Albo penalizacja, albo hołd

2018-02-14, 10:24
Oceń ten artykuł
(1 głos)
Tadeusz Andrzejewski Tadeusz Andrzejewski

W zgiełku i wrzawie, jakie powstały po tym, gdy Polska wzorem innych państw na świecie postanowiła spenalizować kłamstwa o „polskich obozach śmierci”, bez echa praktycznie pozostała reakcja Ukrainy na inny zapis, jaki znalazł się w poprawkach do Ustawy o IPN.

Chodzi mianowicie o zbrodnie UPA popełniane na Wołyniu na polskiej ludności, których negowanie w Polsce będzie odtąd karalne. Kijów na decyzję polskiego Sejmu zareagował czupurnie, grożąc pogorszeniem stosunków dwustronnych. Taki respons znad Dniepru nie był zaskoczeniem, raczej nawet – powiedziałbym – odreagowaniem spodziewanym, jeżeli weźmiemy pod uwagę całą dotychczasową politykę historyczną pomajdanowej Ukrainy.

Tamtejszy IPN oświadczył przekornie, że w związku z nowelizacją nie może on zagwarantować ukraińskim badaczom wolności słowa na terytorium Polski, a nawet ich „bezpieczeństwa podczas pobytu” w tym kraju, dlatego zawiesza dialog historyczny z sąsiadem (chyba że będzie przebiegał on na terytorium Ukrainy). Ukraińskie MSZ zarzuciło zaś Warszawie „jednostronną interpretację wydarzeń historycznych”, która tylko jeszcze bardziej zaciemni dwustronne relacje. Najbardziej obcesowy był jednak szef ukraińskiego IPN-u, zwolennik tezy „równowagi win” w „tragedii wołyńskiej”, Wołodymyr Wjatrowycz, który wprost palnął, że po nowelizacji prawa grozi mu w Polsce 3 lata więzienia, jako że zaprzecza on postulatowi ludobójstwa przeprowadzonego przez UPA i ukraińskich nacjonalistów na ludności polskiej Wołynia.

Reakcję ukraińskiego IPN-u na legislacyjną aktywność polskich parlamentarzystów w obronie dobrego imienia Polski i polskiego narodu trudno określić inaczej niż totalna ściema. Każdy, kto zapoznał się z sednem nowelizacji polskie Ustawy o IPN, nie może mieć bowiem wątpliwości, że nie dotyczy ona badań naukowych ani swobodnej wymiany myśli i poglądów historyków w trudnych zagadnieniach. Wręcz przeciwnie, do nowelizacji celowo wprowadzono przepisy, które gwarantują swobodę badań naukowych i poczynań artystycznych w drażliwych tematach historycznych.

Kierownictwo ukraińskiego IPN-u swym niedorzecznym komentarzem chciało, moim zdaniem, tylko obłudnie wykreować rzekome bariery w prowadzeniu swobodnych badań naukowych w Polsce i przeciwstawić je sytuacji na Ukrainie. Cały kontekst oświadczenia brzmi bowiem tak: u nas panuje całkowita wolność i otwartość, jeżeli chodzi o zapatrywania i sądy na trudną wspólną historię, podczas gdy u was wszelka wolna myśl w tym temacie jest zaciskana w obcęgi restrykcyjnego prawa. Nie będą zatem mogli już jeździć ukraińscy historycy na debaty historyczne do Polski, bo tam ich czeka prześladowanie, opresyjne prawo, a nawet brak osobistego bezpieczeństwa.

Takie głosy z Kijowa trudno nie uznać za rojenia, których celem jest odwracanie kota ogonem. Nie dziwię się więc, że polskie IPN uznało je „wręcz za prowokacyjne”. Bo o ile w Polsce nikomu do głowy nie przyszłoby tłamsić swobodę badań naukowych bądź narzucać komukolwiek jedynie słuszną narrację, o tyle na Ukrainie sytuacja jest pod tym względem, mówiąc oględnie, nieco inna. Tam już w roku 2015 Rada Najwyższa przyjęła ustawę, nadającą członkom OUN/UPA oraz ukraińskim formacjom, kolaborującym z Niemcami status „bojowników o wolność i niezależność Ukrainy”. Przepisy tej ustawy zabraniają negować sens walk UPA i innych nacjonalistycznych ukraińskich formacji. Mogą one też z łatwością być wykorzystane do hamowania wszelkiej refleksji nad zbrodniczą działalnością tych formacji na Wołyniu, co zresztą już miało miejsce w kilku konkretnych sytuacjach.

Mogliby o tym poświadczyć chociażby ci nieliczni ukraińscy historycy, którzy gdy tylko jedynie zasygnalizowali możliwość dyskusji z polskimi kolegami na temat ludobójstwa popełnionego przez UPA na Polakach na Wołyniu, natychmiast doczekali się nieproszonych wizyt agentów SBU względnie bojówkarzy organizacji neobanderowskich. Po przeprowadzeniu tzw. „rozmów ostrzegawczych” śmiałkowie musieli zakończyć demokratyczny eksperyment, mający na celu wymianę poglądów z kolegami z sąsiedniego państwa na temat, który jest tematem tabu (w tym przypadku istotnie grożącym bezpieczeństwu osobistemu) w niby demokratycznej Ukrainie.

Banderyzacja całej Ukrainy dziś jest już faktem dokonanym. Kult Bandery, Szuchewycza oraz formacji, odpowiedzialnych za okrutne zbrodnie wojenne, są tam już zinstytucjonalizowane. Ostatnio np. decyzją rządu w wojsku ukraińskim zamierza się przywrócić banderowskie przywitanie: „Sława Ukrainie – herojom sława”. Tak się witali upowcy w czasie wojny, salutując przy tym tzw. „salutem rzymskim”. Naśladowali – zauważmy – tym samym hitlerowski: „Sieg Heil!”.

Słusznie więc mówią ci polscy politycy, którzy przestrzegają, że jeżeli nie będzie reakcji Polski na gloryfikację banderyzmu na Ukrainie, to niedługo przyjdzie czas, gdy polscy przywódcy podczas oficjalnych wizyt w Kijowie będą musieli składać wieńce przed pomnikami katów Wołynia, bo kult Bandery będzie nad Dnieprem ostatecznie upaństwowiony.

Zapobieżeniu takim niezręcznym sytuacjom ma służyć właśnie w Polsce penalizacja negowania zbrodni ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu.

Tadeusz Andrzejewski

Komentarze   

 
#16 fra 2018-02-20 22:09
13 pi 2018-02-15 18:30 - optymista,
Ukraina to kubiczna opcja najgorszego w ru
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#15 szkoda gadać 2018-02-19 21:41
"Słusznie więc mówią ci polscy politycy, którzy przestrzegają, że jeżeli nie będzie reakcji Polski na gloryfikację banderyzmu na Ukrainie, to niedługo przyjdzie czas, gdy polscy przywódcy podczas oficjalnych wizyt w Kijowie będą musieli składać wieńce przed pomnikami katów Wołynia, bo kult Bandery będzie nad Dnieprem ostatecznie upaństwowiony."

Niestety są też tacy politycy, którzy realizując szkodliwą doktrynę Giedroycia posuwają się co i rusz do absurdalnych i nie godnych Polaka działań. Niestety tacy ludzie działają też przy MSZ.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#14 List Marszałka1 2018-02-15 20:15
Marszałek Senatu wystosował list do do Polonii i Polaków za granicą w związku z ustawą o IPN
mojekresy.pl/list-marszalka-senatu-do-polonii-i-polakow-za-granica-w-zwiazku-z-ustawa-o-ipn
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#13 pi 2018-02-15 18:30
z Ukrainą dzieje się to co kiedyś z Polską po upadku komunizmu. Rzuciły się sępy i pompują tam gotówkę, zakładają banki, dzielą spółki, prywatyzują. Biznes się kręci.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#12 Borys 2018-02-15 12:51
Nigdy nie mógłbym pomyśleć, że kiedyś dojdzie do takiego absurdu, że Polska będzie musiała tłumaczyć, że to Niemieckie obozy. A teraz jeszcze kolaboranci hitlerowscy negują swoje zbrodnie.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#11 Mirek 2018-02-15 11:20
Pomimo trudnych kwestii historycznych Polska wspierała dążenia Ukrainy do zbliżenia z UE. Zerwanie stosunków z Polską, Ukrainie nie wyjdzie na dobre.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#10 kolega 2018-02-15 11:11
Od znajomych słyszałem, że mówienie po polsku lub rosyjsku w miejscach publicznych Lwowa może ściągnąć niełaskę nacjonalistów. W obawie przed atakami, mówili między sobą po litewsku by ich nikt nie rozumiał.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#9 zorro 2018-02-15 11:01
Terażniejsza wladza na Ukrainie pozwala na dalszą radykalizację w państwie chcąc pokazać swą "patriotycznaść" i odwrócić uwagę od problemów istotnych ale długo to nie potrwa. Podejrzewam, że czekają kolejne rewolucje.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#8 Greg 2018-02-14 18:43
W temacie prawdy historycznej warto wspomnieć słowa Józefa Piłsudskiego
- Naród, który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#7 Sarmata 2018-02-14 15:45
Budowanie państwa w oparciu o neo banderowców to Skandal. Ale cóż, jacy bohaterowie takie państwo.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz

radiowilnowhite

 

 

Miejsce na Twoją reklamę
300x250px
Lietuva 24Litwa 24Литва 24Lithuania 24