Gilotynowanie narodu z nadziei

2017-10-24, 10:42
Oceń ten artykuł
(4 głosów)

Wicepremier polskiego rządu oraz minister kultury prof. Piotr Gliński przebywa właśnie z wizytą na Ukrainie. Udał się tam, by spróbować poprawić relacje z władzami w Kijowie, które od wielu miesięcy blokują prace polskich naukowców w miejscach masowych zbrodni dokonanych na Polakach na terytorium dzisiejszej Ukrainy.

Ukraińska strona cofnęła zgodę do badań miejsc kaźni Polaków m. in. na Wołyniu po tym, gdy polskie lokalne władze nakazały w miejscowości Hruszowice na Podkarpaciu rozbiórkę pomnika, ustawionego nielegalnie ku czci Ukraińskiej Armii Powstańczej. Kijów wówczas ostro protestował przeciwko rozbiórce i w odwecie zabronił badań naukowych polskim ekipom na swym terytorium.

Wojna pomnikowa nadszarpnęła i tak mocno dołujące ostatnio polsko-ukraińskie stosunki. Te się pogorszyły, gdyż władze pomajdanowe ostentacyjnie wręcz lekceważą wszelkie sygnały z Warszawy, by zaprzestać gloryfikować na Ukrainie osoby odpowiedzialne za zbrodnie wojenne. „Do Europy z Banderą nie wejdziecie”, musiał w końcu ostrzec Ukraińców prezes rządzącej w Polsce partii Jarosław Kaczyński.

W odpowiedzi na ostrzeżenie część samorządowców ze Lwowa nosi się z zamiarem nazwania miejscowej politechniki imieniem właśnie ... Bandery. Pikantne. Lwowska Politechnika im. Stepana Bandery. Brzmi jak w surrealistycznym świecie Orwella. To tak jakby Austriacy, dajmy na to, doszczętnie zgłupieliby i nazwali Wiedeńską Politechnikę imieniem Adolfa Hitlera. Nad Dunajem oczywiście taki surrealizm jest niemożliwy, nad Dnieprem – wręcz prognozowalny.

Czasami odnoszę wrażenie, że pomajdanowa Ukraina, która bez pomocy UE nie przetrwa, namolnie wręcz szuka okazji, by się pozbawić i tak iluzorycznych na dzień dzisiejszy szans wstąpienia kiedykolwiek do elitarnego klubu. Jak podchmielony awanturnik szuka guza, tak władze w Kijowie szukają awantur, które by ośmieszyły Ukrainę w oczach europejskiej opinii publicznej.

Bo przecież nie tylko na froncie polityki historycznej Kijów harcuje. Pamiętamy, że nie tak dawno głośnym echem w całej Europie odbiła się decyzja Wierchownoji Rady o przyjęciu nowej Ustawy o oświacie, która właściwie likwiduje szkoły mniejszości narodowych na Ukrainie. Zgodnie z literą nowej ustawy bowiem nauczanie w szkołach mniejszości narodowych ma się odbywać wyłącznie po ukraińsku. Wyjątkiem są jedynie klasy początkowe, gdzie jeszcze się dopuszcza nauczanie w języku mniejszości. Przeciwko dyskryminującej ustawie solidarnie zaprotestowali sąsiedzi Ukrainy – Rumunia, Węgry, słowackie organizacje oraz rząd polski, który zapowiedział uważne przyglądanie się nowemu prawu oświatowemu u wschodniego sąsiada. Rząd węgierski tymczasem zapowiedział wręcz, że będzie blokował wszelkie starania Ukrainy skierowane na akcesję do UE.

Dopiero pod naciskiem Unii ukraiński rząd skierował trefną ustawę do Komisji Weneckiej, która ma przebadać jej zgodność z prawem europejskim. „Przebadanie” skończy się tym oczywiście, że KW uzna ukraińską ustawę oświatową godną wyrzucenia do kosza, jako że zabiera ona wcześniej już gwarantowane mniejszościom prawa w dziedzinie szkolnictwa. Tłumaczenie Kijowa, że dzięki nauce wyłącznie po ukraińsku tamtejsze mniejszości narodowe lepiej poznają język państwowy i wyjdzie im to wyłącznie na korzyść, są warte tyle, co tłumaczenie złodziejaszka, że ukradzenie ofierze portfelu wyjdzie jej wyłącznie na korzyść, bo odciąży kieszeń frajera ze zbędnego ciężaru.

Rewolucje niestety mają to do siebie, że są obciążone jedną wadą. Jeżeli nie zdołają po odniesieniu viktorii w czas wygasić pędu rewolucyjnego, zaczynają „pożerać własne dzieci”. Na Ukrainie „rewolucja gidnosti” wzięła taki rozpęd, że nie tylko dawno już „pożera własne dzieci”, ale poszła nawet krok dalej. Zaczyna „pożerać” wręcz sens i pierwotny cel rewolucji, jakim było – przypomnijmy - przystąpienie do UE (na początku chodziło o umowę stowarzyszeniową). Władze w Kijowie, nie potrafiąc ugasić rewolucyjnego pyłu, który od początku był rozdmuchiwany przez ultranacjonalistyczny trzon Majdanu, lekceważą prawo i wszelkie standardy oraz wartości europejskie, jeżeli chodzi o upamiętnianie fałszywych bohaterów z ostatniej wojny światowej czy przestrzeganie praw mniejszości narodowych. A to zamyka Ukrainie drogę do wymarzonej Unii na amen.

Dlatego walcząc ze wszystkimi i na oślep ukraińskie robespierry, dantony i maraty gilotynują własny naród z jakiejkolwiek nadziei.

Tadeusz Andrzejewski

Komentarze   

 
#32 antyUPA 2017-11-02 13:17
Cytuję Wojak:
Według wiceszefa MSZ przewodniczący ukraińskiego IPN Wołodymyr Wjatrowycz stanowi przeszkodę dla pojednania polsko-ukraińskiego


Ktoś tu oczy powoli otwiera...
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#31 08/15 2017-11-01 10:08
Cytuję Wojak:
Cytuję 08/15:
Cytuję z ostatniej chwili:
Ukraińcy odsłonili pomnik na przełęczy Wereckiej, na którym widnieje napis: "Bohaterom Ukrainy Karpackiej rozstrzelanym przez polskich i węgierskich okupantów w marcu 1939 roku".
"Czczone wydarzenie nigdy nie miało miejsca! To nie ma potwierdzenia w faktach. To jest budowanie fałszywego obrazu. Instytut Pamięci Narodowej będzie w tych sprawach stanowczo reagował" - zapowiedział Szarek.
Pytany, czy słowa Wiktora Juszczenki to celowa prowokacja podkreślił, że ta wypowiedź zbiegła się z wizytą w Kijowie wicepremiera Piotra Glińskiego, który tymi sprawami się zajmuje. "I gdy on udaje się na Ukrainę szukać porozumienia w relacjach polsko-ukraińskich, to były prezydent naszych wschodnich sąsiadów, kawaler Orderu Orła Białego wypowiada takie słowa" - podkreślił.

Zachowanie niczym litewskiego rządu w sprawie pisowni nazwisk podczas pamiętnej wizyty Prezydenta Lecha Kaczyńskiego


Sprawa jest dość zagmatwana.Żadnej Ukrainy Karpackiej nie było.Tereny te należały do Czechosłowacji /Słowacji/.W marcu 1939r wkroczyli tam Węgrzy i z całą pewnością rozstrzelali dwóch schwytanych członków OUN - Mychajło Kołodzynśkiego i Zenona Kossaka.Udział Polaków w rozstrzeliwaniach to insynuacje, nieudowodnione.Co nie znaczy, że ich nie było.


Co nie znaczy, że były


Oczywiście!
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#30 Wojak 2017-10-31 19:17
Poseł Tomasz Rzymkowski (Kukiz’15) na antenie Radia ZET mocno skrytykował politykę wschodnią, prowadzoną pod kierunkiem Witolda Waszczykowskiego. „Dajemy Ukraińcom pieniądze, wpieramy ich politycznie, a oni fundują pomniki Bandery, Szuchewycza i zrównują AK ze zbrodniarzami z UPA”.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#29 Wojak 2017-10-31 19:16
Według wiceszefa MSZ przewodniczący ukraińskiego IPN Wołodymyr Wjatrowycz stanowi przeszkodę dla pojednania polsko-ukraińskiego
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#28 Wojak 2017-10-31 19:16
Cytuję 08/15:
Cytuję z ostatniej chwili:
Ukraińcy odsłonili pomnik na przełęczy Wereckiej, na którym widnieje napis: "Bohaterom Ukrainy Karpackiej rozstrzelanym przez polskich i węgierskich okupantów w marcu 1939 roku".
"Czczone wydarzenie nigdy nie miało miejsca! To nie ma potwierdzenia w faktach. To jest budowanie fałszywego obrazu. Instytut Pamięci Narodowej będzie w tych sprawach stanowczo reagował" - zapowiedział Szarek.
Pytany, czy słowa Wiktora Juszczenki to celowa prowokacja podkreślił, że ta wypowiedź zbiegła się z wizytą w Kijowie wicepremiera Piotra Glińskiego, który tymi sprawami się zajmuje. "I gdy on udaje się na Ukrainę szukać porozumienia w relacjach polsko-ukraińskich, to były prezydent naszych wschodnich sąsiadów, kawaler Orderu Orła Białego wypowiada takie słowa" - podkreślił.

Zachowanie niczym litewskiego rządu w sprawie pisowni nazwisk podczas pamiętnej wizyty Prezydenta Lecha Kaczyńskiego


Sprawa jest dość zagmatwana.Żadnej Ukrainy Karpackiej nie było.Tereny te należały do Czechosłowacji /Słowacji/.W marcu 1939r wkroczyli tam Węgrzy i z całą pewnością rozstrzelali dwóch schwytanych członków OUN - Mychajło Kołodzynśkiego i Zenona Kossaka.Udział Polaków w rozstrzeliwaniach to insynuacje, nieudowodnione.Co nie znaczy, że ich nie było.


Co nie znaczy, że były
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#27 08/15 2017-10-31 14:49
Cytuję z ostatniej chwili:
Ukraińcy odsłonili pomnik na przełęczy Wereckiej, na którym widnieje napis: "Bohaterom Ukrainy Karpackiej rozstrzelanym przez polskich i węgierskich okupantów w marcu 1939 roku".
"Czczone wydarzenie nigdy nie miało miejsca! To nie ma potwierdzenia w faktach. To jest budowanie fałszywego obrazu. Instytut Pamięci Narodowej będzie w tych sprawach stanowczo reagował" - zapowiedział Szarek.
Pytany, czy słowa Wiktora Juszczenki to celowa prowokacja podkreślił, że ta wypowiedź zbiegła się z wizytą w Kijowie wicepremiera Piotra Glińskiego, który tymi sprawami się zajmuje. "I gdy on udaje się na Ukrainę szukać porozumienia w relacjach polsko-ukraińskich, to były prezydent naszych wschodnich sąsiadów, kawaler Orderu Orła Białego wypowiada takie słowa" - podkreślił.

Zachowanie niczym litewskiego rządu w sprawie pisowni nazwisk podczas pamiętnej wizyty Prezydenta Lecha Kaczyńskiego


Sprawa jest dość zagmatwana.Żadnej Ukrainy Karpackiej nie było.Tereny te należały do Czechosłowacji /Słowacji/.W marcu 1939r wkroczyli tam Węgrzy i z całą pewnością rozstrzelali dwóch schwytanych członków OUN - Mychajło Kołodzynśkiego i Zenona Kossaka.Udział Polaków w rozstrzeliwaniach to insynuacje, nieudowodnione.Co nie znaczy, że ich nie było.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#26 Otwórzcie oczy politycy RP 2017-10-30 09:41
Na ołtarzu współpracy z polską prawicą ukraińscy nacjonaliści nie zamierzają składać kultu OUN/UPA. Dla nich Bandera i Szuchewycz to symbole walki z Moskwą, nie zaś rzezi Polaków.
Musimy być jak jedna pięść” – stwierdził Ołeh Tiahnybok, występując gościnnie na drugim zjeździe Korpusu Narodowego, ukraińskiej nacjonalistycznej partii. Lider partii Swoboda miał na myśli jednolity front ukraińskiego nacjonalizmu, który wspólnie z jego ugrupowaniem tworzą właśnie KN i Prawy Sektor. Wnioskując z wypowiedzi liderów nacjonalistycznych ugrupowań, celem ciosów tej „jednej pięści” są zarówno rosyjski imperializm, jak i ukraińska władza. I to niekoniecznie w takiej kolejności.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#25 z ostatniej chwili 2017-10-30 08:36
Ukraińcy odsłonili pomnik na przełęczy Wereckiej, na którym widnieje napis: "Bohaterom Ukrainy Karpackiej rozstrzelanym przez polskich i węgierskich okupantów w marcu 1939 roku".
"Czczone wydarzenie nigdy nie miało miejsca! To nie ma potwierdzenia w faktach. To jest budowanie fałszywego obrazu. Instytut Pamięci Narodowej będzie w tych sprawach stanowczo reagował" - zapowiedział Szarek.
Pytany, czy słowa Wiktora Juszczenki to celowa prowokacja podkreślił, że ta wypowiedź zbiegła się z wizytą w Kijowie wicepremiera Piotra Glińskiego, który tymi sprawami się zajmuje. "I gdy on udaje się na Ukrainę szukać porozumienia w relacjach polsko-ukraińskich, to były prezydent naszych wschodnich sąsiadów, kawaler Orderu Orła Białego wypowiada takie słowa" - podkreślił.

Zachowanie niczym litewskiego rządu w sprawie pisowni nazwisk podczas pamiętnej wizyty Prezydenta Lecha Kaczyńskiego
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#24 WTF do 8/15 2017-10-30 08:34
Myśl precyzyjniej...
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#23 08/15 2017-10-27 23:26
Cytuję WTF do #13:
A ty bez opisu z wytłumaczeniem dla 6 latka nie pojumajesz?

Special for you 8/15
Niema pieniędzy na przyszłe emerytury dla ludzi, którzy dziś mają 30-40 lat.

Pisz precyzyjniej, to nie będzie nieporozumień. Gdybyś w swoim poprzednim poście dodał słowo "dziś" - byłoby OK.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz

radiowilnowhite

 

 

Miejsce na Twoją reklamę
300x250px
Lietuva 24Litwa 24Литва 24Lithuania 24