Landsbergis: „Gerinti gerumą”

2019-02-28, 16:37
Oceń ten artykuł
(22 głosów)
Tadeusz Andrzejewski Tadeusz Andrzejewski

Vytautas Landsbergis, patriarcha litewskiej sceny politycznej i ikona litewskich konserwatystów mimo bardzo sędziwego wieku jest ciągle aktywny politycznie. Ostatnio były europarlamentarzysta wziął udział w dyskusji na temat zbliżających się wyborów do Parlamentu Europejskiego, wieszcząc przy tym wielkie katastrofy dla Europy.

Ludzkości pewnie po prostu odechciało się żyć, filozofuje nieco makabrycznie leciwy konserwatysta i zapowiada nadejście w Europie „epoki szaleńców”. „Była epoka chamów, a teraz nadchodzi epoka szaleńców”, biadoli Landsbergis przekonując, że Stary Kontynent czeka coś w rodzaju samozagłady. A że mocny jest w alegoriach, więc swe czarne wizje maluje powołując się na anomalie świata przyrody. „Takie procesy zdarzają się też w przyrodzie (prawi). I w przyrodzie bywa przecież tak, że wieloryby wyskakują na brzeg i nie chcą żyć. Miliony albo setki tysięcy myszy bądź wiewiórek idzie w kierunku oceanu i się topi. To taki instynkt samozagłady”, objaśnia patriarcha gdybając przy tym, iż – być może – wynika to z tego, że gatunki te stały się zbyt liczne. To samo jest z ludźmi. „Może naszych ludzi jest za dużo albo oni za długo żyją na tej planecie tak, że ktoś reguluje”, głowi się nad niepojętą zagadką sędziwy starzec.

Jednocześnie stan dzisiejszej Unii Europejskiej Landsbergis ocenia jako „gėrį” (dobro), które to dobro trzeba tylko zrobić jeszcze trochę lepszym. „Nie trzeba zmieniać. Trzeba tylko „gerinti gerumą” (ulepszać dobre), przekonuje polityk, który przez całe dekady nadawał ton dyskursu politycznego w naszym kraju.

Z tej wypowiedzi należy rozumieć, iż konserwatysta uważa obecne unijne elity spod znaku liberalnej demokracji za samo dobro, których zmieniać, broń Boże, nie należy, a co najwyżej jedynie można zrobić jeszcze nieco bardziej dobrymi. Tak samo zresztą uważają same elity, o których mowa, jak np. Jean Claude „Dwa różne buty” Juncker, przewodniczący Komisji Europejskiej, jego pierwszy zastępca Frans Timmermans, co to jest prawdziwym arbitrem elegancji (zwłaszcza gdy idzie o praworządność) w całej Europie oraz prawdziwy wykwint liberalnej demokracji, jakim po prawie może się mianować Guy (czytać Gui) „Pogromca faszystów” Verhofstadt. Oni też uważają, że na wszystkie biedy i katastrofy, jakie spadły na Europejczyków podczas ich rządów, jedynym lekarstwem jest „jeszcze więcej Europy”. Czyli jeszcze więcej tego, co tak naprawdę najmocniej denerwuje mieszkańców Starego Kontynentu (niereagowanie Unii tam, gdzie powinna – np. w kwestii zalewu Europy przez nielegalnych emigrantów i wtrącanie się w sprawy obywateli tam, gdzie nie powinna – np. narzucanie światopoglądów). Taką wizję Unii wyborcy zaczynają masowo odrzucać w różnych krajach członkowskich drogą wyborów albo – jak Brytyjczycy – drogą rozstania się z biurokratycznym kolosem.

Landsbergis i wspomniani dżentelmeni są jednak odporni na argumenty jak szczepionka na koklusz, bo uznali po prostu (jak kiedyś komuniści komunizm), że liberalna demokracja jest najwyższym i ostatecznym stadium rozwoju ludzkości, jakiej nie wolno zastąpić niczym innym. Bo liberalna demokracja w ich mniemaniu – to koniec historii, najwyższe spełnienie cywilizacji ludzkiej, coś, na co mógł się zdobyć człowiek będący jedynie w najwyższym stadium swego rozwoju.

Zatem każdy, kto ma odmienne zdanie, jest wrogiem ludu, że znowu trochę przywołam retorykę symetrycznych wydarzeń, które już kiedyś budowali komuniści. Przy takim myśleniu staje się więc jasne, że niczego zmieniać nie wolno, można co najwyżej ten komunizm współczesny w jego liberalno-demokratycznej reinkarnacji tylko nieco ulepszyć.

Dlaczego jednak wyznawcy liberalnej demokracji tak sądzą? Odpowiedź może być tylko jedna: bo wiedzę swą czerpią ze źródeł pozarozumowych. Niedostępnych dla całej reszty innych obywateli mniej oświeconych nieznanym światłem. A jako że nie mają oni dostępu do źródeł pozarozumowych, więc nie wiedzą, że liberalna demokracja została stworzona wyłącznie dla ich dobra i świetlanej przyszłości. Muszą zatem z tego się cieszyć, a nie fikać i domagać się np., by to podczas wyborów wyborcy mogli decydować, jakie opcje polityczne mają rządzić w ich krajach.

Żądanie takie, zdaniem wspomnianych dżentelmenów, jest niebywałym wręcz populizmem. Bo przecież w wolnych wyborach tłuszcza, nie mająca dostępu do źródeł pozarozumowych, może wybrać nacjonalistów czy jakichś tam innych populistów i wtedy ostateczny wytwór ludzkości, czyli liberalną demokrację może spotkać los myszy albo wiewiórek, co to z niewiadomych nauce przyczyn samopotopiły się. A przecież liberalnej demokracji to nie może spotkać, gdyż wynika owo założenie już z samej definicji głoszącej, że jest ona ostatecznym i niezniszczalnym ustrojem ludzkości – końcem historii.

No, chyba że ludzkości odechciało się żyć...

Tadeusz Andrzejewski

Komentarze   

 
#22 17:50 2019-02-28 18:51
"Właściciel pochodzenia litewskiego może zrzec się swojej ziemi gdzieś daleko na krańcach Litwy i przenieść tą swoją ziemię – jakkolwiek niedorzecznie to brzmi – na Wileńszczyznę. Uczynił coś takiego m.in. Vytautas Landsbergis, pierwszy przywódca wolnej Litwy. To on nawoływał do historycznego zwycięstwa nad Polakami i przeniósł sobie ziemię na Wileńszczyznę."
Podsumował rolę Landsbergisa w polonofobicznych atakach na Polaków obywateli Litwy
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#21 Paweł Jozaitis 2019-02-24 09:13
Niestety brak lustracji spowodował, że przez lata "autorytetami" byli ludzie kreowani na kryształowych. Jednakże pod maską były to żywe pomniki na glinianych nogach. Gdyby przyjęto projekt AWPL-ZCHR wiele pomników by padło. Może w końcu do tego dojdzie, do upublicznienia teczek.
Żądajmy lustracji! Jeśli chcemy normalnego państwa wiemy co robić przy urnach
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#20 pl-lt 2019-02-21 22:41
do Ortegi
Kluczowe zdanie prezydenta Klausa: "Myślałem, że to należy już do przeszłości, że żyjemy w demokracji, ale w UE naprawdę działa postdemokracja".
Niestety to prawda, a doświadczamy tego niemal każdego dnia. Wystarczy posłuchać relacji z Brukseli, Paryża czy Berlina...
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#19 Ortega 2019-02-21 20:56
popis liberalnej demokracji mieliśmy przy okazji czeskiej prezydencji w UE za czasów Prezydenta Czech V. Klausa. Tak oto wtedy liberalna demokracja eurokratów rozmawiała z Prezydentem suwerennego państwa:

Vaclav Klaus:
Muszę powiedzieć, że w ten sposób i tym tonem nikt jeszcze ze mną tutaj nie rozmawiał przez 6 lat mojej prezydentury. Nie jest pan tutaj na paryskich barykadach. Sądziłem, że taki styl komunikacji wobec nas skończył się 19 lat temu. Widzę, że się myliłem. Ja bym sobie nie pozwolił pytać pana, z czego finansowana jest działalność Zielonych. Jeśli zależy panu na racjonalnej dyskusji przez te pół godziny, które nam zostały na negocjacje, proszę, panie przewodniczący, oddać głos kolejnej osobie.

Hans-Gert Poettering:
Nie, my mamy wystarczająco dużo czasu. Mój kolega będzie kontynuował, ponieważ każdy z członków będzie pytał pana, o co tylko zechce. (Do Cohna-Bendita) Proszę kontynuować.

Vaclav Klaus:
To niewiarygodne, czegoś takiego jeszcze nie przeżyłem.

Vaclav Klaus:
Dziękuję za to nowe doświadczenie, które zyskałem, spotykając się tu z państwem. Nie przypuszczałem, że coś takiego jest możliwe, i w ciągu ostatnich 19 lat nic podobnego nie przeżyłem. Myślałem, że to należy już do przeszłości, że żyjemy w demokracji, ale w UE naprawdę działa postdemokracja. Mówili państwo o wartościach europejskich. Wartością europejską są przede wszystkim wolność i demokracja, o nie przede wszystkim chodzi obywatelom państw członkowskich Unii Europejskiej, a dziś one właśnie giną. Należy ich bronić i je pielęgnować. Przede wszystkim chciałbym podkreślić to, co myśli większość obywateli Republiki Czeskiej, że dla nas nie ma alternatywy dla członkostwa w UE. To ja składałem wniosek o nasze przystąpienie do UE w 1996 r., a w 2003 r. podpisałem traktat akcesyjny.

Tym niemniej sposobów na porozumienie w ramach Unii jest mnóstwo. Uznawać jeden z nich za święty, nienaruszalny, w sprawie którego nie wolno zadawać pytań ani go krytykować, stoi w sprzeczności z samą istotą Europy.

Jeśli chodzi o traktat lizboński, chciałbym przypomnieć, że nie jest on jeszcze ratyfikowany nawet w Niemczech. Traktat konstytucyjny, za który uważany jest traktat lizboński, w referendum odrzucony został wolą kolejnych dwóch krajów. Jeżeli pan Crowley mówi o zniewadze irlandzkich wyborców, to muszę z kolei przypomnieć, że największą zniewagą wobec irlandzkiego elektoratu jest nierespektowanie tego, co zostało przegłosowane w czerwcowym referendum w sprawie traktatu lizbońskiego. Ja spotkałem się w Irlandii z osobą, która głosi większościowe poglądy w tym kraju, a pan, panie Crowley, jest rzecznikiem poglądów, które w Irlandii wyznaje mniejszość. To jest namacalny wynik referendum.

Brian Crowley:
Pan nie będzie mi mówił, jakie poglądy mają Irlandczycy. Jako Irlandczyk wiem to najlepiej.

Vaclav Klaus:
Ja nie spekuluję o poglądach Irlandczyków. Ja konstatuję fakty, bo jedynymi wymiernymi danymi co do ich poglądów są wyniki referendum. Odnośnie traktatu lizbońskiego – nie został on u nas ratyfikowany tylko dlatego, że do tej pory nie debatował o nim nasz parlament. Za to nie należy winić prezydenta. Poczekajmy na decyzje obu izb parlamentu, tak wygląda aktualna faza procesu ratyfikacyjnego, w którym prezydent republiki nie odgrywa żadnej roli. Na dzień dzisiejszy nie mogę podpisać traktatu, bo nie leży na moim stole. Najpierw musi o nim zdecydować parlament. Moja rola zacznie się po ewentualnym przegłosowaniu traktatu przez parlament.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#18 Oliwia 2019-02-20 19:34
Konserwatyści odróżniają swobody realne od wolności abstrakcyjnej, której obecnie hołduje Zachód. Liberalizm (szczególnie w swojej lewicowej odmianie) to doktryna, która jak żadna inna wyniosła na piedestał pojęcie wolności, a tymczasem to właśnie ona dokonuje w praktyce ciągłego ograniczania wszelkich swobód. W celu ochrony wolności abstrakcyjnego Człowieka, Europa likwiduje realne prawa swoich obywateli. Konsekwencje takiego podejścia obserwujemy każdego dnia w najróżniejszych dziedzinach życia.

I tak na przykład z powodu praw człowieka państwa narodowe muszą rezygnować ze swej suwerenności, z bezpieczeństwa własnych obywateli i są zmuszone godzić się na narzuconą odgórnie wizję Europy „multikulti”.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#17 Patryk 2019-02-20 19:26
to co nazywa się obecnie "demokracją liberalną" stanowi śmiertelne zagrożenie dla samej demokracji.Jest złamaniem demokratycznego aksjomatu o wybieralności władz. Otóż w praktyce demokracji liberalnej przyjęto zasadę niezależnej władzy sądowniczej, rozumianej jako władzy autonomicznej. Tu właśnie leży istota rzeczy. Wprowadzono konia trojańskiego. W każdym reżimie demokratycznym władza pochodzi od woli większości obywateli, wyrażonej w wolnych wyborach. Każda władza, sądownicza również. Demokracja liberalna oznaczała początkowo dwie istotne zasady. Konstytucyjnej gwarancji praw podstawowych oraz ochronę praw mniejszości, czyli mówiąc najprościej, by 51% wyborców nie uchwaliło aresztu dla pozostałych 49%. Jednak to okazało się dla "postępowych" ( czytaj lewackich ) profesorów i agitatorów niewystarczające, wręcz reakcyjne. Nie dawało się przeprowadzić przez parlamenty wielu ustaw koniecznych dla lewicy, np. aborcji na żądanie. Tego demokratycznie przeprowadzić nie byli w stanie." Ulepszyli" więc po swojemu demokrację.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#16 Odżo 2019-02-20 19:24
liberalna demokracja? Decyzje podejmowane w demokracji liberalnej nie mogą naruszać praw mniejszości. Nagle okazało się, że większość nie może decydować tylko musi słuchać mniejszości, która narzuca swoje prawa i ideologie.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#15 Giza 2019-02-20 18:06
Cytuję greg:
Wszelkiej maści lewakom i liberastom już dziękujemy, dość już nabroili i napsuli. Landsberg to sobie może remontować zepsuty rower, bo lewaków zremontować ani ulepszyć się nie da.

Vytautas ma komunistyczną przeszłość, jego nazwisko figuruje na liście Tomkusa czyli współpracowników KGB. Myślenie Vytautasa jest skażone sowietyzmem. Tacy jak on, całe to post sowieckie pokolenie, jest niereformowalne.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#14 Olga 2019-02-18 20:53
Landsbergis to bliski przyjaciel Okińczyca.

"Polacy na Litwie, na początku niepodległości państwa, dokonali wyboru, którego konsekwentnie trzymają się do dzisiaj. Życie społeczne i kulturalne związali ze Związkiem Polaków na Litwie, a sprawy polityczne powierzyli Akcji Wyborczej Polaków. Jak pokazuje czas, był to dobry wybór. Bo nikt lepiej niż te organizacje nie reprezentuje Wileńszczyzny i nikt lepiej od nich nie broni praw jej mieszkańców do zachowania mowy, kultury i tradycji swoich przodków."

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/02/dr-boguslaw-rogalski-okinczyc-jak-landsbergis/

I tylko co i rusz ktoś próbuje ten wybór polskiej społeczności zaburzyć i doprowadzić do rozłamu
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#13 Dar77 2019-02-18 20:47
"niereagowanie Unii tam, gdzie powinna – np. w kwestii zalewu Europy przez nielegalnych emigrantów i wtrącanie się w sprawy obywateli tam, gdzie nie powinna – np. narzucanie światopoglądów" - niewiarygodną obłudą wykazała się Merkel, która wytykała USA dezintegrację, zapominając jakiej dezintegracji sama dokonała w Europie, dopuszczając do zalewu islamskich imigrantów i się od nich uzależniając.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz

radiowilnowhite

 

 

Miejsce na Twoją reklamę
300x250px
Lietuva 24Litwa 24Литва 24Lithuania 24