Alfie Evans, czyli prawo do morderstwa

2018-05-01, 19:00
Oceń ten artykuł
(3 głosów)
Alfie Evans, czyli prawo do morderstwa fot. AFP Scanpix / PAUL ELLIS

Przez ostatnie kilka dni cały zachodni świat z uwagą śledził dramatyczne losy Alfiego Evansa, 2-letniego pacjenta Alder Hey, dziecięcego szpitala w Liverpoolu. Lekarze oraz brytyjski Sąd Najwyższy zdecydowali – wbrew woli rodziców – o uśmierceniu, rzekomo nieuleczalnie chorego chłopca, poprzez odłączenie aparatury podtrzymującej jego funkcje życiowe.

Pogrążony w śpiączce pacjent, nie dość że nie zmarł po wyłączenia respiratora (wedle diagnozy „specjalistów” miało to nastąpić po około 3 minutach), to jeszcze okazał się zdolny oddychać o własnych siłach. Przypadek Alfiego Evansa, pomijając jego bardzo indywidualny i jednostkowy charakter, stanowi kolejny przykład okrutnej liberalno-lewicowej polityki pragnącej uczynić z eutanazji (o której decyduje już nawet nie rodzina pacjenta ale państwo) narzędzie społecznej selekcji. Prawo do życia, wedle neomarksistowskich ideologów mogą mieć tylko jednostki silne i zdrowe, które nie będą stanowić „balastu” dla nowej, lepszej „laickiej rasy”. Osobniki, które nie staną się obciążeniem nie tylko ekonomicznym, ale również duchowym, swoim kruchym i cierpiącym istnieniem przypominając o permanentnej ułomności wpisanej w naszą ludzką kondycję.

W obliczu tej jawnej, już wręcz systemowej bezduszności, warto po raz kolejny przywołać dyskusję na temat prawnie usankcjonowanego morderstwa zwanego eufemistycznie, w języku poprawności politycznej, eutanazją.

Nieprzystosowani muszą umrzeć

Zasadniczo możemy wyróżnić jej dwie formy – jak ujmuje to profesor Tadeusz Ślipko – eutanazję „wyłącznie legalną” (cudzą) i dobrowolną. W przypadku eutanazji legalnej człowiek jest ubezwłasnowolniony i o jego uśmierceniu ma decydować ktoś drugi, zaś eutanazja dobrowolna oznacza decyzję samego zainteresowanego. Argumentem za moralną dopuszczalnością eutanazji wyłącznie legalnej ma być nieprzydatność społeczna jednostki. Tadeusz Ślipko pisze:

„W przypadku eutanazji (wyłącznie) legalnej przyjmuje się za podstawę nieprzydatność odnośnych kategorii osób (psychicznie chorzy) do spełniania jakichkolwiek zadań społecznych, obciążenie społeczeństwa bezcelowymi (szczególnie w czasie wojny) świadczeniami, albo też (w stosunku do mongoloidów) niemożność nawiązania z nimi kontaktu społecznego i stosowania względem nich jakiejkolwiek terapii”.

Scharakteryzowane powyżej osoby uważa się za niezdolne do samodecydowania, czyli inaczej to ujmując – niegodne życia.

Często podnoszonym argumentem, stojącym za tzw. eutanazją wyłącznie legalną, jest chęć ulżenia cierpieniom umierającego. Cóż jednak, tak naprawdę, oznacza ta rzekoma empatia? Nietrudno dostrzec, że eutanazja cudza niebezpiecznie wpisuje się w szerszą koncepcję tworzenia „idealnego” społeczeństwa – z którego eliminujemy zbędny „ciężar”, jakim są osoby wymagające permanentnej opieki. Mamy do czynienia z sytuacją, gdy cierpienie drugiego człowieka traktowane jest jako przeszkoda w urzeczywistnianiu mojej własnej wolności, rozumianej jako niczym nieskrępowany hedonizm (np. w „lewicowy raju” – jak mówi się o Kanadzie, można legalnie uprawiać seks ze zwierzętami – pod warunkiem, że zwierzę wyrazi zgodę na spółkowanie!). Utopijna wizja społeczeństwa – realizowana z powodzeniem chociażby w starożytnej Sparcie i III Rzeszy – w której pozwala się żyć tylko jednostkom rokującym „normalny” rozwój, staje się obowiązującym prawem. Prawem, na mocy którego, jak to miało miejsce w przypadku Alfiego Evansa, państwo może skazać na śmierć niewinne dziecko.

„U podstaw eutanazji legalnej leży przeto totalistyczna zasada całkowitego podporządkowania jednostki celom społeczeństwa” – zauważa prof. Tadeusz Ślipko.

Ponadto eutanazja cudza stwarza możliwość nadużyć na wielką skalę. Decydując o śmierci i życiu „nieprzystosowanych”, można wykorzystać ten „przywilej” zarówno do nowych społecznych celów jak i całkiem partykularnych interesów:

„(…) Pozwalając, by jedni ludzie zabijali innych, uruchomimy proces podobny do staczania się po równi pochyłej, aż w końcu dojdziemy do zabójstw, których nikt sobie nie życzy. Twierdzi się, że gdybyśmy nawet zaczęli od rygorystycznej kontroli (…) skończymy w państwie, gdzie jak w nazistowskich Niemczech, zabija się wszystkich, których uważa się za niegodnych życia” – przestrzega prof. Peter Singer.

Samobójstwo – lek na depresję
W przypadku eutanazji dobrowolnej zasadniczym argumentem jest „idea wolności człowieka i jego prawa do samostanowienia o końcu własnego życia”. Człowiek, według jej zwolenników, ma prawo, w pewnych szczególnych sytuacjach (np. nieuleczalnej choroba, ale również przedłużająca się depresja), jeśli tylko tego zapragnie, popełnić samobójstwo. Zdaniem profesora Bogusława Wolniewicza „Wola eutanazji oznacza w człowieku zwycięstwo jego istoty duchowej nad biologiczną: tego, co dyktuje nam rozum, nad tym, co dyktuje instynkt samozachowawczy. Winna budzić szacunek i podziw”. Dalsze utrzymywanie życia, które w niedługim czasie musi zakończyć się śmiercią nazywa „ponurym nonsensem”, a ludzi wegetujących na skraju życia i śmierci „żywymi trupami”. Konsekwentnie broniąc eutanazji Wolniewicz dopuszcza możliwość samobójstwa w „wyjątkowych okolicznościach”, to znaczy – gdy chory uzna dalsze życie za bezsensowne (z uwagi na fizyczne cierpienie). Kolejnym argumentem za eutanazją własną jest obok cierpienia fizycznego, udręka psychiczna umierającego: „Nie chodzi tylko o udrękę fizyczna, choć ona sama stanowi wystarczający powód do legalizacji. Równie ważne jest sponiewieranie moralne umierającego: jego zniedołężnienie, całkowite zdanie na innych, często świadomość, że cuchnie. Pozostaje mu tylko czekać, kiedy się to wreszcie skończy i co jeszcze przedtem przyniesie” – argumentuje filozof. Wolniewicz upatruje również w eutanazji zakwestionowanie biolatrii, czyli bałwochwalczej apoteozy „życia za wszelką cenę”, obecnej w zachodnioeuropejskiej kulturze. W tym kontekście eutanazja będzie oznaczać pogodzenie się z myślą o możliwej śmierci. „Eutanazja napełnia biolatrów zgrozą (…) oni chcą się czuć tu, na ziemi, nie przechodniami, lecz jej mieszkańcami na stałe. (…) Tymczasem eutanazja to koniec udawania: uznanie, że żyje się na odchodnym”.

Odpowiadając na argumenty zwolenników eutanazji dobrowolnej, w pierwszej kolejności należałoby postawić pytanie, co oznacza być wolnym? Czy rzeczywiście wolność uprawnia nas do całkowitego samodecydowania o własnym bycie, łącznie z jego unicestwieniem? W istnienie człowieka wpisane jest pojęcie godności. To ona, niezależnie od światopoglądu i przynależności wyznaniowej, stanowi dla nas jasny i czytelny punkt odniesienia. Każdy z nas ma obowiązek jej bronić, zarówno w odniesieniu do drugiej osoby, jak i siebie samego.

W tym kontekście, tym bardziej trudno uważać decyzję o dobrowolnej śmierci za akt odwagi. Samobójstwo podobne będzie raczej do tchórzliwej ucieczki (coraz częstszym jego powodem jest depresja). Główną motywacją takiego czynu zdaje się być najczęściej strach przed cierpieniem. Niezrozumienie jego szczególnie istotnej roli i znaczenia w naszym życiu. „Cierpienie autentycznie zrozumiane i przeżyte stanowi czynnik zdolny doskonalić człowieka mimo swego niszczycielskiego charakteru. Eutanazja (…) wynika z niewłaściwie widzianej hierarchii wartości: poświęca moralną wartość ludzkiej egzystencji dla uzyskania psychologicznego pokoju. Dobro natury hedonicznej stawia się wyżej nad dobro moralne” – zauważa prof. Ślipko.

Trudno również zgodzić się ze stwierdzeniem, że eutanazja jest przeciwstawieniem się zachodnioeuropejskiej, bałwochwalczej apoteozie życia i że ma uzmysławiać kruchość ludzkiego istnienia. Empiria wskazuje, że eutanazja jest właśnie konsekwencją tej niepohamowanej niczym adoracji życia doczesnego. Dobrowolna, czy też wspomagana śmierć służy utrzymywaniu mitu, że ludzkie życie powinno definiować się poprzez jego utylitarno-konsumpcyjny charakter. W myśl tej teorii niepełnosprawni, nieuleczalnie chorzy czy nawet pogrążeni w depresji, którzy nie są w stanie „żyć pełnią życia”, zasługują na śmierć. Dlatego promocja konsumpcyjnego modelu życia, jak wskazywał już 1982 roku prof. Tadeusz Ślipko, połączona z legalizacją „prawa do śmierci” musi prowadzić do „atmosfery psychicznego nacisku u chorych osób przymuszając je do eutanazji («mogę, więc powinienem to zrobić, zwłaszcza gdy jestem ciężarem dla innych»)”. Jednocześnie taka polityka społeczna, jak przewidywał trafnie filozof będzie wzmagać „niehumanitarne tendencje do pozbawiania opieki lekarskiej osób beznadziejnie chorych”, czego przykładem może być casus Alfiego Evansa.

Powyższe refleksje, mimo upływu czasu, nie tracą na aktualności. Wręcz przeciwnie, w obliczu coraz częstszych przypadków „wspomaganej śmierci”, dokonywanej wbrew woli pacjenta (w przypadku chorych na Alzheimera) czy też nawet jego rodziny, stają się szczególnie ważkie. U zarania kolejnego tysiąclecia, gdy śmierć na własne życzenie zamienia się w morderstwo na zlecenie, zagadnienie eutanazji musi stać się ponownie przedmiotem ożywionej dyskusji. Już nie tylko z uwagi na jej nihilistyczne podłoże, ale też w kontekście rozwiązań prawnych, które pozwalają państwu arbitralnie decydować o życiu i śmierci swojego obywatela.

Mateusz Soliński

prawy.pl

Komentarze   

 
#24 Władysław 2018-05-07 12:37
Cytuję 44:
Skoro politycy UE mają takie zdanie na temat twórcy komunizmu:

Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker wziął udział w 200. rocznicy urodzin Karola Marksa,


Fałsz. Karol Marks nie mógł być twórcą komunizmu, bo zmarł zanim powstało jakiekolwiek komunistyczne państwo. Nie miał żadnego wpływu na faktyczne kształtowanie się komunistycznych państw.

Marks też bardzo sprzyjał Polsce. Popierał polską niepodległość, uważał Polskę za zaporę dla rosyjskiego imperializmu dążącego do dominacji m.in. w Europie. Krytykował także brak pomocy dla Polaków ze strony mocarstw, organizował zbiórki pieniędzy dla polskich emigrantów wbrew oporowi prasy i parlamentarzystów, występował na wiecach upamiętniających powstanie i protestował przeciw wydawaniu rosyjskim władzom powstańców przebywających na Zachodzie. Krytykę braku reakcji na podbój Polski przez Rosję Marx zawarł w manifeście I Międzynarodówki.

Choćby więc z tego powodu należy mu się jakiś szacunek

A w ogóle, to wtrącenie było zupełnie niezwiązane z tematem i jest czystym trollowaniem. Redakcja powinna usunąć ten post.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#23 44 2018-05-05 22:17
Skoro politycy UE mają takie zdanie na temat twórcy komunizmu:

Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker wziął udział w 200. rocznicy urodzin Karola Marksa, głównego ideologa komunizmu. Przekonywał, że nie jest on odpowiedzialny za zbrodnie swoich „rzekomych spadkobierców”.

W piątek w Bazylice Konstantyna w Trewirze, gdzie 200 lat temu urodził się Karol Marks, szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker mówił, że był on filozofem, myślącym o przyszłości i mającym twórcze aspiracje.

W sobotę w Trewirze zostanie odsłonięty wielki pomnik Marksa, mający blisko 5 metrów wysokości i ważący ponad dwie tony, który został ofiarowany przez Chiny.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#22 Priest 2018-05-04 21:18
Jaki sens ma tu przekrzykiwanie się na medyczne czy pseudomedyczne czy paramedyczne argumenty. Czy był głodzony czy nie był, czy pojęcie definiować tak czy inaczej.

Złamana została kolejna granica. A może inaczej. Może granica pomiędzy zabijaniem, a "zaprzestawaniem walki o życie" została zatarta.

To kolejny krok do dalszych decyzji o czyimś życiu. Jak daleko będziemy się skłonni posunąć do tego. Przeanalizujcie sobie na spokojnie podejmowane decyzje na osi czasu - aborcja, eutanazja. W USA lekarze proponują zabijanie/aborcję/uśmiercanie nie na początku życia dziecka lecz po narodzinach!!! Już pierwsze propozycje padły, ale na razie spotkały się z odmową. Na razie. Do czasu złamania kolejnej bariery. Lekarze, którzy proponowali takie rozwiązania stwierdzili, że społeczeństwo jeszcze na coś takiego nie jest gotowe. Czyli wiedzą, że potrzeba czasu. A co będzie dalej? Zabijanie/uśmiercanie po osiągnięciu jakiegoś wieku? Albo osób niewidomych, głuchych? Gdzie leży kres tych działań? I dlaczego je podejmujemy? Zamiast bronić tego co jest najcenniejsze dla nas samych - ŻYCIA!
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#21 Władysław 2018-05-04 19:40
Cytuję Władysław:
[quote name="Jan"]

Pisząc o emocjach, inwektywach i manipulacjach nie miałem Pana na myśli, tylko innych ludzi, którzy bardzo szybko potrafią wydawać wyroki i osądzać, którzy zawsze mają na wszystko proste recepty. Życie takie nie jest
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#20 Władysław 2018-05-04 19:32
Cytuję Jan:

...Z różnych relacji (pytanie na ile wiarygodnych?) wiemy, że chłopiec był głodzony ... ale ten przypadek tylko prowokuje do dyskusji na jej temat ...

Więc właśnie, znamy różne relacje, opinie, ale są to na ogół szczątkowe informacje z drugiej ręki. Dokładnie nie znamy szczegółów, a nawet gdybyśmy znali, to nie umieli byśmy ich ocenić, bo nie mamy dostatecznej wiedzy medycznej. Mimo to wielu ludzi (w tym również autor artykułu) szafuje wielkimi słowami typu "morderstwo", "bezduszność", obrzuca inwektywami ludzi inaczej myślących itp. To właśnie było główną przyczyną napisania mojego komentarza.

Możliwe, że w tym wypadku lekarze wydali nieco błędną diagnozę. Ale jeśli nawet ona w jakichś 5-10% była błędna, to czy to cokolwiek zmienia? Czy ten biedny dzieciak miałby jakąś szansę wyzdrowieć? Eutanazja jest bezduszna, a przedłużanie na siłę czyjegoś cierpienia jest ok.? Gdzie jest granica pomocy lekarskiej? Co w sytuacji, gdy w skutek braku tej samej aparatury umiera ktoś, kto może miałby więcej szans na przeżycie? To są trudne pytania i ma Pan rację, ten przypadek prowokuje do dyskusji, ale aby dyskutować, to trzeba rozmawiać na argumenty, a nie posługiwać się emocjami, inwektywami czy manipulacjami. Cieszę się, że Pan dostrzegł pole do dyskusji. Pozdrawiam.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#19 Jan 2018-05-04 15:30
3. Co do eutanazji, to kompletnie myli Pan pojęcia. Nikt chłopca celowo nie uśmiercał. Zaprzestanie uporczywej terapii, to zupełnie co innego niż celowe uśmiercenie, zresztą jak pokazuje przypadek chłopiec nie zmarł po odłączeniu aparatury.

Żebyśmy się zrozumieli. Wiemy obaj co znaczy słowo eutanazja, albo raczej wiemy jak to pojęcie "książkowo" rozumieć. I tu ma Pan jak najbardziej rację. Tylko, że w tym przypadku (Alfiego Evansa), ta książkowa ostrość przestaje zdawać egzamin. Tak, można powiedzieć, że to było zaprzestanie leczenia, ale czy już na pewno "uporczywego", skoro diagnozy były błędne?
Z różnych relacji (pytanie na ile wiarygodnych?) wiemy, że chłopiec był głodzony i nie była mu dostarczana pomoc lekarska, juz nie ta "uporczywa" ale taka podstawowa. Możemy się spierać o słowa, ale należałoby zadać pytanie, czy to właśnie nie była forma 'eutanazji', gdzie pacjent umiera w wyniku celowego nieudzielania mu pomocy?
A szczególnie w tym przypadku ciśnie się słowo eutanazja, jeśli zwrócimy uwagę na Zachodni punkt wiedzenia - że uśmiercamy tych, którzy będą dla nas obciążeniem (jak napisał autor powyższego artykułu).
I już tak na sam koniec, to mi się wydaje, że w artykule nie ma wprost mowy o tym , że na Alfim dokonano eutanazji, ale ten przypadek tylko prowokuje do dyskusji na jej temat ...
Serdecznie pozdrawiam (i proszę wybaczyć nieco ostre słowa we wcześniejszym komentarzu)
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#18 mama 2018-05-04 14:34
Do Władysław: lekarze wiele chorób nie potrafią wyleczyć, są przeróżne choroby przewlekłe, ale jednak leczy się je, dzięki leczeniu człowiek żyje i funkcjonuje, mimo, że do końca nigdy nie będzie zdrowy. Przypadek tego chłopca jest ciężki, ale jeśli wolą rodziców było by próbować go ratować, to tak powinno być. Myślę, że jest całkiem sporo przykładów na to jak nierokujący pacjenci dostawali drugą szansę, choć lekarze mówili coś innego. Co do śmierci mózgu, czytałam ostatnio interesujący artykuł pt. "Życie bez mózgu", gdzie opisano m.in. historię francuskiego urzędnika, który jak się okazało nie miał 75% mózgu, a pracował umysłowo na państwowej posadzie. Artykuł jest na rp.pl
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#17 Władysław 2018-05-04 14:11
Cytuję Jan:
A tutaj na temat tej niby diagnozy o śmierci mózgu:
http://ram.neon24.pl/post/143548,oto-jak-zostal-usmiercony-alfie


1. Ok. Ma Pan rację co do śmierci mózgowej - przyznaję się do błędu.
2. Co do diagnozy lekarzy też faktycznie można mieć pewne wątpliwości, ale znacznie mniejsze niż co do wypowiedzi osób, które o medycynie w ogóle nie mają pojęcia, a dany przypadek znają tylko z mediów.
3. Co do eutanazji, to kompletnie myli Pan pojęcia. Nikt chłopca celowo nie uśmiercał. Zaprzestanie uporczywej terapii, to zupełnie co innego niż celowe uśmiercenie, zresztą jak pokazuje przypadek chłopiec nie zmarł po odłączeniu aparatury.
4. Działanie sądu było skandaliczne również dla mnie.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#16 Jan 2018-05-04 13:40
A tutaj na temat tej niby diagnozy o śmierci mózgu:
http://ram.neon24.pl/post/143548,oto-jak-zostal-usmiercony-alfie
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#15 Jan 2018-05-04 13:27
Cytuję Władysław:
Dlaczego L24 dokonuje takich obrzydliwych manipulacji?

1. Co znaczny "RZEKOMO nieuleczalnie chorego" Autor sugeruje, że chłopca dało się uratować? Na jakiej podstawie tak twierdzi?
2. Eutanazja, czyli celowe uśmiercanie, to jest zupełnie co innego, niż sztuczne podtrzymywanie kogoś przy życiu
3. Dlaczego autor zataja, że chłopiec miał stwierdzoną "śmierć mózgu" i nazywa to spiaczka?

Takie wywody najlepiej podsumował Zbigniew Boniek: "Umarł dzielny chłopczyk z wielkimi problemami - politycy chcą to jakoś dla siebie wykorzystać! ......a żeby Was..........."


Manipulacją, a raczej mijaniem się z prawda to jest Pana wypowiedź:
1) przebieg wydarzeń poświadczył, ze diagnoza lekarzy była błędna - dziecko nie zmarło po odłączeniu aparatury - więc należy powątpiewać w to co mówili o stanie dziecka--- na ten temat wypowiadała się również doktor, która badała dziecko
https://www.pch24.pl/polska-doktor-badala-alfiego--odlaczenie-go-od-aparatury-jest-nie-do-przyjecia-,59826,i.html

2)Eutanazja w przypadku Alfiego polegała na skazaniu go na śmierć -można było ponownie podłączyć go do aparatury, wysłać do Włoch itp. - działanie sądu brytyjskiego było jak najbardziej CELOWE; choć z drugiej strony rzeczywiście ma Pan rację nie powinniśmy tego nazywać eutanazją - tylko ZABÓJSTWEM SĄDOWYM - jak w przypadku stalinowskich sędziów, którzy skazywali żołnierzy AK na śmierć!

3) jak w punkcie 1) fragment z cytatu: To nie jest dziecko umierające, w skali pediatrycznej Glasgow ocenione zostało na 8-9 punktów, więc nie jest to stan śmierci mózgu.(dr. Izabela Pałgan (www.pch24.pl)

tak wygląda prawda, wystarczy trochę zaznajomić się ze sprawą, a nie pisać emocjonalne konometrze ...
Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz

radiowilnowhite

 

 

Miejsce na Twoją reklamę
300x250px
Lietuva 24Litwa 24Литва 24Lithuania 24