Cyrograf liberałów

2018-01-24, 23:28
Oceń ten artykuł
(1 głos)
Tadeusz Andrzejewski Tadeusz Andrzejewski

„Jesteśmy poważnie zaniepokojeni widząc wtrącanie się przedstawicieli rządzącej na Litwie koalicji w pracę mediów”, napisała grupa 17 europosłów z frakcji liberałów w piśmie wystosowanym do litewskiego rządu, prezydenta oraz przewodniczącego Sejmu.

Liberalni parlamentarzyści z Brukseli na czele z ich liderem – sławetnym Guyem Verhofstadtem, który w żaden sposób nie może okiełznać temperamentu w swej wojence z Polską, wspomnianym listem „chcieli wyrazić poważne zaniepokojenie z powodu godnej pożałowania sytuacji, jaka wynikła w związku z politycznym śledztwem wobec litewskiego publicznego nadawcy”. „Polityczne śledztwo” na Litwie dla Verhofstadta i akolitów wydaje się szczególnie śmierdzące, bo przypomina im jak dwie krople wody sytuację w Polsce, gdzie właśnie – ich zdaniem – wszystko się zaczęło właśnie od mediów, a kończyło się na „budzących niepokój procesach politycznych”.

Na Litwie tymczasem, przypomnijmy, zaczęło się wszystko od utarczek słownych pomiędzy dziennikarzami LRT a przedstawicielami rządzącej partii. Każda ze stron żądała transparentności od swych oponentów, gdy idzie o pieniądze, umowy, kontrakty itd. itp. Po wymianie ciosów i wzajemnych oskarżeniach o ukrywanie prawdy skończyło się na audytach. Dziennikarze prześwietlili biznesy lidera rządzącej partii, teraz przyszła kolei na to samo tylko że w kierunku odwrotnym.

Tymczasem tak się składa, że już od dawien dawna litewscy politycy narzekali, iż opłacana z pieniędzy podatników LRT działa nietransparentnie. Nawet przedstawiciel konserwatystów w sejmowej komisji ds. zbadania finansów i działalności LRT, którzy protestowali przeciwko jej powstaniu, przyznał, że dotychczasowe „niezależne” audyty publicznego nadawcy były „formalne” i „niepełne”, z których nic nie wynikało. Gdy dochodziło do prób prześwietlenia drażliwych miejsc w działaniu publicznej telewizji (np. sprawdzenia umów z prywatnymi, komercyjnymi producentami), telewizja zawsze zasłaniała się tajemnicą komercyjną i odmawiała dostarczenia odpowiednich dokumentów. Teraz specjalny status sejmowej komisji takie miganie się nadawcy ukróci.

Nie chcę przesądzać, kto ma więcej racji w tym sporze, bo na razie jest w nim zbyt mało wiedzy merytorycznej, a dużo emocji. Jako dziennikarzowi nie za bardzo mi się oczywiście podoba wtrącanie nosa przez polityków w sprawy żurnalisów, ale jeszcze bardziej nie podoba mi się nachalna próba uzurpowania sobie prawa przez liberalny establishment Unii do wtrącania się w sprawy państw członkowskich pod byle pretekstem.

Verhofstadt, prominentny przedstawiciel liberalnych elit na brukselskich salonach, powyżej wspomnianym listem dał wprost dowód, że chce zostać swoistym arbitrem elegancji w szeroko pojętych sprawach praworządności i demokracji na całym terytorium wschodniej flanki UE. Chce pouczać a nawet karać za brak demokracji wszędzie tam, gdzie mu się to przywidzi. Przy tym wychodzi on z założenia, że demokracja w czasach dzisiejszych musi być koniecznie liberalna, bo w przeciwnym razie... nie ma jej wcale. Choć dotychczas – jako żywo – demokracja była chrześcijańska, o czym świadczą chociażby nazwy partii również na zachodzie Europy. Chrześcijańscy Demokraci, którzy nie zawsze dziś już potrafią dobrze przeżegnać się, mimo wszystko rodowód swój czerpią właśnie z tradycji chrześcijańskiej.

Na dodatek, jeżeli już ktoś chce koniecznie być arbitrem, to powinien przynajmniej w stopniu minimalnym mieć ku temu predyspozycje. Belg nie ma ich za grosz. Jak kiepskim jest arbitrem Verhofstadt w ocenie mediów, niech świadczy chociażby jego strusia pozycja w głośnej na cały kontynent sprawie ukrywania przez niemieckie środki przekazu masowych gwałtów i molestowań Niemek przez uchodźców w noc sylwestrową roku 2016. Co gorsza, później się okazało, że niemieckie media po prostu wykonywały zlecenia z góry (od władz politycznych), by nie eksponować problemów, jakie stwarzają nad Renem i Odrą przybylcy z innych kontynentów. Historia jednak nie odnotowała listu pełnego oburzenia na cenzurę środków przekazu w Niemczech ze strony strażnika demokracji z Belgii.

Ale musimy też na koniec powiedzieć, że strażnik demokracji i arbiter elegancji w jednej osobie nie miałby zbyt łatwo, gdyby nie braterska pomoc z krajów, które zwykł pouczać. Tak jak w przypadku Polski, na Litwie również znaleźli się zatroskani praworządnością i demokracją w kraju, którzy zamiast pochylić się nad sprawą w litewskim Sejmie postanowili donieść o problemie do Brukseli. Jedna z najbardziej skorumpowanych partii (według społecznego odbioru) na Litwie – liberałowie postanowili nie brać udziału w pracy sejmowej komisji ds. zbadania finansów i działalności LRT, tylko poskarżyć się Verhofstadtowi.

Pismo sygnowane z Brukseli do własnych władz na Litwie podpisali europosłowie Auštrevičius i Mazuronis junior.

Skarżąc własny kraj przed takim „arbitrem elegancji”, zachowali się niemądrze. To tak jakby podpisali cyrograf na byczej skórze.

Tadeusz Andrzejewski

Komentarze   

 
#15 Efekt 2018-02-05 11:57
Cytuję Co to liberał?:
Komunista to komunista. Prawicowiec to prawicowiec. Chadek to chadek. A liberał??? Co to takiego?


Różowi zawsze najgorsi. A Wy na Litwie możecie tylko się cieszyć, że macie takie organizacje i takich liderów, którzy mają chrześcijański kręgosłup
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#14 Co to liberał? 2018-02-04 20:36
Komunista to komunista. Prawicowiec to prawicowiec. Chadek to chadek. A liberał??? Co to takiego?
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#13 Jan 2018-02-04 15:29
Są tacy co skarżą się za granicą na Polskę, są też tacy co skarżą się za granicą na Litwę. Powinni odpowiedzieć przed wyborcami. Albo to wyborcy powinni ich osądzić przy urnach.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#12 SLU ZL 2018-02-02 22:30
Musze pochwalic Pana Tadeusza ma facet Wiedze wie o czym pisze.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#11 szkoda gadać 2018-02-02 19:01
"Gdy dochodziło do prób prześwietlenia drażliwych miejsc w działaniu publicznej telewizji (np. sprawdzenia umów z prywatnymi, komercyjnymi producentami), telewizja zawsze zasłaniała się tajemnicą komercyjną i odmawiała dostarczenia odpowiednich dokumentów."

Wszędzie tam, gdzie są publiczne pieniądze nie ma i być nie może tejemnic
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#10 Zenon 2018-01-31 21:37
oderwani od rzeczywistości, z przerośniętym ego, bez ideałów, bez własnego kręgosłupa moralnego. Po komuniście wiadomo czego się spodziewać, a po różowych czy liberałach - nigdy. Rządzi pieniądz i aktualny trend ideologiczny u tych często młodych, zarabiających za dużo i za łatwo, którzy nic w życiu nie osiągnęli i nie parali się ciężką pracą
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#9 Tomek 2018-01-31 17:31
Widocznie ten belgijski liberał tylko w taki sposób potrafi zaistnieć, może nie ma nic ważnego do roboty?
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#8 szkoda gadać 2018-01-31 17:11
szkoda czasu na takich unijnych imbecyli. Gdzie takich produkują?
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#7 Jerzy 2018-01-30 23:12
Co do sprawy LRT to niech najpierw zostanie skończone badania przepływów finansowych, wtedy będzie można coś więcej ocenić.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#6 Jerzy 2018-01-30 23:11
Unijny liberał Guy V. zwyczajnie miesza się w sprawy, o których zapewne nie ma pojęcia. A przy tym jest agresywny i niemiły w obyciu, co pokazał choćby atakując Polskę w sposób skandaliczny.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz

radiowilnowhite

 

 

Miejsce na Twoją reklamę
300x250px
Lietuva 24Litwa 24Литва 24Lithuania 24