Lotnisko w Wilnie znajduje się zaledwie 30 kilometrów od granicy z Białorusią. Niewielka odległość między stolicą a sąsiednim krajem może przynieść korzyści gospodarcze, ale nie zawsze.
Balony z przemytem latają z Białorusi na Litwę od co najmniej dwóch lat. W ostatnich tygodniach były szczególnie aktywne. W ciągu ostatnich dwóch tygodni z ich powodu lotnisko w Wilnie musiało zostać zamknięte 5 razy, a lotnisko w Kownie – raz.
Szacuje się, że litewskie lotniska poniosły w wyniku tego straty w wysokości ponad 81 tysięcy euro.
W sumie w październiku ograniczenia w przestrzeni powietrznej dotknęły ponad 170 lotów i ponad 27 tysięcy pasażerów.
Zdaniem niektórych ekspertów w obecnej sytuacji, gdy najważniejszy litewski punkt komunikacyjny, położony w pobliżu Białorusi, może w każdej chwili stać się kolejnym celem ataku hybrydowego, należy rozważyć decentralizację infrastruktury strategicznej.
Decentralizacja – przeniesienie lotniska w Wilnie. Ale dokąd?
W 2009 roku opracowano 900-stronicowe studium „Możliwości rozwoju transportu lotniczego”. Głównym zaleceniem studium wykonalności było zbudowanie, ze względu na rosnącą liczbę pasażerów na Litwie, nowego, nowoczesnego lotniska z dogodną infrastrukturą. Nowe lotnisko powinno znajdować się około 50 km od Wilna w kierunku centrum Litwy, aby było dogodne dla mieszkańców Kowna oraz południowej i środkowej Litwy.
Studium pozostało wówczas jedynie na papierze. Pomysł budowy nowego lotniska pojawił się również w 2019 roku u ówczesnego ministra transportu i komunikacji Rokasa Masiulisa – stwierdził on, że ze względu na rosnącą liczbę pasażerów warto pomyśleć o nowym lotnisku między Wilnem a Kownem.
Stwierdzono wówczas, że prace budowlane mogłyby rozpocząć się już w 2025 roku i zakończyć w latach 2030–2035. Ówczesny prezes Litewskich Portów Lotniczych, Marius Gelžinis, wspomniał, że koszt budowy nowego lotniska może wynieść od 800 milionów do 1 miliarda euro.
Choć nieśmiało mówiono o ewentualnej lokalizacji w pobliżu Żośli (lit. Žasliai), pomysł nie doczekał się realizacji. Pandemia koronawirusa, która dotarła na Litwę w 2020 roku, ograniczyła do minimum liczbę chętnych do latania, a sektor lotniczy musiał myśleć nie o rozwoju, a o przetrwaniu.
Ponadto w ciągu ostatnich kilku lat litewskie lotniska przeznaczyły ponad 100 milionów euro na modernizację swojej infrastruktury. Na przykład na lotnisku w Wilnie przeprowadzono przebudowę pasów startowych i płyty lotniskowej (34 mln euro), wybudowano terminal VIP (3,7 mln euro), nowy terminal odlotów (70 mln euro), wkrótce rozpocznie się budowa nowego terminalu przylotów (60 mln euro).
Po wprowadzeniu wszystkich zmian, przepustowość 3 lotnisk (Wilno, Kowno i Połąga) do 2030 roku powinna osiągnąć 10 milionów pasażerów (w 2024 roku obsłużyło 6,6 miliona pasażerów). Planowane jest również, aby w przyszłości wszystkie 3 lotniska obsługiwały 17 milionów pasażerów.
Eksperci z Vilnius TECH nie wierzą, że nowe lotnisko położone nieco dalej od Wilna rozwiązałoby problem balonów, dlatego ich zdaniem należy nadal szukać i podejmować wysiłki, aby natychmiast neutralizować balony w strefie przygranicznej.
"Biorąc pod uwagę wielkość Litwy i wszystkich jej sąsiadów, nie tylko Białorusi, pomysł jednego nowego lotniska byłby mało uzasadniony. Balony docierają również do Kowna, lotnisko w Połądze znajduje się blisko Królewca, dlatego uważam, że teraz nie jest odpowiedni moment na pomysł jednego lotniska, nie pomogłoby to rozwiązać problemu, z którym się borykamy” – mówiła Inga Duglas, przewodnicząca zarządu Stowarzyszenia Lotnictwa Cywilnego.
na podst. lrt.lt
