Jak Okińczyc wyłudzał miliony od „Orlenu”

2018-12-04, 21:00
Oceń ten artykuł
(18 głosów)
Właściciel ZW Czesław Okińczyc Właściciel ZW Czesław Okińczyc Fot. flickr.com / Luiza Komorowska

Ostatnio na portalach kresowych w Polsce pojawiło się sporo informacji dotyczących relacji koncernu „Orlen” z właścicielem Radia Znad Wilii Czesławem Okińczycem i jego siostrzeńcem eksministrem Jarosławem Niewierowiczem, które miały miejsce za czasów urzędowania ostatniego w Ministerstwie Energetyki. Kierując się zasadą obrony interesu społecznego (publicznego) przeprowadziliśmy śledztwo dziennikarskie, mając na celu sprawdzenie podanych informacji.

Nie weryfikowaliśmy nagrań z restauracji „Sowa i przyjaciele”, bo jest to fakt oczywisty i osoby nagrane nie kwestionowały oryginalności tych nagrań.

Jak podaje portal mojekresy.pl, w nagranej potajemnie w restauracji „Sowa i przyjaciele” rozmowie Sikorskiego z Krawcem padają dwa nazwiska Polaków z Litwy, Okińczyca i pana N (…). Media w Polsce źle zinterpretowały drugie nazwisko, błędnie podając „Niklewicza”. W rzeczywistości, jak podał polski portal na Litwie „Wilnoteka”, na nagraniu słychać wyraźnie nazwisko „Niewierowicza”, ówczesnego ministra energetyki, obecnie prezesa zarządu Polsko-Litewskiej Izby Handlowej, a prywatnie siostrzeńca Okińczyca. Oto szerszy fragment rozmowy:

KRAWIEC: Dzisiaj taką notatkę czytałem, że to jest jedna wielka ściema na tej Litwie.

SIKORSKI: Złodzieje, przecież to są oszuści.

KRAWIEC: Zastanawiam się, byłem dzisiaj w Skarbie coś tam zrobić, żeby jeszcze im bardziej na nosie zagrać.

SIKORSKI: A te obowiązkowe zapasy?

KRAWIEC: To jest znowu pod górę dla nas, bo możliwość utrzymywania za granicą, no to jest przeciwko nam. Wszystko jest przeciwko nam, co tam robią, niestety.

SIKORSKI: Jakieś certyfikaty, zielone, tak?

KRAWIEC: Tam jest wszystko…

SIKORSKI: Skur***ny

KRAWIEC: …każda decyzja i to niby Niewierowicz, ten z mniejszości polskiej, ten minister to jest na pasku pani prezydent i chodzi tak jak…

SIKORSKI: To jest człowiek Okińczyca, tego polskiego….

KRAWIEC: No wiem, wiem, ten Okińczyc.

SIKORSKI: Czyli wszystko wiesz.

KRAWIEC: Tak, tak…

SIKORSKI: Ja mogę nacisnąć na nich, bo to jest, przecież my finansujemy, w pewnych wiesz. My możemy dmuchnąć (…)

Okińczyc i Niewierowicz nie ustosunkowali się publicznie do treści opublikowanych rozmów. A jest tam wątek, na który warto zwrócić uwagę. Sikorskiego niepokoją „jakieś certyfikaty, zielone”, które są stawiane, jako przeszkoda dla rozwoju Orlenu, a decyzje w tej sprawie zależą od ministra.

Dotarliśmy do osób wymienionych w artykułach na portalach kresowych, które potwierdziły, że te wydarzenia autentycznie miały miejsce.

Orlen zainwestował potężne pieniądze w przejęcie „Mažeikių nafta”. Spółka, aby móc stabilnie funkcjonować, potrzebowała wybudować nowy rurociąg biegnący w stronę Morza Bałtyckiego. Co kilka lat litewskie Ministerstwo Energetyki musiało podpisywać dokument o wpływie inwestycji na środowisko. Zgodę tę, stosownym rozporządzeniem ministra energetyki, należało odnawiać co trzy lata.

Nie było z tym większych problemów do czasu, aż ministrem energetyki został siostrzeniec Okińczyca. Raptem Orlen zetknął się z trudnościami, ministerstwo nie zatwierdziło dokumentów, zwlekało z decyzją. W związku z tym szef Orlenu Lietuva Ireneusz Fąfara zwrócił się do Ministerstwa Energetyki o wyjaśnienia. I tu rozpoczęła się dziwna gra na zwłokę. Tak oto całą sytuację wspomina ówczesna wiceminister energetyki Renata Cytacka: „Sytuacja była bardzo dziwna. Minister Niewierowicz osobiście nadzorował sprawę Orlenu i nikt inny nie miał całej wiedzy o zaistniałej sytuacji. Co więcej, minister próbował obarczyć odpowiedzialnością za brak decyzji Valentinasa Mazuronisa, ministra ochrony środowiska, jakoby ten blokował podpisanie zgody na dalsze korzystanie z rurociągu”. Jak mówi Cytacka, potrzebna była konfrontacja i ustalenie, kto mówi prawdę. W obecności przedstawiciela Orlenu Andrzeja Kupca, Renaty Cytackiej i przewodniczącego AWPL Waldemara Tomaszewskiego zatelefonowano w trybie głośnomówiącym do ministra Niewierowicza, ten twierdził, że to nie on, lecz minister środowiska blokuje wspomniany dokument. Wykonano zatem telefon do ministra Mazuronisa, który oznajmił, że nie podpisywał dokumentu na prośbę samego Niewierowicza.

W taki oto sposób prawda wyszła na jaw, a kłamstwo zostało obnażone. Mazuronis niezwłocznie kontrasygnował dokument, a następnie, po dekonspiracji, podpisał stosowny dokument Niewierowicz. Powstaje pytanie, dlaczego tak dziwnie zachowywał się minister oraz dlaczego do tej niekorzystnej dla polskiego Orlenu sytuacji w ogóle doszło?

Z dziennikarskich ustaleń wynika, że w tym samym czasie, gdy minister energetyki zwlekał z podpisaniem dokumentów niezbędnych do realizacji inwestycji, jego wujek Okińczyc próbował „nakłonić” koncern Orlen do podpisania umowy na obsługę prawną spółki z własną kancelarią prawną, która miała reprezentować Orlen na Litwie, obiecując jednocześnie szybkie rozwiązanie problemów.

Handel wpływami zarówno jak na Litwie tak i w Polsce jest definiowany powoływaniem się na wpływy w instytucji państwowej, samorządowej, organizacji międzynarodowej albo krajowej lub w zagranicznej jednostce organizacyjnej dysponującej środkami publicznymi, albo wywoływaniem przekonania innej osoby, lub utwierdzaniem jej w przekonaniu o istnieniu takich wpływów, podejmowaniem się pośrednictwa w załatwieniu sprawy w zamian za korzyść majątkową lub osobistą albo jej obietnicę. Są to czyny karalne.

Niestety, nasz system praworządności może pociągnąć do odpowiedzialności za przysłowiowy batonik czy luźne rozmowy w kawiarni, na przykładzie eksprezydenta Rolandasa Paksasa. Natomiast wymuszanie milionowych korzyści, posługując się stanowiskiem ministerialnym dla prywatnej kancelarii Okińczyca, jak na razie jest tolerowane. Można przypuszczać, że na Litwie przedstawiciele praworządności nie czytają portali kresowych z Polski.

Po naszej publikacji tak oczywiste fakty handlu wpływami czy wręcz wymuszania milionowych usług od największej firmy litewskiej „Orlen Lietuva” nie powinny pozostać bez konsekwencji.

Komentarze   

 
#42 wilnianin 2018-12-22 20:19
Czy coś wiadomo więcej w tej sprawie, czy jakieś wyjaśnienia się pojawiły? Czy mecenas sygnatar będzie kryty...
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#41 Lipiński 2018-12-11 11:57
Najwidoczniej Okinczyc i Niewierowicz działali razem. Ich celem mogło być wymuszenie oczekiwanych zachowań kierownictwa Orlen Lietuva, czyli zamówienie wysokopłatnych usług od kancelarii sygnatariusza.
Sprawdzenie wersji zdarzeń przez krzyżowe rozmowy telefoniczne (co ważne, przy świadkach) obnażyło intrygę.
Teraz pora na działania polityczne i prokuratorskie. Niech rzetelnie wyjaśnią te bulwersującą sprawę.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#40 Marek 2018-12-10 16:17
Cytuję Pióromont:
Jak najszybciej tę sprawę musi wyjaśnić nasza litewska prokuratura, to zbyt poważna sprawa.

Mam nadzieję, że opinia publiczna pozna szczegóły tej skandalicznej sprawy. A prokuratura nie zamiecie sprawy sygnatariusza pod dywan.
Po samym Okińczycu niema co oczekiwać wiarygodnych wyjaśnień. Wystarczy wspomnieć, jak nieudolnie i perfidnie tłumaczył się z podejrzeń o jego kagiebistowską przeszłość.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#39 mieszkaniec 2018-12-09 18:58
Z jaką pogardą i lekceważeniem mówi się "u Sowy" o Okińczycu. Czyli wszyscy wiedzą co za postać.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#38 mama 2018-12-09 18:36
Wreszcie, wreszcie do większości dotarło, kim był i jest ten Okińczyc.Jego wyraz twarzy dużo o nim mówi.Już nie słucham jego radia,poszoł ten Okińczyc von.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#37 Tomek 2018-12-08 21:33
Sprawę na pewno trzeba gruntownie wyjaśnić. To zadanie dla litewskiego wymiaru sprawiedliwości. Winni przekroczenia prawa powinni ponieść konsekwencje. A obowiązkiem mediów jest patrzeć na ręce tym, którzy są na szczytach władzy, polityki, wielkiego biznesu.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#36 Czarny 2018-12-08 10:51
Na każdym zdjęciu z Okińczycem źle mu z oczu patrzy. Człowiek bez skrupułów, bez idei. To, że Polacy nie mają uregulowanych wielu spraw to głównie jego wina. Pierwszy "hamulcowy" na Wileńszczyźnie na usługach nacjonalistów lietuviskich.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#35 da 2018-12-07 13:48
zdjęcie do artykułu świetnie dobrane, mina Okińczyca mówi sama za siebie, ale już długo nie pocwaniakuje, bo coś czuję, że czeka nas jeszcze jakaś "bombowa" informacja.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#34 Ofelia 2018-12-06 19:51
Tak się zastanawiam co teraz zrobią ci wszyscy, którzy udzielali się u Okińczyca? Co na to nasza pani ambasador Doroszewska, co fundacja z Falkowskim, co Orlen dający reklamy? Podwładni oraz współpracownicy Okińczyca wielokrotnie występowali krytycznie pod adresem rządzących w Polsce, wielokrotnie atakowali ludzi wierzących. Kto podejmie odpowiedzialność dalszego finansowania tego Pana z budżetu państwa?
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#33 Aleksandra 2018-12-06 19:34
Cytuję Marianna:
zgadzam się, Czesław Okińczyc lubi tylko siebie i pieniądze i co gorsze stara się wykorzystać Polaków mieszkających na Litwie do nabijania sobie kieszeni... najgorsze jest to, że wielokrotnie starał się przedstawiać jako nasz reprezentant, a reprezentuje on co najwyżej litewskie interesy i swoje własne.

I robi to także za pieniądze polskich podatników.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz

radiowilnowhite

 

 

Miejsce na Twoją reklamę
300x250px
Lietuva 24Litwa 24Литва 24Lithuania 24