Zigmas Vaišvila: Członkowie Komisji Rady Najwyższej, w tym jedyny Polak, wynosili bez kontroli archiwa KGB

2018-10-10, 18:59
Oceń ten artykuł
(6 głosów)
Zigmas Vaišvila i Zbigniew Jedziński Zigmas Vaišvila i Zbigniew Jedziński © L24.lt (Marlena Paszkowska)

Sygnatariusz, wicepremier Rządu RL, tuż po odzyskaniu niepodległości, Zigmas Vaišvila i poseł Zbigniew Jedziński podczas konferencji prasowej w Sejmie mówili o konieczności odtajnienia archiwów KGB. 

W czerwcu tego roku Sejm przyjął w pierwszym czytaniu zgłoszony przez Jedzińskiego projekt ustawy o tzw. powszechnej lustracji. Polityk zaznaczył, że od tego czasu wyszło na jaw wiele nowych i ważnych faktów, dotyczących kwestii współpracy osób z KGB i w związku z tym tej jesieni zarejestrował w Sejmie kolejne poprawki, m.in. o tym, że kandydaci w wyborach, którzy świadomie współpracowali z zagranicznymi służbami specjalnymi, byliby zobowiązani publicznie o tym poinformować.

Według Jedzińskiego, odtajnienie archiwów KGB jest ważne z wielu powodów. Po pierwsze, nie będzie już rzucania na polityków czy działaczy społecznych podejrzeń w sprawie ich możliwej współpracy z tajnymi służbami byłego ZSRR, gdyż cała informacja w tej kwestii będzie już jawna, a nie jak teraz – niemożliwa do zweryfikowania. Po drugie, poprawki mają na celu przeciwdziałanie ewentualnemu szantażowi wobec osób, które w przeszłości współpracowały z tajnymi służbami, a obecnie zajmują wysokie stanowiska państwowe. Poseł przywołał tu wypowiedź szefa Departamentu Bezpieczeństwa Państwa (DBP) Dariusa Jauniškisa, który zapytany przez dziennikarkę, czy obecnie takie osoby są szantażowane, odpowiedział: „Takie przypadki są nam znane”.

Polityk wskazał też na moralny aspekt tej sprawy, który „dla naszych obywateli jest chyba bardziej istotny”. „Oni nie mogą zrozumieć, dlaczego my tak besztamy partię komunistyczną, byłych komunistów, a o tych, którzy dokonywali ludobójstwa, prześladowali, zsyłali, mamy milczeć” – powiedział Jedziński.

Ówczesny przewodniczący GKW Vaigauskas nie działał zgodnie z ustawą?

Poseł skomentował też argumenty swoich oponentów, którzy są przeciwko powszechnej lustracji. Twierdzą oni, że wśród polityków nie mogą być byli współpracownicy KGB, gdyż kandydując do Sejmu czy innych struktur państwowych, musieliby poinformować o byłej współpracy. Jedziński zwrócił się do Głównej Komisji Wyborczej (GKW), którą w tym czasie kierował Zenonas Vaigauskas, z zapytaniem, czy w kwestii współpracy z KGB byli sprawdzani kandydaci w wyborach sejmowych w 2016 roku. „Otrzymałem odpowiedź, że żadnego sprawdzania nie było” – powiedział Jedziński. Od DBP dowiedział się także, że do tzw. komisji lustracyjnej nie zwracała się żadna instytucja w sprawie sprawdzenia (na temat współpracy z KGB) kandydatów w wyborach na prezydenta, do Sejmu, Parlamentu Europejskiego czy Rad samorządowych. Zdaniem Jedzińskiego, to oznacza, że wśród posłów mogą być osoby, które zataiły bądź nie wskazały w ankiecie o swej współpracy ze służbami byłego ZSRR.

„Nasuwa się wniosek, że politycy, którzy nie przyznali się do współpracy, mogą być szantażowani przez tych, którzy mają dostęp do tajnej informacji” – wywnioskował poseł.

„Dzisiaj nie mam żadnych wątpliwości co do odtajniania informacji. Należałoby odtajnić teraz, jak najszybciej” – stwierdził Jedziński. Jako przykład wskazał Łotwę, której Sejm 4 października tego roku przyjął uchwałę o upublicznieniu do 31 maja 2019 roku całej tajnej informacji o byłych kagiebistach.

Były szef DBN, sygnatariusz Zigmas Vaišvila zwrócił uwagę na to, że tuż po rozpatrywaniu w czerwcu tego roku w Sejmie projektu o powszechnej lustracji, DBN wydało komunikat, w którym się mówi, że po opublikowaniu nazwisk osób tajnie współpracujących ze służbami specjalnymi byłego ZSRR, Rosja może się o tym dowiedzieć i szantażować tajnych współpracowników, którzy nie przyznali się do współpracy”.

„Jako były szef DBN nie spodziewałem się tak nieprofesjonalnego twierdzenia, które wprowadza społeczeństwo w błąd. Gdyż wydając takie oświadczenie DBN potwierdza, że Rosja wie o wszystkich ludziach służb specjalnych byłego ZSRR – powiedział Vaišvila. – Rosja o tym wie, tylko mieszkańcy Litwy nie wiedzą”. Podkreślił, że z tego powodu popiera projekt ustawy o tzw. powszechnej lustracji i uważa, że „jeśli Sejm chce zrobić porządek na Litwie, to powinien podążać w tym kierunku”.

Zbigniew Jedziński zwrócił uwagę na to, że wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi. Na przykład, czemu nigdy nie sprawdzano kandydatów w wyborach, czy współpracowali ze służbami specjalnymi byłego ZSRR. „Czy to specjalnie stworzony taki system? Czy to brak systemu? Nie znajduję odpowiedzi i sądzę, że będziemy próbowali szukać odpowiedzi na te pytania” – oświadczył poseł.

Dziennikarze zapytali też Vaišvilę o to, czy wiadomo, kto wyniósł czy schował oryginalne dokumenty KGB z nazwiskami współpracowników. Sygnatariusz odpowiedział, że w 1991 roku kierował komisją, zajmująca się przejęciem i inwentaryzacją dokumentów oddziału KGB na Litwie. W jego nieobecność (był w dwutygodniowej delegacji służbowej) ochraniająca gmach KGB w Wilnie jednostka ARAS została bez jego wiadomości zamieniona na jednostkę „Geležinis vilkas” z Poniewieża, a „wiele dokumentów zostało wywiezionych w nieznanym kierunku”. „Mogę powiedzieć, że było wiele nieporozumień nie tylko, jeśli chodzi o wywożenie, ale też w sprawie Komisji Najwyższej Rady, kierowanej przez śp. Balysa Gajauskasa. Jej członkowie też wynosili dokumenty i ja sam, gdy byłem powiadamiany, zabierałem je z ochroną od członków komisji” – opowiadał Vaišvila. Dodał, że papiery zabierał od członków komisji i polskiej, i litewskiej narodowości. Zapytany, o konkretne nazwiska powiedział: „Wydaje mi się, że w komisji Balysa Gajauskasa był chyba jeden członek polskiej narodowości. Trzeba zajrzeć do listy”.

Jak wynika z dokumentów archiwalnych w Sejmie, jedynym Polakiem w Komisji Rady Najwyższej ds. badań działalności KGB na Litwie był Czesław Okińczyc, właściciel Radia Znad Wilii. 

Okińczyc jak Michnik

Polskie portale kresowe napisały niedawno, i co potwierdza dzisiejsza wypowiedź Vaišvily, że Okińczyc, który w czasach władzy Landsbergisa na początku lat 90. działał jako „likwidator” KGB na Litwie i „mógł „buszować” w teczkach bezpieki do woli, miał okazję poznać nazwiska kagiebistów i ich tajnych współpracowników. Miał także dostęp do materiałów na swój temat, jeśli takie były, a raczej były, gdyż Okińczyc to przecież nie byle kto w gronie przyjaciół największego polakożercy Landsbergisa. Mecenas i reszta „likwidatorów” mieli czas i możliwości z tej wiedzy zrobić przez lata odpowiedni użytek i skrupulatnie ją wykorzystać”. W tym samym czasie podobnie działo się też w Polsce. Do komisji badającej archiwa polskiej bezpieki należał Adam Michnik, który, jak piszą polskie portale kresowe, „najpierw poznał nazwiska, a potem stał się zagorzałym przeciwnikiem lustracji” i dodają, że zarówno w Polsce jak i na Litwie tylko nieliczni zapoznali się z tajnymi zbiorami, „w tym Okińczyc, a w Polsce Michnik, dziś wielcy przyjaciele, szefowie bliźniaczych mediów o liberalno-lewicowym charakterze”.

Komentarze   

 
#25 Cezary 2018-10-18 20:14
Wstyd. Hańba i żenada. O tym antypolskim "sygnatariuszu" Okińczycu i o jego działaniach zgodnych z polonofobiczną linią nacjonalistów litewskich Polacy z Wileńszczyzny wiedzieli od dawna i dlatego, nie ma on tu żadnego poparcia. Ale w Polsce oprócz lewackich środowisk i bycia michikowską wybiórczą bis, znalazł poparcie wśród giedroyciowych polityków. Wstyd. Hańba i żenada.

Ktoś kto przeznaczał pieniądze na tego moskiewskiego agenta powinien z miejsca wylecieć na zbity pysk!
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#24 Okińczyc jak Michnik 2018-10-17 20:34
Polskie portale kresowe napisały niedawno, i co potwierdza dzisiejsza wypowiedź Vaišvily, że „Okińczyc, który w czasach władzy Landsbergisa na początku lat 90. działał jako „likwidator” KGB na Litwie i „mógł „buszować” w teczkach bezpieki do woli, miał okazję poznać nazwiska kagiebistów i ich tajnych współpracowników. Miał także dostęp do materiałów na swój temat, (...)

Ale dla Okińczyca porównanie do Michnika to raczej komplement. Szkoda tylko, że niektórzy urzędnicy z Polski z obecnej władzy, którzy nazywają Michnika polakożercą, na Litwie wspierają jego vis a vis pieniędzmi polskiego podatnika.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#23 Oooo 2018-10-15 20:45
Jak się wykorzystuje nielegalnie pieniądze polskiego podatnika:
Najważniejsze jednak pytanie dotyczy tego, dlaczego fundacja, nie posiadając praw do częstotliwości radiowych, otrzymuje dotacje z Polski, będąc tym samym sztucznie wykreowanym kolejnym pośrednikiem w przepływie pieniędzy? Nadto warto dodać, że ani fundacja, ani spółka radiowa Znad Wilii, korzystająca z jej pośrednictwa, a obie będące w tych samych rękach, nie mają żadnego poparcia ze strony jakiejkolwiek organizacji polskiej mniejszości na Litwie."

http://mojekresy.pl/za-pieniadze-polskiego-podatnika-jaguary
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#22 Origami 2018-10-15 19:54
Pada Okińczycowa antypolska medialna tuba. Dalsze finansowanie tego upadającego moskiewskiego agenta będzie olbrzymim skandalem. To wielki wstyd dla polskich polityków, którzy zbratali się z tym środowiskiem
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#21 T. 2018-10-15 13:02
Okińczyc jak Michnik, Okińczyc jak Landsbergis, tak prowokuje, planuje i działa.
Czy w polskim MSZ i Senacie są sami ślepi i głusi?
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#20 Dobrze poinformowany 2018-10-14 12:44
Wielki skandal!!!
Jak można finansować takiego człowieka z pieniędzy polskiego podatnika?!

Kto za tym stoi? Czy to oznacza destabilizację MSZ? Bo nikt tego nie kontroluje? A może właśnie specjalnie dofinansowuje się tych co mają zrobić "odpowiednią robotę", czyli manipulować społecznością polską na Litwie i przekazywać kłamliwy obraz polskich organizacji do opinii publicznej w Polsce.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#19 do vega 2018-10-12 18:22
Znowu zobaczymy skąd się wzięła ksywa 'okłamczyc' jak zacznie wykręcać kota ogonem

a ten jego niby autorytet, szkoda słów, totalna żenada...
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#18 vega 2018-10-11 23:29
No to Czesław dostał "bombę"... ciekawe jak będzie się wykręcać? wśród polskiej społeczności już dawno jest spalony bo i bez tej wiedzy ludzie się na nim poznali, ale jestem pewien, że mimo wszystko będzie chciał bronić swojego "autorytetu" ;)
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#17 E.A. 2018-10-11 22:56
Dobra robota całej frakcji AWPL-ZCHR i posła Jedzińskiego.
Okinczyc złośliwie nazwał go "inkwizytorem lustracji", ale to raczej tylko bezsilne i prymitywne obrażanie. A także zgrywanie cwaniaka przez sygnatariusza w sytuacji, gdy opinia publiczna coraz więcej wie o jego mrocznej przeszłości.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#16 FrancisMorges 2018-10-11 22:46
Ciekawe czy ukarze się jakiś artykuł w gazecie polskiej? A swoją drogą to czekamy na rewizję sponsorowania projektów przez Senat i przez Marszałka Senatu, bo wspieranie finansowe z pieniędzy podatników, które rozdysponowuje fundacja pod przewodnictwem Falkowskiego, medialnej grupy Okińczyca to jak wspieranie Michnika. Jeden i drugi był w komisji lustracyjnej, jeden i drugi powynosili teczki. Obaj zajmują się medialnym ogłupianiem ludzi i szkalowaniem Polski. Dalsze wspieranie skompromitowanego Okińczyca powinno zakończyć się dymisją wielu osób zwłaszcza Falkowskiego, gdyż jest to wspieranie interesów godzących w Polaków, polskość oraz interesy Polski. Podobnie potraktowane powinno być udzielanie się w tym kagiebistowskich i antychrześcijańskich mediach
Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz

radiowilnowhite

 

 

Miejsce na Twoją reklamę
300x250px
Lietuva 24Litwa 24Литва 24Lithuania 24