„Wszystko jeszcze będzie przepięknie, wszystko będzie normalnie”?

2021-03-13, 19:59
Oceń ten artykuł
(6 głosów)
Tadeusz Andrzejewski Tadeusz Andrzejewski

Joe Biden wygrał ostatnie wybory w Stanach Zjednoczonych w stylu, w jakim żaden inny prezydent tego kraju tego nie uczynił. Jego zwycięstwo bowiem przypomina raczej wyciągnięcie przez iluzjonistę króliczka z pustego kapelusza niż demokratyczne rozstrzygnięcie. Tymczasem wygrana kandydata amerykańskiej lewicy może mieć ogromny wpływ na dalsze losy najpotężniejszego kraju na świecie, a i samego świata zresztą też.

Gdyby wybory za oceanem były w pełni uczciwe, to sprawy tam mogłyby potoczyć się całkiem inaczej. Bez tricków wyborczych szeroko pojętego obozu Bidena, zwycięzcą bowiem byłby prawie na pewno nie on, tylko jego konkurent – urzędujący prezydent Donald Trump. Wówczas też i rewolucja obyczajowa albo nawet antropologiczna, jak ktoś chce, miałaby w tym kraju mocno pod górkę. Normalność zaś nie musiałaby się obawiać o swoją przyszłość.

Króliczek z kapelusza jednak został wyciągnięty. Demokracja, z której Amerykanie są tak dumni, doznała wstrząsu sejsmicznego 8 stopni w skali Richtera. Nie wiadomo, czy da się ją jeszcze w pełni odbudować, bo raz zdobytej władzy liberalna demokracja (łatwo) nie odda, że sparafrazuję nieco powiedzenie polskich komunistów. Opiniotwórczy lewicowy „Time” przyznał uczciwie, tyle że post factum, że wybory nie były uczciwe i Trump miał dużo racji twierdząc, że zwycięstwo zostało mu ukradzione. Zdradził, że przed wyborami została zawarta nieformalna umowa pomiędzy korporacjami Big Tech a amerykańską lewicą, która to umowa przewidywała uniwersalną doktrynę rodziny Pawlaków z komedii „Sami swoi”, że „wybory wyborami, a zwycięstwo i tak musi być po naszej stronie”. Sieci socjalne (mające potężny wpływ na wyborców w dzisieszym świecie oplecionym przez globalną pajęczynę) były wskutek umowy całkowicie po stronie Bidena. Tam też były kluczowe stany (rządzone przez demokratów), które na trzy dni przed wyborami zmieniły prawo wyborcze, pozwalając na głosowanie po głosowaniu, czyli dosyłaniu aż do skutku głosów korespondecyjnych już po terminie głosowania. Absolutnie nowy standard demokracji, należy przyznać, z adnotacją wprawdzie, że chodzi o demokrację bananową.

Gdy już Biden zapewnił sobie w wyżej opisanym stylu zwycięstwo, to – chcąc nie chcąc (ale raczej chcąc) –  ruszył z realizacją obietnic złożonych przed głosowaniem skrajnej lewicy. Ruszył z kopyta prezydent-katolik i natychmiast zdjął wszystkie pieczęcie z demonicznych wręcz przepisów (dotyczących aborcji), które wcześniej na nie nałożył protestant Trump. Decyzją prezydenta elekta aborcja w Stanach Zjednoczonych stała się więc nie tylko że w pełni wolna od wszelkich skrępowań (finasowych przede wszystkim), ale też obligatoryjna.

Sędziwy prezydent (z blisko osiemdziesiątką na karku) z werwą nastolatka zaczął też przepychać przez Kongres tzw. legislację równościową. W ten sposób nie minęło i stu dni od urzędowania nowego gospodarza Białego Domu, a Ameryka obudziła się z nowym prawem i jakby w zupełnie nowym świecie. Świecie orwelowskim, gdzie kaczki, gęsi, krowy i świnie – wszystkie gęgają i na dodatek jeszcze jednym głosem. Bo taką właśnie ma wymowę przyjęta przez amerykański Kongres (a potem i Senat) tzw. Ustawa o równości (Equality Act). Przepchnięty kolanem demokratów akt spowodował, że w USA nastąpiła nigdy wcześniej nienotowana w długiej historii ludzkości równość. Równość wręcz totalna, obejmująca wszelkie możliwe dziedziny życia społecznego oraz wszelkie możliwe do pomyślenia sytuacje życiowe. Na podstawie nowego równościowego prawa firmy, banki, uniwersytety, szpitale, hotele, sklepy, punkty obsługi będą musiały stosować się do doskonałej, niczym twierdzenie Pitagorasa, równości. Ta uchwalona równościowa równość spowoduje, że nie będą one mogły odmówić czegokolwiek, co tylko podyktuje skrajnej lewicy jej równościowa obsesja. Tak oto ośrodki adopcyjne nie będą mogły odmówić oddania dzieci na wychowanie homoseksualistom; lekarze nie będą śmieli odmówić dzieciom prawa do zmiany płci, o ile tego sobie tylko zażyczą w swej młodzieńczej niedojrzałości; szpitale i kliniki nie będą w stanie odmówić aborcji na życzenie pod groźbą utraty środków federalnych; kluby sportowe i szkoły nie będą mogły zabronić wstępu do żeńskich toalet i szatni dla mężczyzn, o ile ci zadeklarują arbitralnie, że są kobietami; zaś w żeńskich dyscyplinach sportowych nikt już nie będzie miał prawa zabronić startu osobnikom płci męskiej, o ile znowuż ci orzekną, że przeszli płciową metamorfozę. Instytucjom, które by się odważyły nie stosować do równościowego lex Biden grożą surowe kary finansowe, zaś osobom fizycznym grozi pogonienie z pracy i wszelkie inne wyrafinowane prześladowania ze strony politruków liberalnej demokracji.

To, że nowe prawo nie jest przelewką, na własnej skórze odczuł już student amerykańskiego Uniwersytetu Geneseo w stanie Nowy Jork. Młodzieniec został zawieszony w prawie studenta tylko za to, że w mediach społecznościowych wyraził myślozbrodnię, bo tak chyba rzecz już należy nazywać, iż kobieta jest kobietą, a mężczyzna – mężczyzną. Mężczyzna nie może stać się kobietą, a kobieta nie może stać się mężczyzną. Jeśli jestem mężczyzną i myślę, że jestem kobietą, to nadal jestem mężczyzną. Jeśli jestem kobietą, która myśli, że jest mężczyzną, to nadal jestem kobietą. Pomimo tego, co czujesz, nie zmienia to twojego stanu biologicznego. Tak dokładnie powiedział student i za to powiedzenie władze uniwersytetu uznały go za (cytuję) „osobę niebezpieczną, stanowiącą zagrożenie dla zdrowia psychicznego innych studentów”. Jakim zdrowiem psychicznym muszą się cieszyć profesorowie, którym aż tak bardzo odjechał peron, nie wiem. Wiem jedynie, że złamali oni start życiowy Stevenowi, niczym kiedyś sowieccy komuniści, którzy z uczelni wyrzucali studentów, co prawda nie za nazwanie kobiety – kobietą, a mężczyzny – mężczyzną, tylko za ich burżuazyjne pochodzenie, za religijne zabobony czy tylko za półsłowa krytyki wobec jedynie słusznej partii. Ale jest to jedyna różnica pomiędzy dwoma totalitaryzmami i zanotujmy ten fakt dla historii i potomnych.

Na Litwie tymczasem też już świta jutrzenka dla zwolenników wszelkiej równości i to za przyczyną nowego rządu, tak konserwatywnego zresztą, jak Biden jest katolikiem. Pisałem o tym w poprzednim komentarzu przy okazji tematu genderowej ofensywy rządu Šimonytė. Ale na Litwie, tak jak i w USA, mogło być całkiem inaczej niż jest. Mogło nie być żadnej genderowej ofensywy, gdyby jesienne wybory parlamentarne były nieco bardziej transparentne i uczciwe. Pamiętać warto, że wszystko przecież tak naprawdę rozstrzygnęły feralne 0,2 proc. głosów, których zabrakło AWPL-ZChR do przekroczenia progu wyborczego. Gdyby nie zabrakło, byłaby inna konfiguracja polityczna Sejmu, inna większość i inny zgoła rząd. Niegenderowy.

W historii tak bywa czasami, że o rzeczach wielkich i znaczących decyduje mały, nic nie znaczący – wydawałoby się – szczegół. W wyborach litewskich był nim „króliczek” wypuszczony z kapelusza przez liberalno-tęczową opcję, by zaszkodzić polskiej partii. „Króliczek” się postarał. Zaszkodził. Eksperci OBWE, z dużym międzynarodowym doświadczeniem w kontrolowaniu wyborów w różnych krajach, to odnotowali. Zanieśli do raportu o wyborach na Litwie, jako znaczący feler litewskiej demokracji. Przypomnijmy, iż tęczowemu celebrycie Tapinasowi nie tylko pozwolono na jawne łamanie prawa wyborczego, ale też nie wyciągnięto żadnych sankcji prawnych z jego poczynań już po wyborach. Kolejny bananowy standard.

Teraz zobaczymy, jaką ostatecznie czkawką odbiją się mieszkańcom USA czy Litwy bananowe standardy demokracji. Biorąc pod uwagę, że magazyn pomysłów (jeżeli chodzi o wartości) rządzących w obu krajach jest pustawy, może być nieciekawie.

Jednak czy kiedyś „wszystko jeszcze będzie przepięknie, wszystko będzie normalnie”, zależy od nas, wyborców...

Tadeusz Andrzejewski,
radny rejonu wileńskiego

Komentarze   

 
#13 E.A. 2021-03-18 19:30
Cytuję marcin:
Demokracja jest coraz bardziej fasadowa. Lewacy i liberałowie - noemarksiści - opanowują kolejne kraje, instytucje, rządy.
Chwilowo może się wydawać że marksiści są w ofensywie i odnoszą jakieś tam sukcesy, zawłaszczają kolejne obszary życia. Ale historia pokazuje że ta szkodliwa i niebezpieczna ideologia zawsze jest wymierzona w ludzi i jako taka ostatecznie musi przegrać.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#12 Mirek z Chicago 2021-03-16 07:53
A "przykład" idzie z góry...
I tak miliarder Elon Musk ogłosił się technokrólem.

Wniosek o zmianę nazwy stanowiska został złożony przez spółkę do amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełdy w oficjalnym raporcie na formularzu 8-K. W dokumencie stwierdzono również, że Zack Kirhorn, który zajmuje stanowisko CFO, jest obecnie mianowany jako starszy nad monetą.

O ile tego rodzaju sytuacja może wydawać się co najmniej zabawna, tak należy pamiętać, że rozmawiamy tutaj o człowieku, który swojemu dziecku zdecydował się nadać imię "X Æ A-12 Musk". Następnie para była zmuszona do aktualizacji "imienia" na "X Æ A-Xii".

- władcy świata czy władcy much???
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#11 onyx 2021-03-15 17:07
Litwa tym rządem skręciła mocno w lewo. Tak mocno, że podobno jest pomysł, aby flagę Litwy upodobnić do flagi tęczowego środowiska
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#10 Igor 2021-03-15 17:06
Cytuję marcin:
Demokracja jest coraz bardziej fasadowa. Lewacy i liberałowie - noemarksiści - opanowują kolejne kraje, instytucje, rządy.


To jest tzw. demokracja liberalna. Demokracja liberalna to termin, z którym spotykamy się bardzo często, ale niewielu ludzi wie, co on w praktyce oznacza. Wszelkie oficjalne definicje „demokracji liberalnej” są tak zagmatwane, kłamliwe i niejasne, że niczego nie wyjaśniają. Wiemy tylko tyle, że „demokracja liberalna” jest fajna i dużo bardziej demokratyczna, niż demokracja „zwykła” (w ujęciu klasycznym, greckim). Niektórzy wręcz twierdzą, że demokracja „nieliberalna” w ogóle nie zasługuje na miano demokracji. W Wikipedii możemy przeczytać zdanie: „Decyzje podejmowane w demokracji liberalnej nie mogą naruszać praw mniejszości” (czyli mogą naruszać prawa większości). W tym tekście chciałbym na konkretnych przykładach (lewicowych plebiscytów, konkursów i nagród) wyjaśnić na czym w praktyce polega „demokracja liberalna”.

Ojcem „demokracji liberalnej” jest patron współczesnej lewicy, Józef Stalin, który wyraził słynną sentencję: „Nieważne, kto głosuje, ważne, kto liczy głosy„.

Centralą i najlepszym przykładem „demokracji liberalnej” jest Unia Europejska. Co 5 lat w krajach członkowskich odbywają się wybory do Parlamentu Europejskiego, który de facto nie ma żadnej realnej władzy. Prawdziwą władzę w UE sprawuje Komisja Europejska, Rada Europy, różnorakie Trybunały oraz wielkie grupy interesów finansowo-politycznych, które działają z tylnego siedzenia. Plebs na odczepnego dostał wpływ na zupełnie nieistotny Parlament Europejski, a prawdziwa władza UE wybierana jest w sposób „bankietowy” (np. „król Europy”, Donald Tusk nigdy nie wystartował w żadnych wyborach „europejskich”, brał udział jedynie w wyborach parlamentarnych do polskiego sejmu).
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#9 Jerzy 2021-03-15 16:10
Cytuję Janek:
Już pierwsze decyzje Bidena pokazały, że żaden z niego katolik, na którego tak się lansuje. Tacy z nich (Merkel, Biden a w Polsce Tusk i PO) katolicy, ale nic z nauczaniem Kościoła wspólnego nie mają. Wprowadzają szkodliwą ideologię, która upadla człowieka.
To są przebierańcy, a raczej wilki w owczej skórze. Udają kogoś kim nie są i tym samym czynią podwójne zło. Oszukują wyborców, a po przejęciu władzy zaprowadzają porządki całkowicie sprzeczne z wartościami chrześcijańskimi. Na Litwie tacy fałszywi przebierańcy to landsbergiści, nie wiedzieć czemu nazywający swoją partię chrześcijańskimi demokratami i konserwatystami. A to zwykli liberałowie z odchyleniem lewicującym, tak pokazują ich głosowania sejmowe i wypowiedzi liderów.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#8 Wilniuk 2021-03-15 16:06
Trudno mówić o normalności jeśli idzie o obecne położenie Wileńszczyzny. Po pakcie niemiecko-sowieckim i zdradzie jałtańskiej przez "sojuszników" nastąpił podział tej ziemi. Dziś 1/3 Wileńszczyzny wraz z Wilnem znajduje się w granicach Litwy, a 2/3 Białorusi. Dodatkowo obecna granica litewsko-białoruska rozdzielająca Wileńszczyznę jest bardzo trudna do pokonania, jest swoistym murem berlińskim na terenach dawnych Kresów. Utrudnia to nawet najprostszy kontakt rodzinny rdzennych mieszkańców Wileńszczyzny po obu stronach granicy nakreślonej wbrew ich woli. Nawet groby rodzinne zostały rozdzielone granicą...
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#7 marcin 2021-03-14 21:12
Demokracja jest coraz bardziej fasadowa. Lewacy i liberałowie - noemarksiści - opanowują kolejne kraje, instytucje, rządy.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#6 Artem 2021-03-14 08:46
Niestety konserwatyści, o ile to jest jeszcze adekwatna nazwa, oszukali społeczeństwo. W wielu programach i wywiadach podkreślali przywiązanie do tradycji i tylko gdzieś ukradkiem wspominali o swoich "genderowych" pomysłach. A tymczasem po wyborach pierwsze decyzje konserw to realizacja lewackich i liberalnych genderowych programów.

Tak samo jak Biden, mieniący się katolikiem, którego jedna z pierwszych decyzji jest sprzeczna z nauczaniem Kościoła katolickiego.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#5 Oliwka 2021-03-14 08:42
Jeżeli według Bidena osoby transpłciowe mogą uczestniczyć w zawodach z kobietami to będzie mała wojna pomiędzy ideologią gender i feminizmem :)

Bo jak feministki zobaczą, że przez takie decyzje, gdzie de facto mężczyźni zabiorą kobietom miejsca na podium to nie chciałabym być w skórze tych co takie decyzje podjęli.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#4 TaDeK 2021-03-14 08:38
Mężczyzna nie może stać się kobietą, a kobieta nie może stać się mężczyzną. Jeśli jestem mężczyzną i myślę, że jestem kobietą, to nadal jestem mężczyzną. Jeśli jestem kobietą, która myśli, że jest mężczyzną, to nadal jestem kobietą. Pomimo tego, co czujesz, nie zmienia to twojego stanu biologicznego. Tak dokładnie powiedział student i za to powiedzenie władze uniwersytetu uznały go za (cytuję) „osobę niebezpieczną, stanowiącą zagrożenie dla zdrowia psychicznego innych studentów”.

A co ze zwierzętami??? Ja mogę "czuć" się psem, kotem, rybą, ptakiem... Czy "postępowcy" mi tego zabronią? Jeśli tak, to są mocno ograniczeni!!!

Dlaczego mówi się o PARACH homoseksualnych??? To dyskryminacja "tercetów, kwartetów"!!! I dlaczego tylko pary tej samej płci??? Skoro mamy tych płci według "postępowców" już chyba ponad 50!
"Postępowcy" są bardzo ograniczeni!!!

To oczywiście piszę z przekąsem... ale czy do tego to nie zmierza??? Czy właśnie takie absurdalne, pozbawione logiki "myślenie" nie doprowadza do napędzania kolejnych absurdów???
A może dalej będzie poważane czyjeś "uczucie" do roszczenia sobie czyjejś żony, męża, dzieci, nieruchomości, a może i ŻYCIA!!!
Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz

radiowilnowhite

EWANGELIA NA CO DZIEŃ

  • Środa, 14 kwietnia 2021

    J 3, 16-21

    Słowa Ewangelii według świętego Jana

    Jezus powiedział do Nikodema: „Tak bardzo bowiem Bóg umiłował świat, że dał swojego jednorodzonego Syna, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, lecz miał życie wieczne. Bóg przecież nie posłał swego Syna na świat, aby go sądził, lecz aby go zbawił. Ten, kto w Niego wierzy, nie podlega sądowi; ten jednak, kto nie wierzy, już został osądzony, ponieważ nie uwierzył w to, kim jest jednorodzony Syn Boży. Sąd zaś polega na tym: na świecie pojawiła się światłość, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność niż światłość, ponieważ ich czyny były złe. Każdy bowiem, kto popełnia zło, nienawidzi światłości i nie lgnie do niej, aby jego czyny nie stały się jawne. Ten natomiast, kto żyje w prawdzie, zbliża się do światłości, aby jego czyny były widoczne – jako dokonane w Bogu”.

    Czytaj dalej...
 

 

Miejsce na Twoją reklamę
300x250px
Lietuva 24Litwa 24Литва 24Lithuania 24