Powtórka prób Landsbergisa historycznego zwycięstwa nad Polakami

2019-05-22, 17:30
Oceń ten artykuł
(9 głosów)
Wiktor Jusiel Wiktor Jusiel

Po minionej pierwszej turze wyborów prezydenckich przeczytałem tekst „Refleksje powyborcze” Zygmunta Żdanowicza. Poruszył on ciekawe wątki, a zwłaszcza jeden, dotyczący sposobu głosowania i nagłego przypływu ilości osób głosujących w rejonie wileńskim, co zaburzyło proces wyborczy w wielu dzielnicach. I tu zapala się ostrzegawcza lampka.

Specyficzne wybory i zagadkowe sytuacje

Jak pisze Żdanowicz, nieprzychylne środowisku AWPL-ZChR media zaczęły na gwałt lansować tezę o rzekomym spadku jej poparcia, co ponoć najbardziej widoczne było w tradycyjnym bastionie polskości, czyli w rejonie wileńskim. Ale te wybory były specyficzne i doszło do kilku zagadkowych sytuacji.

Nie tylko przedłużono czas głosowania przedterminowego z 2 do 5 dni, co jest w zasadzie pozytywne, ale równolegle stworzono możliwość dla każdego głosowania w dowolnej dzielnicy wyborczej w kraju, których jest aż 1 972. Efekt był taki, że najbardziej widoczne to było właśnie w rejonie wileńskim, na terenie którego czasowo przebywa ok. 30 tys. działkowiczów. Masowo skorzystali oni z tej możliwości, chociaż faktyczne zadeklarowane miejsce zamieszkania mieli gdzie indziej.

Praktyka prawna jak z „przenoszeniem ziemi

Jak się okazało, taki sposób głosowania możliwy jest w wyborach prezydenckich na podstawie ustawy przyjętej przed wyborami w 2014 roku. Mało spotykana praktyka prawna, podobnie jak słynna ustawa o „przenoszeniu” ziemi. Miało to pomóc w zwycięstwie już w pierwszej turze ubiegającej się o drugą kadencję Dalii Grybauskaitė, popieranej głownie przez konserwatystów. W tamtym czasie była to nowość i ten mechanizm nie do końca zadziałał. Tym razem było inaczej. Możliwość głosowania przez działkowiczów w miejscowościach, gdzie mają swoje ogródki, została mocno rozreklamowana przez konserwatystów, z czego skorzystała ich kandydatka.

Pojawiły się zadziwiające wyniki frekwencji, a to bezpośrednio wpłynęło na wyniki wyborów. Wywołało to oburzenie wielu osób, zarówno zasiadających w komisjach wyborczych, jak też samych mieszkańców. Przecież rejon wileński tradycyjnie zamieszkany jest w większości przez Polaków, a frekwencja była tu zawsze zbliżona do krajowej. Ale nie tym razem. W tych wyborach frekwencja okazała się tu rekordowo wysoka.

Masowy napływ „nowych” wyborców

Również nagle frekwencja w miejscowościach, gdzie wiele buduje się domów, ale nie zawsze są oficjalnie oddane do użytku, takich jak Awiżenie, Rzesza, Bukiszki czy Mała Rzesza, podskoczyła do 75 procent, czyli sporo powyżej średniej krajowej. Podobnie stało się w Suderwie, Pikieliszkach i innych dzielnicach, gdzie jest dużo tak zwanych sadów zespołowych. A wszystko za przyczyną przyjezdnych wyborców, co potwierdzają członkowie komisji wyborczych.

Jak poinformował Robert Rackiewicz, przewodniczący komisji dzielnicowej w Krawczunach: „W naszej niedużej dzielnicy wyborczej głosowali ludzie z Rakiszek, Kupiszek i innych miejscowości z głębi Litwy”.

O masowym napływie przyjezdnych mówiła też Marina Alioszina, przewodnicząca okręgowej komisji rejonu wileńskiego: „Nigdy przedtem czegoś takiego nie było. Musieliśmy z miasta Wilna „pożyczyć” 1,5 tys. kart do głosowania, bo nie wystarczyło. Ponadto przerzucaliśmy karty do głosowania z jednej dzielnicy wyborczej do drugiej”.

Jak pokazały wyniki wyborów, głosy przyjezdnych i działkowiczów miały istotny wpływ na uzyskane wyniki w dzielnicach. Tylko w dzień wyborów w rejonie wileńskim dodatkowo przegłosowało 3 215 „nowych” wyborców. Co oczywiste, głosy przyjezdnych spoza rejonu, wypaczyły rezultaty odnotowane w rejonie wileńskim na niekorzyść Waldemara Tomaszewskiego.

4-krotny skok głosujących za granicą

Dodatkowo w tych wyborach oddano rekordową ilość głosów w komisjach za granicą, które tak naprawdę są poza kontrolą. W 2014 roku zarejestrowało się tam 15 744 wyborców, w 2016 liczba ta wzrosła do 19 401, a głosowało 12 096, czyli 62 proc. Natomiast w 2019 było aż 60 604 zarejestrowanych i 52 812 głosujących, czyli 87 proc. Dziwnym trafem ten ponad 400 procentowy skok głosujących poza granicami Litwy wystąpił tam, gdzie wybory organizuje kierowane przez Linasa Linkevičiusa Ministerstwo Spraw Zagranicznych bez żadnej kontroli obserwatorów i również dziwnym trafem Ingrida Šimonytė zdobyła tam 51 proc. głosów.

Cała sprawa wygląda ponownie na celowe działanie konserwatystów i przypomina jako żywo wcześniejsze antypolskie nawoływania Vytautasa Landsbergisa do „historycznego zwycięstwa nad Polakami na Wileńszczyźnie” poprzez meldowanie się litewskich wyborców w polskich rejonach, co głosił publicznie przed wyborami samorządowymi w 2007 roku. Cel i metody tamtych działań są prawie identyczne z zastosowanymi obecnie. To działania podstępne i niegodziwe, ale w stylu autora tego antypolskiego pomysłu.

Pogwałcenie prawa międzynarodowego

Na dodatek działania te są wątpliwe z punktu widzenia prawa międzynarodowego, bo ingerują w demografię wyborczą terenów zamieszkałych przez mniejszość narodową. Konwencja Ramowa Rady Europy o Ochronie Mniejszości Narodowych, którą władze litewskie podpisały i ratyfikowały, a także zalecenia Komisji Weneckiej, jednoznacznie zabraniają zmiany składu narodowościowego na obszarach zamieszkanych przez tradycyjne, autochtoniczne mniejszości narodowe oraz zalecają ochronę okręgów wyborczych zamieszkałych przez te mniejszości. Jak widać na Litwie zasady te z uporem są po raz kolejny naruszane.

Nie ma wątpliwości, że w tym wszystkim chodzi o niekorzystne dla Polaków rozstrzygnięcia wyborcze oraz o złamanie polskiego ducha na Wileńszczyźnie. Ale to się nie udało wcześniej i z pewnością nie uda i tym razem. Bo Polacy z Wileńszczyzny są zahartowani w zmaganiach o zachowanie swojej polskiej tożsamości. Polskiego ducha złamać się nie da, zwłaszcza prymitywną manipulacją wyborczą, na którą odpowiemy jeszcze większą determinacją i jednością.

Wiktor Jusiel

Komentarze   

 
#21 marcin 2019-06-04 13:06
Wiadomo - co nas nie zabije, to nas wzmocni!
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#20 Stefan 2019-06-04 00:19
Wszystkie podstępy Landsbergisa są ostatecznie przejrzane oraz nieskuteczne, a Polacy jeszcze bardziej się jednoczą i determinują. I to jest dobra strona tej sytuacji.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#19 PL-LT 2019-06-02 23:34
Pomimo wielu "dziwnych" sytuacji jak na przykład te głosowania w rejonie wileńskim tzw. działkowiczów, został odniesiony prawdziwy sukces i to jest fakt.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#18 Jerzy 2019-05-28 21:12
Już wiadomo, na nic się zdały wszelkie czary mary sajudzistów.
Simonyte przegrała z kretesem.
Lider AWPL zwyciężył i znowu został wybrany posłem europejskim!!!
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#17 LISTA 8 2019-05-24 23:56
BLOK WALDEMARA TOMASZEWSKIEGO
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#16 Grzegorz 2019-05-24 18:02
"po wyborach samorządowych we wszystkich 6 samorządach – w rejonach wileńskim i solecznickim, Wilnie, rejonach trockim i święciańskim oraz Wisagini – gdzie AWPL-ZChR ma radnych, partia rządzi samodzielnie albo zawiązała koalicję rządzącą."

Silna partia, dobre wyniki wyborcze, a przede wszystkim jedność Polaków to duża zasługa Tomaszewskiego. Dlatego można oddać głos na listę nr 8 z czystym sumieniem.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#15 Wakat 2019-05-24 17:58
Cytuję wileński:
Jesteśmy odporni na sajudzistowskie machinacje.
Dlatego głosuję na Blok Tomaszewskiego.
To najlepszy wybór.

Nie tylko sajudzistowskie, ale i okińczycowe. Im bliżej wyborów tym zwiększały się ataki, bo pryncypialne zasady i chrześcijańska działalność nie podobają się masonerii.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#14 tad 2019-05-24 06:55
Syn okolo roku nie mieszka w Londynie , niemial prawa glosu w Wilnie. Jestem opiekunem niepelnosprawnej osoby ,mam dwa postanowienia sadu i jestem administratorem tej osoby , ze moge wszystkie sprawy zaladwiac bez niej.Nie pozwolo glosowac za nia.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#13 wileński 2019-05-23 23:54
Jesteśmy odporni na sajudzistowskie machinacje.
Dlatego głosuję na Blok Tomaszewskiego.
To najlepszy wybór.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#12 Kazimierz 2019-05-23 00:11
26 maja będzie dniem nie tylko wyborów prezydenckich, ale także wyborów do PE. To kolejny sprawdzian dla nas i mam nadzieję, że po raz kolejny pokażemy, że jesteśmy zjednoczeni i silni. To będzie wybór między Europą chrześcijańską, a Europą upadku moralnego i moralnej zgnilizny. Poza tym jako mniejszość narodowa powinniśmy mieć swojego przedstawiciela (a najlepiej kilku) w PE, bo politycy litewscy w najlepszym wypadku są obojętni na nasze problemy, a ilu jest przeciwko nam, doskonale wszystkim wiadomo...
Do zobaczenia przy urnach wyborczych!
Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz

radiowilnowhite

 

 

Miejsce na Twoją reklamę
300x250px
Lietuva 24Litwa 24Литва 24Lithuania 24