary.
Krewni opublikowali również rysopis napastnika: wzrost około 178 cm, wiek: 30-40 lat, ciemne (czarne) włosy, szczupła twarz, spiczasty nos, nie wyglądał na Litwina, ale mówił po litewsku. Podobno po ataku uciekł tuż przed przybyciem sąsiadów. „Nasza przyjaciółka przeżyła tylko dlatego, że stawiała opór, krzyczała i była silna. Napastnik jednak nadal swobodnie chodzi. Nie bądźmy obojętni. Dzielmy się. Pomagajmy sobie nawzajem” – czytamy we wpisie na Facebooku.
na podst. delfi.lt
