Przywódca bezobjawowy

2020-05-23, 11:10
Oceń ten artykuł
(8 głosów)
Tadeusz Andrzejewski Tadeusz Andrzejewski

Konserwatyści, mimo że udało im się przeforować w rankingu partyjnym na pierwsze miejsce, przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi nie mogą spać spokojnie. Dobrze radzący sobie ze skutkami pandemii rząd (któremu może pozazdrościć niejeden kraj na Zachodzie Europy) zaczyna odrabiać straty u wyborców, których sympatie sukcesywnie wracają do – rządzących w trudnym okresie – partii.

Tendencja ta musi niepokoić konserwatystów zwłaszcza, że nie potrafią oni zaoferować wyborcom własnych autorskich pomysłów, ograniczając swą działalność polityczną najczęściej wyłącznie do zajadłej krytyki rządzących. Być może dlatego lider konserwatystów Gabrielius Landsbergis postanowił powrócić do swej koncepcji sprzed roku, gdy po przegranej z kretesem w II turze wyborów prezydenckich kandydatce Ingridzie Šimonytė zaoferował pierwsze miejsce na liście w najbliższych wyborach parlamentarnych oraz fotel premiera w przyszłym rządzie. Co prawda w tym ostatnim przypadku było to coś na wzór darowania przez Zagłobę królowi szwedzkiemu Niderlandów, to jednak tak ekstraordynaryjne zachowanie młodego polityka musiało wywołać spekulacje. Dlaczego Landsbergis junior jeszcze przed wyborami, które zamierza wygrać, zrzeka się a priori stanowiska premiera, co jest w zachodnich demokracjach zjawiskiem raczej rzadko spotykanym. Tam na ogół szefowie zwycięskich formacji stają po wiktorii wyborczej na czele rządu. Landsbergis tymczasem rejterował zawczasu z takiej możliwości, która jest wyróżnieniem dla każdego polityka, ale też i dużą odpowiedzialnością. Czyżby nie wierzył we własne siły? Nie miał koncepcji rządzenia? Bał się przegranej? Pytania można mnożyć...

Kęstutis Girnius, znany politolog i wykładowca na Uniwersytecie Wileńskim, uważa, że Landsbergis junior „być może sam czuje, że ona (Šimonytė) mogłaby lepiej kierować i partią na wybory, i potem rządząc krajem”. Idąc tropem tej myśli, Girnius pyta dalej konserwatystów, czy nie było błędem wybranie przed 5 laty na szefa partii, roszczącej przecież sobie prawa do rządów na Litwie, zaledwie 33-letniego żółtodzioba. Potem sam sobie odpowiada, że Gabrielius „nie dojrzał do takiej pracy”. „On od dziadka mógł dostać w spadku sad, książki czy jakiś inny obiekt, ale nie przywództwo w partii politycznej”, rozjaśnia bardzo zdroworozsądkowo swą pozycję na temat roszad kadrowych w jaskółczej partii Girnius.

Po takich familiarnych decyzjach konserwatyści mają dziś wyraźny problem z przywództwem. O ile bowiem wcześniejsi liderzy tej partii Vytautas Landsbergis i Andrius Kubilius byli politykami wyrazistymi (choć i nie popularnymi), i można było od nich spodziewać się jasnego stanowiska w ważnych kwestiach politycznych, o tyle teraz jest z tym wyraźny problem. Nie wiadomo, w jakim kierunku konserwatyści pod kierownictwem Landsbergisa juniora podążają. Czy można spodziewać się zwrotu bardziej w lewo, czy na odwrót w prawo, tego nikt nie wie. A najgorzej, że tego nie wie sam Gabrielius Landsbergis, konkluduje Girnius.

Próba wyręczania się Šimonytė w rządzeniu krajem przez młodego Landsbergisa może też wynikać z tego, że taka jest vox populi na ten temat. Z badań „Baltijos tyrimai” wynika, że Litwini uważają, iż najlepiej z kryzysu wynikłego z powodu pandemii koronawirusa Litwę mogliby wyprowadzić albo aktualny premier Saulius Skvernelis, albo właśnie Ingrida Šimonytė. Tymczasem Gabrielius Landsbergis w tym zestawieniu nawet nie figuruje, bo ludzie nie widzą go wcale w roli przywódcy na trudne czasy.

Konserwatyści więc się szamocą, próbują uwiarygodnić się przed wyborcami, że jednak potrafią rządzić, ale zarazem szukają też sojuszników do walki z rządem. Bardzo by chcieli wciągnąć do niej urzędującego prezydenta Gitanasa Nausėdę. Podjudzają go na wszelkie sposoby sugerując np., że nie jest on wystarczająco asertywny wobec rządu i koalicji rządzącej.

Właśnie mija rok od wyborów prezydenckich i pojawiły się w związku z tym liczne recenzje na temat urzędowania nowego prezydenta. W oko wpada, że wielu polityków i obserwatorów próbuje jego prezydenturę porównywać z prezydenturą poprzedniczki Dalii Grybauskaitė. Daje się przy tym do zrozumienia, że Grybauskaitė była dziarska i zdecydowana, potrafiła wymuszać na rządzie własne koncepcje i poglądy, a czasami nawet sterować rządem (co było rzeczywiście prawdą w przypadku rządu Algirdasa Butkevičiusa, polityka z plasteliny). Tymczasem Nausėda nie prowadzi konfliktów z rządem, stara się nie ingerować, na wzór swej poprzedniczki, w jego kompetencje. Można powiedzieć, że jest politykiem zupełnie innego kalibru niż była kiedyś Dalia Grybauskaitė, którą politolog Laurynas Bielinis słusznie kiedyś określił jako polityk „sovietinio tipo”.

Rzeczywiście, próbowała ona w chruszczowskim wręcz stylu tupać na rząd Butkevičiusa, który – był taki okres – musiał in corpore stawać do apelu w pałacu prezydenckim na rzekome narady. W rzeczywistości na takich spotkaniach, jak później opowiadali świadkowie, poszczególni ministrowie byli rugani przez panią prezydent w iście sowieckim stylu. Nie wytrzymały w końcu nerwy bendrapartietisów premiera i wobec takich afrontów wyjaśnili Butkevičiusowi, że spotkania w pałacu przy placu Daukantasa nie są zgodne z Konstytucją, ponadto uwłaczają godności socjaldemokratów. Dopiero po tym „człowiek z plasteliny” się zreflektował, odmówił wizyt na czerwonym dywaniku. Rugania ustały.

Porównywanie zatem Nausėdy z Grybauskaitė nie ma najmniejszego sensu, ponieważ są to politycy zupełnie innego formatu. Grybauskaitė, polityka po sowieckich szkołach i musztrach ideologicznych, po prostu nie da się porównać z ekonomistą, wychowanym już w wolnej Litwie, na zupełnie innych wartościach. Napuszczanie Nausėdy na rząd jest więc wybitnie projektem politycznym, bardzo pożądanym przez konserwatystów. Gdyby prezydent dał się wciągnąć w głębszy konflikt z rządzącymi, siłą rzeczy zostałby przypisany do obozu histeryzującej opozycji. Stałby się poniekąd jej zakładnikiem, którym w przyszłości można byłoby sterować. Na nieszczęście konserwatystów, Nausėda unika takiego scenariusza, bo nie chce grać w chórze jaskółczej partii.

„Nieposiadający należnych cech, doświadczenia, politycznego czucia, namaszczony amator – może doprowadzić partię do breżniewowskiej stagnacji” – przestrzega politolog Girnius konserwatystów przed Gabrieliusem Landsbergisem i grożącym ich partii scenariuszem. Zaledwie 38-letni dziś Gabrielius Landsbergis może przecież rządzić partią jeszcze przez długie lata, a nawet dziesięciolecia. Rządzić bez jasnej wizji, cech przywódczych, słowem bezobjawowo, że się posłużę, w nieco innym kontekście, modnym ostatnio słowem.

Rady na takie rządy nie będzie. No, chyba że weźmiemy pod uwagę scenariusz, że Landsbergis junior dorzuci Šimonytė do jedynki na liście i wirtualnego, jak na razie, krzesła premiera jeszcze insygnia partyjne...

Tadeusz Andrzejewski,
radny rejonu wileńskiego

Komentarze   

 
#16 Andrzej 2020-06-05 19:02
Porównywanie Nausėdy z Grybauskaitė nie ma sensu, to prawda.
To politycy innych epok i innego formatu.
Dalia po sowieckich szkołach i w pewien specyficzny sposób "sowiecka" w obyciu - mam na myśli choćby upominanie i wzywanie na dywanik ministrów i premiera (tak było za Butkeviciusa).
Nauseda to człowiek nowych czasów. Ale on dopiero pracuje na swój polityczny dorobek. Co więcej, zaliczył już kilka potknięć - choćby ogłaszając listę "Polaków zatrudnionych w ministerstwie" co okazało się nie tylko kłamstwem, ale zostało wręcz odebrane jak atak o charakterze nienawiści narodowościowej.
Kolejne miesiące warto obserwować Nausede, jego słowa i poczynania.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#15 R.Kaczoruk 2020-06-04 21:18
Cytuję G.C.:
Czemu Gabryś zrzeka się teki premiera? Bo dziadek mu kazał! Stary Landsberg doskonale wie, że wnusio to miernota. Ot i co!


Jeden i drugi to miernota. Stary Landsbergis wypłynął dzięki służbie Moskwie a później w lietuviskiej komunistycznej przybudówce, czyli Sajudisie.

„Wyrosło pokolenie, któremu wbito do głowy hasło »Landsbergis=Litwa«. Dla mnie, dla człowieka, który zbadał jego historię, Landsbergis pozostał agentem przeszłości, który przeszkadza Litwie wyrwać się z tej przeszłości. W pewnym sensie nadal pozostał wykładowcą marksizmu-leninizmu" – przed rokiem w wywiadzie dla dziennika „Lietuvos rytas" mówiła Rūta Janutienė, wyjaśniając przyczyny powstania książki Dinastija. Landsbergių išgyvenimo istorija (Dynastia. Historia przetrwania Landsbergisów)

Janutienė pisze, że w czasach sowieckich rodzina Landsbergisów miała uprzywilejowaną pozycję, a wśród jej „opiekunów" byli najwyżsi rangą komunistyczni działacze. Jednym z nich miał być Antanas Sniečkus, który kierował sowiecką bezpieką i był przywódcą partii komunistycznej na Litwie.

Rodzina Landsbergisów cieszyła się licznymi przywilejami: podróże zagraniczne, premie, stopnie naukowe, samochody i mieszkania. Taki specjalny status przysługiwał tylko najbardziej lojalnym osobom – albo tajnym współpracownikom KGB.

Wszystko układa się w całość. Sajudis został "legalnie" wpuszczony na tworzącą się Litwę, gdyż w jej szeregach byli obsadzeni agenci KGB.

Gdy Litwa wybijała się na niepodległość, do Rosji wywieziono 14 tysięcy teczek osobowych pracowników KGB, 5 tysięcy teczek osobowych agentów; zniszczono 36 tysięcy teczek osobowych agentów i blisko 5 tysięcy spraw operacyjnych oraz 417 zbiorów operacyjnych.

Takie DNA odziedziczył wnuczek, który poprowadził swoją partię do odrzucenia ujawnienia nazwisk byłych współpracowników Moskwy!
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#14 G.C. 2020-06-03 15:36
Czemu Gabryś zrzeka się teki premiera? Bo dziadek mu kazał! Stary Landsberg doskonale wie, że wnusio to miernota. Ot i co!
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#13 XIII 2020-06-02 21:16
Przywódca, a raczej herszt bandy, która zagłosowała przeciwko ujawnieniu nazwisk byłych współpracowników KGB.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#12 Dedal 2020-05-29 11:44
Konserwy wyrządziły wiele złego Polakom na Litwie. Do tej pory są zdeterminowani, aby zlikwidować polskie szkoły i zlituanizować wszystkie mniejszości narodowe. "Pomnikiem" tej dyskryminacji jest polonofob V. Landsbergis.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#11 PL-LT 2020-05-28 14:42
Cytuję Adam:
Sajudziści-landsbergiści wystawili na szefa swojej partii młodzieńca tylko dlatego, że ma rozpoznawalne po dziadku nazwisko. Ale brakuje mu wszystkiego innego, co powinien mieć polityczny lider. Dlatego jest taka zabawna sytuacja, że szef partii raz po raz sam siebie odstawia na boczny tor, jednocześnie pozostając szefem tejże partii. Takie dziwactwa tylko u litewskich konserwatystów.

Problemy skorumpowanych liberałów czy konserwatystów to nie nasz problem, ale sprawa dla policji i sądów.
Na szczęście Polacy mają na kogo głosować, na uznawaną powszechnie za najuczciwszą partię na Litwie czyli AWPL-ZCHR. To jest gwarancja, że głos wyborcy nie będzie zmarnowany.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#10 Damazy 2020-05-27 16:52
Wnuczek polakożercy to kiepski polityk z gębą pełną oklepanych frazesów. Tak na prawdę "jedzie" na nazwisku, bo kompetencji ani zmysłu polityka nie ma wcale.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#9 Wojciech 2020-05-27 09:59
"Przywódca bezobjawowy" to brzmi trochę jak mieć grypę ale bez objawów. W sumie to paskudztwo choć niewidoczne.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#8 1234 2020-05-25 20:02
Konserwatyści i Grybauskaite odpowiadają za dzisiejszy, ekonomicznie beznadziejny stan państwa.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#7 Paweł 2020-05-25 19:58
Poza skandalami politycznymi oraz podejrzanymi konszachtami z biznesem nie wyróżnili się niczym pozytywnym.
I powinno się zabronić im używania nazwy chrześcijańscy, bo ich działania z tymi wartościami nie mają niczego wpsólnego.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz

radiowilnowhite

EWANGELIA NA CO DZIEŃ

  • Sobota,
    6 czerwca 2020


    św. Norberta, biskupa

    Mk 12, 38-44

    Słowa Ewangelii według świętego Marka

    Jezus nauczając tłumy, mówił: „Miejcie się na baczności przed nauczycielami Pisma. Chętnie chodzą w wytwornych szatach, lubią pozdrowienia na placach, pierwsze krzesła w synagogach i honorowe miejsca na ucztach. Objadają domy wdów i dla pozoru długo się modlą. Ich spotka surowszy wyrok”.

    Czytaj dalej...
 

 

Miejsce na Twoją reklamę
300x250px
Lietuva 24Litwa 24Литва 24Lithuania 24