– Od lat nie mamy silnych mrozów, mamy je dopiero teraz w styczniu. W związku z tym, że nie było wiatru, Hańcza zdążyła się wychłodzić i zamarzła tak jak inne jeziora – powiedziała Świerubska.
Dodała, że po latach sytuacja na jeziorze wróciła do normalności. Poinformowała też, że zamarznięte jezioro zmusiło kilkadziesiąt kaczek i łabędzi do odlotu. Powiedziała, że zwykle ptaki te szukają niezamarzniętych wód na Kanale Augustowskim.
Na Suwalszczyźnie, zwanej polskim biegunem zimna, już od drugiej połowy grudnia panują silne mrozy. W ciągu dnia jest ok. -10 st. C a w nocy -15 st.
na podst. "Nasz Dziennik", AB, PAP
