Jak wilnianin własną ziemię kupił… Epilog

2020-12-24, 07:19
Oceń ten artykuł
(2 głosów)
10 arów ziemi w samym sercu wileńskiej dzielnicy Antokol – „hojni i sprawiedliwi” urzędnicy NSZ ocenili w… 2176 euro 10 arów ziemi w samym sercu wileńskiej dzielnicy Antokol – „hojni i sprawiedliwi” urzędnicy NSZ ocenili w… 2176 euro Fot. archiwum Tygodnika Wileńszczyzny

W numerze 44 „Tygodnika Wileńszczyzny” w artykule pt. „…bezprawie w państwie prawa” naszym Czytelnikom opowiedzieliśmy historię Eugeniusza Konstantego Petrowicza, który od 27 lat walczył o odzyskanie swej ojcowizny na Antokolu. Na tamten moment była to jeszcze sprawa definitywnie niezamknięta, ponieważ petent wciąż czekał na odpowiedzi z instytucji państwowych. Dzisiaj temat zwrotu jego ziemi jest już ostatecznie wyczerpany.

Jednak zanim podamy końcowy rezultat wieloletnich perypetii pana Petrowicza, przypomnijmy pokrótce sedno i chronologię kolejnych jego kroków w drodze do przywrócenia własności.

W końcu 1993 roku pan Eugeniusz, rodowity wilnianin, absolwent „Piątki”, otrzymał decyzję Wileńskiego I Sądu Dzielnicowego w sprawie ustalenia faktu mającego moc prawną, że jego ojciec, Franciszek Petrowicz, posiadał na własność działkę ziemi o powierzchni 1810 m2 w Wilnie przy ulicy Słonecznej (Saulės) 7. Nikt nie zgłosił odwołania od powyższego orzeczenia sądu, toteż decyzja nabrała mocy prawnej.

Nie patrząc na posiadane dowody własności, Służba Regulacji Ziemskich miasta Wilna w maju 1998 roku zmusza Petrowicza do zapłacenia za część ziemi – 737 m2 – o którą się ubiega na podstawie Ustawy o reprywatyzacji, 24 585,99 Lt (równowartość 7120,60 euro).

– Pracownicy „žemėtvarki” wytłumaczyli mi, że jeśli teraz zapłacę, to jak nastąpi zwrot własności, parcela o powierzchni 1810 m2 będzie mi zwrócona w innym miejscu, ponieważ i tak tutaj, gdzie się ziemia znajdowała, gdzie zresztą cały czas mieszkam, niemożliwe jest zwrócić całości. 1073 m2 mojej ojcowizny zajął sąsiad, notabene reżyser jednego z największych teatrów w Wilnie, z którym nadaremnie się procesowałem – wyjaśniał sprawę podczas naszej pierwszej rozmowy Petrowicz.

Dokumenty na zwrot jego ojcowizny przez 5 lat leżały w urzędzie regulacji rolnych i, jak tłumaczy rozmówca, od początku było wiadomo, że ziemia, do której pretendował, była prywatna i nikt nie ma prawa brać za nią pieniędzy. Jednak urząd zainkasowanych pieniędzy petentowi nie zwrócił, mimo że się tego domagał.

W listopadzie 2015 roku Narodowa Służba Ziemska (NSZ) przy Ministerstwie Rolnictwa Litwy przyznaje mieszkańcowi Antokola wartą 2711 euro parcelę o powierzchni 0,0832 ha w… Nowej Wilejce. Pozostała część ziemi (0,0978 ha), nabyta jeszcze za czasów Polski przez ojca pana Eugeniusza, a propos uczestnika walk z bolszewikami w latach 1919-1920, nagrodzonego odznaką wojskową „Virtuti Militari”, nadal pozostawała niezwrócona.

Decyzję NSZ Petrowicz zaskarżył w Wileńskim Okręgowym Sądzie Administracyjnym. Wnioskował o zwrócenie tej części ziemi zgodnie z obowiązującymi ustawami nie w formie rekompensaty pieniężnej, jak to proponowała NSZ, lecz w naturze, przyznając równorzędną parcelę. Sąd zadowolił prośbie wilnianina, ale służba ziemska złożyła odwołanie i sprawę wygrała.

Zdesperowany mężczyzna w styczniu 2020 roku napisał list do prezydenta Litwy Gitanasa Nausėdy, prosząc o pomoc w przywróceniu sprawiedliwości. List pana Eugeniusza doczekał uwagi, ponieważ w ustalonym terminie został przesłany do Ministerstwa Rolnictwa oraz NSZ. Autor listu został poinformowany, że jego sprawę rozpatrzy również Komisja Sporów Administracyjnych Litwy.

– Próżno czekałem na werdykt tej komisji, gdyż okazało się, że wcale nie otrzymała mojej skargi. Dowiedziałem się o tym fakcie dopiero z pisma nadesłanego ze służby ziemskiej. Przy okazji poinformowano mię, że pozostaje w sile decyzja o zrekompensowaniu niezwróconych 0,0978 ha w formie pieniężnej – z rozgoryczeniem stwierdza pan Petrowicz. – Nie do wiary, że korespondencja pomiędzy tak wysokiej rangi instytucjami może być aż tak bulwersująco nieodpowiedzialnie prowadzona! – oburza się i przekonuje, że i tym razem na pewno sprawę zaprzepaściła NSZ. W piśmie do Petrowicza, która zaznacza, że decyzje jej urzędników mogą być w ciągu 30 dni zaskarżone w sądzie, a dalej prosi o podanie konta bankowego, na które uiści opłatę za niezwróconą ziemię.

– W przypadku niepodania potrzebnych dokumentów, należna kwota zostanie przelana na konto depozytowe notariusza, który obsługuje teren, gdzie jestem zameldowany – przybliża treść urzędowego pisma mieszkaniec Antokola.

W ciągu 27 lat 81-letni wilnianin wykorzystał wszystkie sposoby obrony swego prawa do należnej po ojcu własności ziemskiej, obrony godności obywatela państwa demokratycznego i sprawiedliwego. I co otrzymał?... – Jestem zmęczony ciągłą walką, więc podałem numer konta, na które miało wpłynąć… 2176 euro… za prawie 10 arów ziemi – mówi przerywanym głosem.

Taki jest epilog żmudnego i bardzo trudnego procesu starań o prawowitą własność rodowitego wilnianina. Ta historia jest tylko jednym z wielu przykładów nierównej walki zwykłego człowieka z aparatem państwowym, za którym też przecież stoją ludzie. W końcu jednak każdy poniesie konsekwencje swoich działań, gdyż po licznych sądach, niech nawet wygranych, przyjdzie czas na ten ostateczny, kiedy każdy zostanie rozliczony z własnych uczynków.

Irena Mikulewicz
Tygodnik Wileńszczyzny

Komentarze   

 
#11 sobota 2021-01-12 19:19
Litwa nie przestrzega konwencji, pokazuje złą wolę Litwy i kompletnie ignoruje Ramową Konwencję Rady Europy o Ochronie Mniejszości Narodowych. Walka z językiem polskim i niszczenie polskości na Litwie trwa. Od szkolnej ławki wmawia się społeczeństwu litewskiemu, że jesteśmy okupantami, bo tak Polacy są opisywani w podręcznikach historii więc nic dziwnego że tak traktuje społeczność litewską polską mniejszość na Litwie.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#10 XIII 2021-01-12 19:12
Trzeba nam takich sojuszników jak doktor Rogalski czy na przykład świętej pamięci poseł Artur Górski...

[Wystąpienie polskiego posła podczas obrad z litewskimi posłami w Białowieży. Zamknął im usta. Nie mieli argumentów ]

Problem ze zwrotem ziemi Polakom na Litwie

(wypowiedź na posiedzeniu Komisji Zgromadzenia Parlamentarnego Sejmu i Senatu Rzeczypospolitej Polskiej i Sejmu Republiki Litewskiej ds. Oceny Realizacji Traktatu między Rzeczpospolitą Polską a Republiką Litewską o przyjaznych stosunkach i dobrosąsiedzkiej współpracy w dniu 18.05 w Białowieży)

Szanowni Państwo!

Problemy związane ze zwrotem ziemi Polakom na Litwie od lat kładą się cieniem na wewnętrzne stosunki i relacje polsko-litewskie. Według aktualnych danych Narodowej Służby Rolnej w różnych rejonach Litwy zwrócono 97-99 proc. Ziemi, a zatem praktycznie zakończono reprywatyzację. Według tych samych danych w rejonie wileńskim ok. 88 proc., a w mieście Wilnie ok. 33 proc. ziemi zwrócono jej prawowitym właścicielom, w większości Polakom. Jednak należy zauważyć, że wielkości te są bardzo złudne, gdyż w Wilnie i okolicach przynajmniej 40 proc. stanowi ziemia zwrócona przybyszom, a nie prawowitym właścicielom w tzw. procesie przenoszenia ziemi, która od 1997 r. jest na Litwie własnością ruchomą.

Ponadto do tej statystyki doliczane się te przypadki, gdy ludzie korzystają z ziemi, od wielu lat ubiegają się o nią, ale nie mają prawa własności, a zatem ta własność nie została jeszcze prawnie przesądzona. Znane są bowiem liczne przykłady przekazywania w ramach rekompensaty przybyszom Litwinom ziemi, do której litewscy Polacy zgłosili roszczenia i ubiegali się o jej zwrot. W ten sposób ziemię, o zwrot której ubiegali się litewscy Polacy, otrzymali liczni przedstawiciele litewskiego establishmentu, w tym żona Vytatuasa Landsbergisa. Ponadto wiele działek ziemi, szczególnie w Wilnie, do której Polacy zgłaszali roszczenia, zostało Litwinom sprzedanych. Polakom za zabraną ziemię w Wilnie proponowano zwrot ziemi w odległych miejscach Litwy i często nieurodzajnej, której wartość jest znacznie niższa, niż wartość ziemi w stolicy. Te działania zostały odebrane jako chęć rozbicia zwartych skupisk mniejszości polskiej.

Wreszcie roszczenia realizuje się częściowo, np. zwraca się kilka proc. z gruntów, które kiedyś należały do polskiej rodziny i do których zostały zgłoszone roszczenia, po czym roszczenia te uważa się za załatwione.
Według danych samorządu rejonu wileńskiego, ziemi brakuje dla 50-60 proc. miejscowych, niemal wyłącznie polskich właścicieli i spadkobierców. W samym Wilnie ten procent może być jeszcze większy. Nie ma pełnych danych w tej kwestii, gdyż władze odmawiają informacji o skali przekazywania ziemi należącej przed wojną do Polaków przybyszom z Litwy w ramach jej zwrotu.
Na Litwie już oficjalnie się mówi, że zabraknie ziemi i nie uda się zaspokoić wszystkich roszczeń byłych polskich właścicieli i ich spadkobierców. Oznacza to pozbawienie Polaków majątku znacznej wartości, czyli kradzież w świetle przepisów prawa.

W 1996 r. Wprowadzono na Litwie regulację, zgodnie z którą nie zwraca się lasów o znaczeniu państwowym, które znajdują się na obszarze tzw. Wielkiego Wilna. Na podstawie tej ustawy odbiera się Polakom własność, która została im wcześniej zwrócona. Mamy takie przypadki potwierdzone.

Od 1 lutego 2012 r. obowiązuje na Litwie prawo, które przewiduje możliwość wyboru pieniężnej rekompensaty za zajętą i niemożliwą do zwrotu ziemię, co ma przyspieszyć zakończenie reprywatyzacji. Problem polega na tym, że jeśli pretendent do końca maja nie wybierze formy rekompensaty, albo forma ta nie może zostać zrealizowana, z mocy prawa zapadnie decyzja o wypłaceniu rekompensaty finansowej, która wynosi zaledwie ok. 1 proc. wartości rynkowej znacjonalizowanej ziemi. W ten sposób chcecie rozwiązać problem reprywatyzacji, ale ja nie znam Polaków, którzy woleliby symboliczną, oszukańczą rekompensatę od ziemi przodków, która stanowi znaczną wartość.
Mam zatem kilka pytań:

1. Litewski rząd tłumaczył w ostatnich latach, że spowolnienie procesu zwrotu ziemi Polakom wynika z problemów finansowych i braku środków na działania geodezyjne i pomiarów gruntów. Skoro wzrost PKB w ub. roku wynosił na Litwie 6,5 proc., czy znajdą się w litewskim budżecie państwa zwiększone środki na cel reprywatyzacji, by uczciwie zaspokoić roszczenia Polaków mieszkających na Litwie?

2. Jeśli do jakichś gruntów zostały zgłoszone roszczenia poparte dokumentami, ich sytuacja właścicielska nie powinna ulec zmianie do ostatecznego rozpatrzenia roszczeń. Kiedy zakończy się na Litwie przekazywanie Litwinom ziemi, która kiedyś należała do Polaków i wobec której są roszczenia potomków prawowitych właścicieli? Ile praw do ziemi zostało przeniesionej z głębi Litwy do Wilna i okolic?

3. Kiedy zakończy się na Litwie proces ponownej nacjonalizacji zwróconych gruntów, na których czasem znajdują się tylko niewielkie zagajniki? I dlaczego, jeśli uznano, że ta ziemia została zwrócona w wyniku pomyłek urzędników, koszty tych pomyłek muszą ponosić byli właściciele Polacy?

4. Dlaczego na Litwie prawnie wymusza się rekompensatę finansową za zagrabioną ziemię, której nie można zwrócić i dlaczego wysokość rekompensaty jest symboliczna i oznacza właściwie legalizację grabieży? Czy jest szansa na sprawiedliwość w tej sprawie?

5. W Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu toczy się kilkanaście spraw w sprawie zwrotu ziemi Polakom. Tych spraw niebawem będzie więcej, nawet kilkadziesiąt. Czy Litwa liczy się z niekorzystnymi wyrokami w tej sprawie i karami finansowymi?

6. Na Litwie obowiązuje prawo, które określa wysokość rekompensaty za niezwróconą własność żydowską użytku publicznego w wysokości 30 proc. Dlaczego Polacy nie mogą przynajmniej odzyskać Teatru Polskiego na Pohulance, budynku Akademii Nauk czy stanicy harcerskiej, które były ufundowane przed wojną ze składek społeczeństwa polskiego, albo otrzymać za te obiekty użytku publicznego 30 proc. rekompensaty, jaką otrzymują Żydzi?
7. Na koniec konkretna sprawa. Filia Litewskiego Instytutu Rolniczego w Wace Trockiej (dzielnica Wilna) dysponuje 336 ha państwowej wolnej ziemi, o której zwrot bezskutecznie od 20 lat zabiegają jej prawowici właściciele. Czy pomożecie uregulować choćby te jedną kwestię?

Uczciwe załatwienie reprywatyzacji wobec Polaków obywateli Litwy jest jednym z podstawowych warunków dobrych relacji polsko-litewskich.

Artur Górski
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#9 XIII 2021-01-12 19:09
Rok 2012: „Wysokość rekompensaty pieniężnej wynosi zaledwie 6240,00 lt za 1,00 ha ziemi w mieście (po indeksacji 9984,00 lt), która była ziemią rolną do momentu nacjonalizacji (do dnia 22 lipca 1940 roku). Jest to grabież w biały dzień. Kwota w wysokości niecałych 10 tys. lt za 1 ha ziemi jest śmieszna i stanowi niespełna 0,5 procent faktycznej wartości pozostawianego majątku. Na tak rażącą niesprawiedliwość nie możemy się godzić“ - słusznie twierdzą przedstawiciele AWPL.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#8 czytelnik 2021-01-12 19:00
Litwa słynie z powoływania różnego rodzaju komisji, z których prac kompletnie nic nie wynika.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#7 Artem 2021-01-06 15:52
Landsbergis - oddaj zagrabioną Polakom ojcowiznę... Landsbergis to zakała demokracji, sprawiedliwości i praworządności.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#6 Góral 2021-01-06 15:30
smutne... jak traktuje się obywateli Litwy polskiej narodowości.
Potrzebujemy politycznej ochrony. Dlatego musimy zachować naszą polityczną podmiotowość i w następnych wyborach wprowadzić jeszcze więcej posłów AWPL, bo tylko oni w sejmie pilnują naszych spraw!
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#5 Wojak 2021-01-03 17:10
Smutne to w XXI wieku, w kraju UE. Litwa ostatnio pouczała Białoruś, Polskę w sprawie wolności, demokracji, praworządności a sami wszystkie te zasady złamali: od fałszowania wyborów, przez łamanie praw mniejszości narodowych (ostatnie głosowanie w sprawie pisowni), po takie działania jak te opisane w niniejszym artykule.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#4 mieszkaniec 2020-12-30 18:45
A ci śmieli wytykać brak rzekomej praworządności w Polsce!!! Hipokryci i złodzieje.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#3 Marek 2020-12-30 11:04
Twardy dowód dla niedowiarków na faktycznie dokonywaną depolonizację Wileńszczyzny poprzez okradanie z ojcowizny.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#2 Ryś 2020-12-23 14:55
Sprawiedliwie będzie powiedziane że w tym państwie..złodziej na złodzieju siedzi i złodziejem popędza,włącznie z "sprawiedliwym "sądem i najwyższymi władzami...
Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz

radiowilnowhite

EWANGELIA NA CO DZIEŃ

  • Czwartek,
    28 stycznia 2021 

    Św. Tomasza z Akwinu, prezbitera i doktora Kościoła, wspomnienie

    Mk 4, 21-25

    Słowa Ewangelii według świętego Marka

    Jezus mówił: „Czy wnosi się zapaloną lampę po to, aby ją postawić pod garncem lub pod łóżkiem? Czy może raczej, by postawić ją na świeczniku? Nie ma bowiem nic tajemnego, co by nie miało być ujawnione. Nic też nie może być tak ukryte, aby nie wyszło na jaw. Kto ma uszy do słuchania, niech słucha!”. I dalej mówił im: „Uważajcie na to, czego słuchacie. Jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą, nawet wam dodadzą. Bo temu, który ma, będzie dodane, a temu, który nie ma, zabiorą nawet to, co ma”.

    Czytaj dalej...
 

 

Miejsce na Twoją reklamę
300x250px
Lietuva 24Litwa 24Литва 24Lithuania 24