Oszczędźcie nam forpoczty

2020-09-11, 11:46
Oceń ten artykuł
(7 głosów)
Tadeusz Andrzejewski Tadeusz Andrzejewski

Na ostatnim posiedzeniu Rady rejonu wileńskiego można było przecierać oczy ze zdumienia, gdy widziało się, jak opozycyjni radni z ramienia konserwatystów domagali się przyjęcia ich politycznej rezolucji, dotyczącej sytuacji na Białorusi.

Gdyby podobną polityczną rezolucję, tyle że dotyczącą jakiegokolwiek innego międzynarodowego zagadnienia próbował forsować na Radzie ktoś inny, daję gwarancję bardziej pewną niż najbardziej wiarygodna firma ubezpieczeniowa, że ci sami konserwatyści darliby szaty i padali Rejtanem, by tylko nie dopuścić do jej przegłosowania. Padłyby argumenty, że polityka międzynarodowa nie jest domeną aktywności samorządowej, że wchodzenie w kompetencje rządu i Sejmu przez Radę samorządową jest sprzeczne z litewską Konstytucją i ustawami, a więc jest działalnością antypaństwową.

Tym razem jednak radni z partii Landsbergisa, przepychając swoją rezolucję, próbowali udowodnić, że podstołeczny samorząd jest wręcz zobligowany do aktywności na niwie polityki zagranicznej. Dlaczego? Bo jest taka konieczność, brzmiała odpowiedź.

I nie wystarczyła im dyskusja podczas Rady na temat sytuacji na Białorusi oraz jednoznaczne stanowisko radnych AWPL-ZChR na czele z mer, że rządząca w rejonie wileńskim partia popiera starania naszego rządu i Sejmu w kwestii białoruskiej i zdecydowanie potępia wszelkie przejawy przemocy stosowanej przez reżim wobec pokojowych demonstrantów. Konserwatyści spragnieni politycznego show (które bardziej miało pomóc im na zbliżających się wyborach niż samym Białorusinom) głusi byli na jakiekolwiek głosy rozsądku. Np. taki, że samorząd rejonu wileńskiego, mając bezpośrednią granicę z Białorusią, musi szczególnie odpowiedzialnie i rozważnie prognozować możliwy rozwój sytuacji u naszych południowych sąsiadów i być przygotowanym na różne scenariusze. Również na te, przewidujące przyjmowanie potencjalnych uchodźców politycznych z kraju opanowanego kryzysem ustrojowym, do czego potrzebna byłaby przynajmniej minimalna współpraca graniczna. Jak groch o ścianę. Dawaj im rezolucję i koniec.

Wydaje się, że podobnie kategoryczne oczekiwanie wobec Polaków na Kresach mają niektóre ośrodki polityczno-medialne również w Polsce. Przynajmniej takie wrażenie można było odnieść po przeczytaniu publicystyki redaktor Katarzyny Gójskiej zatytułowanej: „Bagatelizowanie represji będzie usprawiedliwiało przemoc”. Na początku lektury można było odnieść wrażenie, że autorka słusznie stawia pytanie o potrzebie ochrony praw rodaków mieszkających na Kresach „w kontekście dramatycznych wydarzeń na Białorusi”. Potem jednak, po przeczytaniu całości publikacji, czytelnik może się zorientować, że zamartwianie się losem Polaków na Kresach przez redaktor Gójską jest tylko błędem semantycznym w jej publicystyce. Nie można bowiem zamartwiać się, a jednocześnie próbować zaprzęgać Polaków do politycznego konfliktu, którego nigdy nie będą mogli spożytkować do własnych interesów. Na Białorusi bowiem, w odróżnieniu od Ukrainy, opozycja nie jest antyrosyjska, a wręcz przeciwnie. Nie dąży do integracji europejskiej, tylko ma dość Łukaszenki i jego kliki.

Gdy autorka opisuje prześladowania (od dekady) Polaków przez Łukaszenkę, o przejmowaniu ich mienia publicznego – szkół, ośrodków kultury, mediów, organizacji społecznych, to mówi prawdę. Szkoda tylko, że nie stawia pytania, skąd te prześladowania na głowę Polaków spadły, bo przecież Łukaszenka wcześniej mówił o białoruskich Polakach jako „o naszych Polakach”. Sytuacja kardynalnie się zmieniła, gdy za poprzednich rządów w Warszawie ówczesny minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski postanowił zrobić ze społeczności polskiej na Białorusi forpocztę do walki z reżimem Łukaszenki. Zostały na to wydane pieniądze i szlachetne hasło o wolności, którą Polacy powinni nieść innym narodom, bo taką mają tradycję. Mówiąc dosadnie zaś Polacy kresowi zostali po prostu potraktowani jak mięso armatnie w walce z bezwzględnym dyktatorem o mentalności kołchozowego pałkarza.

Pałkarz pozostał, a Polacy, którzy z takim trudem po sowieckich represjach odbudowywali swój stan posiadania na Białorusi utracili w znacznym stopniu to, nad czym dzisiaj łzę roni redaktor Gójska. Łzę roni, ale wniosków wyciągać nie chce, bo – wydaje się – nadal oczekuje, iż Polacy na Białorusi będą forpocztą.

A przecież Łukaszence tylko w to i graj. Nie zależy mu dzisiaj na niczym bardziej niż przekonać swych współplemieńców, że całą powyborczą awanturę w ich ojczyźnie uknuli wraży „Polaki i Litowcy”. Gdy redaktor  „Najwyższego Czasu Tomasz Sommer napisał, że w razie czego, gdyby coś na Białorusi zaczęło się sypać, wówczas Grodno ma wrócić do Polski, to nawet nie wiem, co myśleć. Czy redaktor jest tylko durniem, czy może prowokatorem i agentem. Fakt, że jego arcygłupia wypowiedź potem godzinami i dniami nie schodziła z kanałów informacyjnych łukaszenkowskich mediów, jak i kremlowskich też. Piękny prezencik dla dyktatora, który triumfalnie mógł przedstawiać narodowi niezbity dowód na to, że powyborcze manifestacje opozycjonistów są tylko zadymą Warszawy i Wilna, które mają chrapkę na białoruskie ziemie.

Dlatego, biorąc powyższe pod uwagę, chciałoby się szczególnie dosadnie podziękować niektórym „zatroskanym” losem Polaków na Kresach redaktorom z Warszawy i poprosić ich, by przestali uczyć nas żyć. Wmawiać po raz nie wiadomo już który rzekomą prokremlowskość polskich polityków na Litwie, którzy z sukcesem biorą udział w życiu politycznym swej ojczyzny.

Czy udział w rządzie RL, objęcie tam najważniejszych tek, działanie na rzecz poprawy stosunków z Polską, wprowadzanie ustaw prorodzinnych na Litwie na modłę polską, to wszystko działania prokremlowskie? Trzeba by mocno obrazić się na własną inteligencję, by tak widzieć i oceniać działalność polityków AWPL-ZChR. Bezkrytyczne suflowanie we wszystkim litewskim konserwatystom, którzy często na antypolskiej retoryce ciułają sobie punkty wyborcze, nie jest szczególnie chwalebnym zajęciem dla polskich redaktorów zza miedzy. Warto o tym pamiętać.

Na Białorusi zaś mamy, mówiąc słowami premiera Mateusza Morawieckiego, „węzeł gordyjski”, którego rozsupłanie nie jest misją Polaków ziem kresowych. Polacy na Kresach mieszkają od długich wieków, czas Łukaszenki w tej skali to jakiś zaledwie promil. W dobie obecnej misją Polaków Kresowych jest bycie depozytariuszami bogatej polskiej spuścizny kulturowej i wychowanie nowych pokoleń. Łukaszenka zostanie obalony, gdy przyjdzie na to czas. My możemy jedynie mądrze go przyśpieszać nie będąc w forpoczcie...

Tadeusz Andrzejewski,
radny rejonu wileńskiego

Komentarze   

 
#22 cc 2020-09-18 21:15
Po konserwatystach zawsze można się spodziewać największych błazeństw. Nawet z rady rejonu chcą urządzić cyrk, byle tylko szukać własnego poklasku i promocji przed wyborami. Za nic mają obowiązujące prawo i przyjęte normy, które formowanie polityki zagranicznej gwarantują ministerstwu spraw zagranicznych.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#21 kresowiak 2020-09-16 23:01
To nieprawda, że polska dyplomacja jest słaba. Ona jest mocna. Mocno walczy z Polakami
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#20 Arek 2020-09-16 20:57
Do tych wszystkich "zatroskanych" redaktorków pseudo dziennikarzy i tymczasowych litewskich urzędasów - dołączam do apelu Pana Andrzejewskiego: przestańcie uczyć nas jak mamy żyć - jakbyście byli lepszymi Polakami od nas. To wy zliberalizowaliście w sobie Polskość, której nam skąpicie.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#19 AnkaRa 2020-09-16 20:46
ZW jak moskiewskie medium propagandy. Blokuje komentarze niezgodne z ich linią. Cenzura jak na Białorusi albo w Korei Północnej a są niby przeciw dyktaturze.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#18 AnkaRa 2020-09-16 20:41
Cytuję Tomasz:
Poprzednicy wspomnieli o słabości polskiej dyplomacji i niestety jest to prawdą. Kresowiacy nie tylko że nie mają prawie żadnego wsparcia, ale nierzadko działania "dyplomatów" jeszcze pogarszają sytuację. Na Litwie taki ciemny czas był choćby za ambasadora Widackiego, teraz za obecnej ambasador też widzimy jej bratanie się z sajudzistami i ostentacyjne odwracanie się od Wilniuków. Cóż każdy taki niefajny czas musi minąć i zapewne prędzej czy później doczekamy się znów takiej obsady na placówce w Wilnie która autentycznie będzie wzmocnieniem dla tutejszej polskości.


Ja bym jeszcze zapytał czy politykę zagraniczną RP tworzy MSZ zgodnie z kierunkiem rządu, premiera i kierownictwa rządzącej partii czy jednak samodzielnie środowisko tzw. giedroyciowe.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#17 zdenerwowany czytelnik 2020-09-15 21:59
Konserwatyści mówią o uczciwych wyborach i prawach człowieka??? Też mi coś. Przypomnieć Wam jak rozwiązali samorządy, jak lituanizowali Polaków i inne mniejszości?
Ani oni demokraci ani chrześcijanie - pachołki Moskwy, którzy blokują lustrację, bo mają brudne życiorysy. tfu
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#16 Tomasz 2020-09-15 13:03
Poprzednicy wspomnieli o słabości polskiej dyplomacji i niestety jest to prawdą. Kresowiacy nie tylko że nie mają prawie żadnego wsparcia, ale nierzadko działania "dyplomatów" jeszcze pogarszają sytuację. Na Litwie taki ciemny czas był choćby za ambasadora Widackiego, teraz za obecnej ambasador też widzimy jej bratanie się z sajudzistami i ostentacyjne odwracanie się od Wilniuków. Cóż każdy taki niefajny czas musi minąć i zapewne prędzej czy później doczekamy się znów takiej obsady na placówce w Wilnie która autentycznie będzie wzmocnieniem dla tutejszej polskości.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#15 E.A. 2020-09-14 18:10
Krzysztof
Niestety masz rację, Polska nie doczekała się profesjonalnej i patriotycznie nastawionej dyplomacji. Zbyt wielu jest tam wciąż ludzi myślących w stylu Geremka, a za mało takich co szanują, doceniają i wspierają Kresowian.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#14 Krzyszof 2020-09-14 17:14
Niestety w sprawach Kresów złą politykę prowadzili kolejni ministrowie spraw zagranicznych III RP, ukształtowani przez niesławnej pamięci doktrynę Giedroycia.
Szereg złych decyzji dla spraw polskości na Kresach podejmowali Skubiszewski, Olechowski, Geremek, Rotfeld czy Meller. Szczególnie negatywnie zapisał się w tym katalogu Geremek, którego spadkobiercy na lata obsadzili MSZ i dyplomację, dlatego na tym polu Polska ponosi tyle sromotnych klęsk zarówno wizerunkowych, jak też w relacjach bezpośrednich z innymi państwami. Przykład stosunków polsko - litewskich jest tutaj szczególnie wyrazisty, gdy mała Litwa uzyskiwał wszystko na czym jej zależało, a mająca spore aspiracje do rozgrywania w tym regionie Europy Polska - zostawała z niczym. A rykoszetem zawsze obrywało się niczemu niewinnym Wilniukom. I tak jest do dziś, gdy ataki na AWPL-ZChR spadają nie tylko ze strony litewskich nacjonalistów, ale też z niektórych środowisk giedroyciowych w Polsce, szczególnie z kręgu Gazety Wyborczej i innych mediów liberalnych i lewackich. Ostatnio do tej grupy wstydu dołączyła Gazeta Polska i portal niezależna niejakiego Sakiewicza, publikując kilka oszczerczych artykułów. Niestety zza grobu duch Geremka wciąż miesza polskimi sprawami.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#13 Wojak 2020-09-12 21:44
We Francji zamieszki. Policja pałując tzw. "żółte koszulki" jest wyrazem dyktatury i totalitarnego reżimu czy broni konstytucji???
Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz

radiowilnowhite

EWANGELIA NA CO DZIEŃ

  • Wtorek,
    22 września 2020


    Łk 8, 19-21

    Słowa Ewangelii według świętego Łukasza

    Przybyli do Jezusa Jego Matka i bracia, ale z powodu tłumu nie mogli się z Nim spotkać. Powiedziano Mu: „Twoja Matka i Twoi bracia stoją na zewnątrz i chcą Cię zobaczyć”. Lecz On im odpowiedział: „Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wprowadzają je w czyn”.

    Czytaj dalej...
 

 

Miejsce na Twoją reklamę
300x250px
Lietuva 24Litwa 24Литва 24Lithuania 24