Tylko osioł dardanelski mógłby myśleć inaczej...

2018-07-10, 09:52
Oceń ten artykuł
(9 głosów)
Tadeusz Andrzejewski Tadeusz Andrzejewski

Relacje polsko-litewskie przeżywają swój renesans. Najwyżsi rangą politycy z obu stron granicy chuchają i dmuchają, by przywrócić nie tylko normalność, ale i na nowo strategiczny charakter wzajemnych relacji.

Przy tym Wilno rozumie, że partner w Warszawie oczekuje od niego gestu dobrej woli, który by pokazał, że zadawnione problemy polskiej mniejszości (będące przecież kością niezgody) będą stopniowo rozwiązywane.

Tymczasem pojawiły się niepokojące objawy, które wskazywać mogą na to, że choć politycy rzeczywiście chcą jak najlepiej, to i tak finalnie może być jak zawsze. Otóż premier Skvernelis powołał grupę roboczą, by za jej pomocą przygotować grunt pod przyjęcie nowych aktów prawnych, reglamentujących zbiorowe prawa mniejszości narodowych. Chodzi w pierwszą kolej o nową Ustawę o mniejszościach narodowych, której poprzedniczkę po 10 latach pobytu w Unii Europejskiej anulowali konserwatyści i ich sojusznicy. W grupie znaleźli się doradcy premiera, jak też przedstawiciele różnych resortów – urzędnicy-specjaliści z dziedzin kultury, oświaty, języka.

Komisja zaczęła działalność, ale już pierwsze efekty jej pracy mogą dowodzić, jak prawdziwe są słowa mówiące, że jeżeli chcesz ukręcić łeb sprawie – powołaj komisję. Powiedzonko to w litewskim państwie bardzo się sprawdza w szczególności, gdy idzie o delikatną materię praw mniejszości narodowych. Tutaj wtedy wszystko zaczyna się dziać, jak w słynnej powieści Bolesława Prusa „Faraon”. W starożytnym państwie egipskim niby pełnia władzy należała do faraona, a jednak w rzeczywistości wszystkim niepodzielnie rządzili kapłani. Faraon był tylko bezwolną kukłą w ich przebiegłych rękach. Bardzo podobnie jest dziś u nas na Litwie, o czym może świadczyć praca wyżej już wspomnianej komisji.

Niby rządzi premier i rząd. Wytyczają cele, stawią zadania przed urzędnikami, jednak w rzeczywistości, gdy przyjdzie czas rozwiązań, okaże się, że to urzędnicy, współcześni kapłani, narzucają swoją wolę szefowi rządu. Oto premier daje polecenie przygotować ramy prawne dla nowej Ustawy o mniejszościach narodowych, a członek grupy roboczej, świeżo upieczony szef Państwowej Komisji Języka Litewskiego Audrius Antanaitis prawi, że Litwie wcale nie jest potrzebna jakaś jeszcze dodatkowa ustawa w tej dziedzinie.

Wystarczy, że wszyscy będą przestrzegać już istniejące akty prawne, zwłaszcza Ustawę o języku państwowym i będzie tvarka. Torpeduje oczywiście tym samym polityczne cele rządu unormowania stosunków z Polską. Ale urzędnik państwowy, czy raczej kapłan, o tym wcale nie myśli. Jego jedyna myśl jest ukierunkowana na to, by nie zrobić żadnej konkurencji w sferze publicznej dla języka państwowego. Przygotował ostatnio założenia rozwoju i ochrony języka litewskiego jako państwowego, poprzez które zamierza kontrolować, pilnować, sprawdzać i karać wszelkich naruszycieli jego koncepcji. Oczywiście w tym schemacie myślenia nie ma nawet wolnego poletka na pomyślunek, że również języki tradycyjnych mniejszości narodowych potrzebują ochrony, wsparcia i promocji, które mogą jedynie zadziałać, gdy się je dopuści do publicznego używania (obok oczywiście języka państwowego) w miejscach zamieszkania tych mniejszości. Język państwowy jest wyjątkowy i osobliwy w swym statusie, dlatego nie może mieć żadnej konkurencji, dywaguje szef Państwowej Komisji Języka Litewskiego (przed którego wyborem na to stanowisko, nawiasem mówiąc, przestrzegało wielu polityków). W międzywojennym, archaicznym myśleniu Antanaitisa nie może więc być nawet dopuszczona sugestia, by obywatele Litwy nielitewskiej narodowości mogliby dysponować swym własnym nazwiskiem w jego oryginalnej pisowni czy korzystać z europejskiego prawa do podwójnych nazw topograficznych bądź informacyjnych. Tak być nie będzie, jakom Antanaitis, perorował kapłan, który teoretycznie jako urzędnik państwowy ma wykonywać politykę rządu.

Pamiętam, jak za czasów premierostwa Kirkilasa, gdy wypadła mi możliwość być wśród doradców premiera i oglądać całą kuchnię szykowania i przyjmowania decyzji od środka, rządowi też bardzo zależało na dobrym klimacie z Polską. Wtedy bowiem finalizowano inwestycje Orlenu na Litwie, szykowano grunt pod plany wspólnej budowy elektrowni atomowej. Równolegle zaś Uniwersytet w Białymstoku usilnie starał się o akredytację swej filii zagranicznej w Wilnie. I wtedy też kapłani postępowali identycznie tak, jak dzisiaj Antanaitis. Negalima ir viskas. Były oczywiście zabawy w te same komisje, grupy robocze, które obradowały, naradzały się, by wydać z góry wiadomą odpowiedź: „Negalima”. Kirkilas jednak miał wtedy determinację na tyle, by sprzeciwić się kaście kapłanów i wbrew ich zaleceniom i opiniom zezwolił na założenie filii Uniwersytetu w Białymstoku.

Zobaczymy, jak dzisiaj z kapłanami poradzi sobie premier Skvernelis? Czy polegnie w walce z nimi jak Tutanchamon, czy jednak kapłanów poskromi. Bo stawka gry jest wielka. Każdy bowiem rozumie, jak ważne jest dzisiaj dogadać się z Polską i tylko osioł dardanelski, że sparafrazuję nieco prezydenta Trumpa, mógłby myśleć inaczej.

Tadeusz Andrzejewski

Komentarze   

 
#13 Kamyk 2018-07-09 19:22
Kompleksy, szowinizm i nacjonalizm to są rzeczy, które niszczą Lietuvę
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#12 Oj 2018-07-09 09:20
Deklaracjami moglibyśmy ziemię trzy razy opleść. Chcemy działań. Albo ktoś chce polepszenia naszej sytuacji albo nie. Kolejne komisje, zespoły nie są potrzebne. Decyzja to dwie minuty
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#11 Artem 2018-07-04 21:42
"Przygotował ostatnio założenia rozwoju i ochrony języka litewskiego jako państwowego, poprzez które zamierza kontrolować, pilnować, sprawdzać i karać wszelkich naruszycieli jego koncepcji."

Lietuvisi i te ich kompleksy... Jest nawet taki kawał: jaki jest najwyższy szczyt na Litwie? - Kompleksów!
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#10 1234 2018-07-04 21:27
Grunt to dobrać "dobrych" członków. Takich antypolskich, nacjonalistów
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#9 Czesław 2018-07-04 17:19
Choć niektórzy litewscy politycy być może rzeczywiście chcą jak najlepiej, to i tak finalnie może być jak zawsze, czyli nijak.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#8 Tobiasz 2018-07-03 23:02
Lietuvisi cały czas mówią o komisjach, zespołach a sprawa jest prosta. Albo tolerujesz i akceptujesz swoich obywateli innej narodowości albo nie. Tu nie ma nic pośrodku
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#7 Adam 2018-07-03 21:11
Czy ten renesans jest faktem to się dopiero okaże, na razie to co najwyżej pewne ocieplenie ralacji.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#6 1234 2018-07-03 20:48
Relacje polsko-litewskie przeżywają swój renesans - uważałbym na te słowa. Oto zachodzi zwieranie sił konserw, sajudzistów, socjalistów i całej mieszanki nacjonalistów. Wszystko po to aby wygrać wybory na Wileńszczyźnie. Nie damy się
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#5 Marianna 2018-07-03 20:07
Znowu to samo... tchórze ci politycy i tyle, niby mają swoje zdanie, a potem tańczą jak im zagrają.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#4 vega 2018-07-03 15:19
Skvernelis Grybauskaite się postawił, a z komisją językową nie może dać sobie rady? Co za ludzie tam siedzą?
Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz

radiowilnowhite

 

 

Miejsce na Twoją reklamę
300x250px
Lietuva 24Litwa 24Литва 24Lithuania 24