Rankingi, które mają się nijak do rzeczywistości

2019-05-19, 20:50
Oceń ten artykuł
(5 głosów)
Dr Bogusław Rogalski Dr Bogusław Rogalski

W mediach w krajach unijnych od czasu do czasu pojawiają się dziwne rankingi europarlamentarne. Zwłaszcza na jeden z nich lubią powoływać się dziennikarze. Chodzi o prywatny, bo jednoosobowy, a w dodatku lewicowy, żeby nie powiedzieć lewacki, popierający separatyzm kataloński portal MEP Ranking, który ukazuje fałszywy obraz pracy europosłów. Tendencyjnie wykazuje ilość, a nie jakość pracy parlamentarzystów, za co niedawno znalazł się w ogniu krytyki Parlamentu Europejskiego. A na ten właśnie mało wiarygodny portal powołują się także niektóre media na Litwie.

Manipulacja to cel, który uświęca środki

Manipulacja to cecha charakterystyczna dla wielu sondaży i rankingów, które są wykorzystywane do bieżącej gry politycznej. Bo jak mawiał pewien właściciel ośrodka badania opinii publicznej w Polsce, którego nazwisko z litości tu pominę, „nieważne co myślą ludzie, ważne kto robi sondaż”. Ta cyniczna zasada jest niestety bardzo często stosowana i powielana. I żeby udowodnić z góry postawioną tezę, twórcy sondaży czy wszelakich rankingów nader często sami tworzą karkołomne i zmyślne algorytmy i wyliczenia. A wszystko po to, aby wszystko się zgadzało dla tego, kto zamawia i płaci za badanie. A prawda? Cóż, jeśli fakty się z nią nie zgadzają, to tym gorzej dla prawdy. To nieuczciwe założenie stało się wręcz metodą badawczą, która służy do sterowania opinią publiczną i jest jak kij, którym można uderzyć konkretnego polityka, partię, światopogląd, całą opcję polityczną czy jakąś firmę. Wszystko zależy od tego kto jest celem misternej akcji i jaki cel chce się osiągnąć. Bo pieniądze nie śmierdzą, jak mówi rzymska maksyma, a wyzbyci resztek przyzwoitości twórcy sondaży czy rankingów „drukują” tabele i wyniki pod konkretne zamówienie, płacisz więc masz. Dzisiejszy świat przepływu informacji to totalna zgnilizna hołdująca makiawelistycznej zasadzie „cel uświęca środki”. A wszystko po to, by wpływać na decyzje nieświadomych ludzi, wyborców czy klientów, jak kto woli. Tylko ci, którzy są świadomi tych procesów i przetwarzają docierające do nich informacje są w stanie oprzeć się wycelowanej w nich manipulacji. Tylko że, ile osób w tym pędzącym jak pendolino świecie ma na to czas? Stąd z tak wielką łatwością ludzie dają się nabierać i są podatni na wszelkie sugestie zapakowane w „piękne” pudełeczko pseudoinformacji.

Rzekomo obiektywne informacje

Na propagandowym froncie informacjji bez zmian, chciałoby się powiedzieć. Przy każdych wyborach, teraz europarlamentarnych, pojawiają się ostre oceny i podsumowania. W tym celu wykorzystywane są rzekomo obiektywne informacje z rzekomo obiektywnych rankingów. Celują w tym zwłaszcza dziennikarze lewicowo-liberalnych mediów, którzy wręcz wyspecjalizowali się w „kąsaniu” i uderzaniu w autorytet tych polityków i partii, które reprezentują pozytywne wartości, takie jak patriotyzm czy wartości chrześcijańskie. Osobiście uznaję takie zachowania za wielce haniebne, bo efektem tych działań, mniej lub bardziej świadomych, jest niszczenie fundamentów wspólnotowości. Tym razem, tak jak i przed pięcioma laty, niektóre media wykorzystują do tego celu mało obiektywny, skrytykowany nawet przez Komisję Budżetową Parlamentu Europejskiego ranking, który ma się nijak do rzeczywistego znaczenia i pozycji, jaką mają europosłowie w parlamencie.

Algorytm z sufitu. Najwięcej punktów za tweetowanie :)

Zaniepokojenie posłów w Parlamencie Europejskim, zwłaszcza zasiadających w Komisji Budżetowej, o czym szeroko pisała opiniotwórcza unijna gazeta „Politico”, wywołały dwa prywatne portale zajmujące się rankingowaniem pracy europosłów. Mowa o VoteWatch Europe i MEP Ranking, zwłaszcza na ten ostatni lubią powoływać się media, które zamiast prawdziwej i realnej pracy europosłów, przedstawiają czysto techniczne rankingi, będące wynikiem zwykłego, matematycznego zliczania ilości głosowań, poprawek, wystąpień i projektów rezolucji oraz ilości napisanych przez telefon tweetów (sic!). Tak tak, to nie żart, najbardziej punktowana jest w tych dziwnych rankingach wirtualna aktywność posłów na tweeterze, a nie ich realna aktywność i znaczenie w parlamencie, wynikająca choćby z pełnionych przez nich funkcji. Warto nadmienić, że ponad 20 proc. europosłów nie prowadzi w ogóle tweetera, bo wychodzi słusznie z założenia, że politykę w parlamencie prowadzi się nie przez pisanie tweetów na telefonie komórkowym, a głównie poprzez merytoryczną pracę w komisjach i frakcjach parlamentarnych. Ponadto prowadzący portale zastosowali przy przeliczaniu punktacji „algorytm z sufitu”, który w ogóle nie uwzględnia jakości pracy europosłów, ich funkcji jakie zajmują, a zwykłą techniczną ilość np. złożonych poprawek.

Fałszywy obraz rzeczywistości

O tych absurdach mówili na posiedzeniu Komisji Budżetowej zwłaszcza politycy z Włoch. Jako przykład podali między innymi podany przez ranking procent głosowań w poprzedniej kadencji przewodniczącego PE, wynikało z niego, że był on obecny tylko na 3 proc. głosowań, co jest nieprawdą, ponieważ prowadzący obrady przewodniczący najczęściej nie naciska guzika, poza sytuacjami spornymi. Ale algorytm tego nie uwzględnia. I pomimo, że był on obecny na sali obrad, a nawet prowadził głosowania, to komputerowy algorytm napisany przez twórcę rankingu nie uwzględniał tego. Posłowie nie zostawili suchej nitki na portalach rankingowych, twierdząc, że wprowadzają opinię publiczną w błąd i tworzą fałszywy obraz rzeczywistości, gdyż stosują „analizę ilościową”, a nie jakościową pracy posłów. Nie pokazują w ogóle pracy we frakcjach politycznych, w okręgach i państwach, w których posłowie zostali wybrani, w intergrupach i delegacjach międzyparlamentarnych, w których zasiadają oraz nie punktują pełnionych w nich funkcji. A zatem zastosowane „kryteria ilościowe” nie ukazują realnej pracy parlamentarzystów i ich prawdziwego znaczenia wynikającego z pełnionych funkcji. Stąd na przykład biorą się oczywiste rankingowe absurdy, bo według portalu MEP Ranking, z małą ilością punktów regularnie lądują znani oraz wpływowi w swoich frakcjach w Parlamencie Europejskim i w swoich państwach politycy, którzy w przeciwieństwie do innych europosłów, politykę realnie tworzą, a nie zajmują się kolekcjonowaniem ilości przemówień na każdy możliwy temat. Liczy się jakość a nie ilość. Dla przykładu, według tegoż rankingu i algorytmu małą i prawie taką samą ilość punktów mają tacy znani i wpływowi politycy jak Jarosław Kalinowski, lider delegacji PSL w europarlamencie, Jose Salafranca, jeden z hiszpańskich liderów we frakcji EPP, zasiadajacy w PE od 25 lat, wcześniej w Komisji Europejskiej, Jean Marie Le Pen, tworzący przez ostatnie kilkadziesiąt lat francuską politykę, Brian Crowley, członek prezydium frakcji EKR, wcześniej przewodniczący frakcji UEN. To są politycy mający wysoką pozycję w swoich frakcjach w PE, pełniący ważne funkcje, ale tego techniczny ranking nie ujmuje. Prawdziwa zaś aktywność posłów wynika z oficjalnych informacji, które można znaleźć na stronie Parlamentu Europejskiego, a nie na prywatnym portalu MEP Ranking, założonym przez lewicowego działacza z Hiszpanii, któremu pomaga Julij Selianko, absolwent kijowskiej uczelni, który sam o sobie pisze tak: „Jestem czarodziejem w tłumaczeniu, pomiędzy specjalistycznymi językami technologii i polityki”. Cóż, szczerość godna wyników ich pracy. Miejmy oczy szeroko otwarte, przetwarzajmy i weryfikujmy informacje w różnych źródłach, bo podawane nam na tacy sondażowe lub rankingowe dane mają często tylko jeden cel, poprzez manipulację wpływać na nasze wybory.

Dr Bogusław Rogalski, politolog

Komentarze   

 
#22 mieszkaniec 2019-05-24 23:57
Jak zawsze zagłosuję na pana Tomaszewskiego, lista 8 !
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#21 Teresa 2019-05-23 14:59
Rankingi to jedno, a najważniejsze to iść na wybory i przegłosować za naszymi. Ja oddam głos na Waldemara Tomaszewskiego, bo dotrzymuje słowa i jest prawdziwym przewodnikiem dla naszej społeczności.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#20 jan71 2019-05-22 16:41
Czwarte miejsce wśród posłów litewskich pokazuje Tomaszewskiego jako polityka poważanego w Brukseli i aktywnego na unijnym forum.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#19 rafał 2019-05-22 12:43
Portal 15min.lt podał oficjalny ranking litewskich europosłów uznawany przez Parlament Europejski:
1 Vilija Blinkevičiūtė 21,5
2 Petras Auštrevičius 19,5
3 Rolandas Paksas 18,5
4 Waldemar Tomaszewski 15
5 Bronis Ropė 15
6 Viktoras Uspaskickas 13,5
7 Zigmantas Balčytis 13,5
8 Laima Liucija Andrikienė 13
9 Algirdas Saudargas 10,5
10 Antanas Guoga 8,5
11 Valentinas Mazuronis 4
Uwzględniono zarówno statystyki aktywności jak i pozycję posłów w parlamencie i frakcjach.
Lider AWPL-ZChR jest na wysokim czwartym miejscu!
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#18 PL-LT 2019-05-22 00:10
Bez wątpienia Tomaszewski jest właściwą osobą na właściwym miejscu. Naprawdę dba o nasze polskie interesy w Unii, ma potrzebne doświadczenie i mocną pozycję. Ktoś taki jest potrzebny, by polskie sprawy poruszać na forum Europarlamentu.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#17 Darek 2019-05-21 23:21
W myśl zasady - „nieważne co myślą ludzie, ważne kto robi sondaż” - produkuje się sondaże i statystyki do udowodnienia określonej tezy, wyniesienia w górę jednych albo pogrążania innych. Dlatego do sondaży należy podchodzić z wielką rezerwą.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#16 Eskapistka 2019-05-21 21:17
Trochę o statystykach: "Polacy byli bezpodstawnie oskarżani o współpracę z Moskwą już w roku 1991, kiedy Vytautas Landsbergis bezprawnie rozwiązał nasze samorządy. A chcę tylko przypomnieć, że za czasów sowieckich w litewskiej KPZR Polaków było najmniej, procentowo nawet dziesięciokrotnie mniej niż innych narodowości." - i na dzień dzisiejszy także mamy najmniej: jednego. To Okińczyc, który został wskazany jako współpracownik KGB i do dnia dzisiejszego się nie wytłumaczył. A może po prostu te szaleńcze ataki to umowa z Landsbergisem? Kiedyś się dowiemy...
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#15 Magik 2019-05-21 21:10
"Na Litwie trwa na mnie nagonka. Ale muszę podkreślić, że jej rezultat jest odwrotnie proporcjonalny do środków, którymi posługują się moi nieliczni oponenci." - wypowiedź Waldemara Tomaszewskiego z 2014 roku. Proszę zobaczyć ile lat trwa bezkresny atak na nas, nasze organizacje i ich liderów. To wymaga wielkiej wiary i zaciętości. Panie Waldemarze - chwała Panu za to. Wileńszczyzna ma ogromne szczęście, że jest Pan wśród nas!
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#14 Andrzej 2019-05-21 17:31
Podany przez opiniotwórczy portal 15min.lt ranking litewskich europosłów (Votewatch) z 11 posłów klasyfikuje Tomaszewskiego na wysokiej 4 pozycji.
Ta klasyfikacja bierze pod uwagę nie tylko dane liczbowe wystąpień, ale faktyczne znaczenie danego europosła.
Lider AWPL wypada więc w tym zestawieniu bardzo mocno.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#13 mieszkaniec 2019-05-21 14:57
W przypadku niektórych posłów do PE sprawdza się zasada, że krowa która dużo muczy mało mleka daje.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz

radiowilnowhite

 

 

Miejsce na Twoją reklamę
300x250px
Lietuva 24Litwa 24Литва 24Lithuania 24