Gra z faulami

2017-09-12, 12:42
Oceń ten artykuł
(5 głosów)

Relacje polsko-niemieckie kojarzą się mi ostatnio coraz częściej z meczem piłkarskim, w którym stoperzy czarno-czerwono-żółtych nieustannie faulują zawodników biało-czerwonych barw. Po każdym zaś faulu zbliżają się do swej ofiary i próbują tłumaczyć, że nic nie było, albo obłudnie ekskiuzmują się.

Pytanie, jak w takiej sytuacji ma się zachować Polska. Udawać, że nic się nie dzieje? Domagać się od arbitra kar? Dać spokój i zejść do całkowitej defensywy czy może jednak próbować kontratakować?

Moim zdaniem jednak najlepszą reakcją na działania obłudnego stopera jest kontratak, bo poharatana przez agresora defensywa może w końcu nie zdzierżyć, a liczyć tylko na arbitra – to rzecz złudna, gdyż ten np. może okazać się akurat stronniczym.

Tak też czyni polski rząd, który na stół negocjacyjny z zachodnim sąsiadem właśnie wyłożył temat reparacji wojennych za zbrodnie popełnione przez Niemców na Polsce podczas II wojny światowej. Ruch to jest odważny i nietuzinkowy, ale też – moim zdaniem – słuszny. Po pierwsze, nikt, kto z uczciwością nie jest na bakier, nie zakwestionuje, że Polsce reparacje się należą za niemieckie zbrodnie i zniszczenia, które były, proporcjonalnie do liczby mieszkańców, największe w całej podbitej Europie, a też nigdy nie zostały uregulowane. Po drugie, kładąc problem reparacji na stół Polska przejdzie we współczesnych relacjach z Niemcami z defensywy do kontrofensywy. Obrazowo mówiąc, nie będziemy już tylko ciągle udowadniać wszystkim na świecie, że nie było żadnych polskich obozów koncentracyjnych, tylko jeszcze raz przypomnimy światu, kto był katek, a kto ofiarą. Domagając się reparacji raz jeszcze też przypomnimy Niemcom, że to nazistowska Rzesza popełniła ogrom zbrodni na terytorium Polski, więc naród sprawców powinien dziś być pełen atencji wobec swego wschodniego sąsiada zarówno w swej polityce historycznej, jak też udzielając „cennych rad” w kwestiach współczesnych - zwłaszcza dotyczących praworządności i demokracji.

Bo – trzeba przyznać - Berlin często fauluje na obu płaszczyznach czasowych. Historycznie chce się podzielić odpowiedzialnością za zbrodnie wojenne, współcześnie – nielegalnymi emigrantami, których sam, nikogo nie pytając, do Europy zaprosił. Innymi słowy Niemcy sami nawarzyli piwa, potem doprawili go jeszcze drożdżami i trującym zielskiem, a gdy napój wskutek tego się rozlał po całej Europie, winowajcy chcą zmusić wypić zatruty trunek również Polaków. Herr Schulz, kandydat na kanclerza RFN i niedoszły magister, huczał ostatnio, że Polsce odetnie unijne fundusze, jeżeli ta nie ugnie się i nie przyjmie islamskich emigrantów. Jawohl, skoro Herr niespełniony magister zamierza nam obcinać nieswoją kasę, to my wzorem chociażby Greków zapytamy go, kiedy zapłaci Polsce reparacje.

Bo wbrew temu, co upichcili na poczekaniu eksperci Bundestagu, gdy tylko doszedł do nich słuch z Warszawy o reparacjach, że są one nieaktualne, gdyż się przedawniły, to prawda jest inna. Reparacje się nie przedawniają, bo są tożsame z pojęciem zbrodni wojennych. Nie ma więc powodu, by za zbrodnie wojenne nie płacić i Berlin o tym wie, jak wiedział w czasie bezczelnych wybryków Powiernictwa Pruskiego, które w roku 2004 domagało się od Polski zwrotu majątków dla swych członków, którzy tak „brutalnie” zostali wypędzeni ze swego Hajmatu. Wtedy wystarczyło, że strona polska policzyła reparacje jedynie za straty w zniszczonej Warszawie i władze niemieckie nagle odzyskały moc, by okiełznać wcześniej rzekomo nieokiełznaną Erikę Steinbach.

Oczywiście dzisiaj sytuacja międzynarodowa jest inna, kiepska i Polska musi brać to pod uwagę. W niespokojnym świecie szarżować zbyt ostro i na zbyt wielu frontach nie jest wskazane. Niemcy są naszym sojusznikiem i w UE, i w NATO, gdzie się nawzajem potrzebujemy. Ale, z drugiej strony, nie nacierać wcale oznacza przyjęcie – wcześniej czy później – woli pryncypała. Szarżować więc musimy, oby mądrze, przemyślanie, a - gdy trzeba - też z fortelem. Zadośćuczynienie za doznane ogromne straty wojenne przecież można pozyskać na różne sposoby.

Podnosząc temat reparacji ważne pokazywać, że szukamy nie konfrontacji, tylko pojednania w prawdzie. Ambasador Niemiec w Polsce Rolf Nikel przyznał ostatnio, że moralnie jednak temat reparacji nie został zamknięty (tylko politycznie i prawnie). Rozmawiajmy więc. Przedstawiajmy swe argumenty, tłumaczmy również w oparciu o historię, jakie kataklizmy niemieckie błędy ściągały w przeszłości na Stary Kontynent. Arbitralna dominacja Niemiec w Europie jest więc czymś niewłaściwym, a nawet czasami niebezpiecznym. Szukajmy więc autentycznego partnerstwa. Bo z tym akurat ostatnio jest ein bischen Problem...

Tadeusz Andrzejewski

Komentarze   

 
#30 08/15 2017-09-19 04:24
Cytuję znafca:
Niemieckie media podkreślają, że Polska strona zrzekła się w latach pięćdziesiątych wszelkich roszczeń. Pomijają jednak fakt, że zrobiła to okupowana Polska na rzecz okupowanej części Niemiec (NRD)!

Skoro niemieccy obywatele występują do polskich sądów o zwrot ziemi na skutek przejęcia jej przez Polskę to czemu państwo Polskie nie może wystąpić z roszczeniem o wypłatę odszkodowania za zniszczenie kraju i utratę wielu dóbr narodowych, którzy niemieccy naziści zagrabili. Mało tego. Polska powinna wystąpić także o zwrot złota wywiezionego wraz z odsetkami od kilku państw zachodnich, które przetrzymują nasze złoto od II wojny. Zygmunt Karpiński, który zakładał w 1924 r. Bank Polski, a potem zasiadał w jego zarządzie aż do jego likwidacji, w książce „Losy złota polskiego podczas II wojny światowej” bardzo szczegółowo opisał bankowe zasoby w dniu wybuchu wojny. Polskie złoto było wtedy ogółem warte 463,6 mln zł (ok. 95 ton), czyli około 87 mln ówczesnych dolarów amerykańskich. Złoto wartości nieco ponad 100 mln zł (ok. 20 ton) było zdeponowane za granicą, głównie we Francji, Anglii, Szwajcarii i USA. A dodatkowo jeszcze od Anglii, którzy zatrzymali 11 ton naszego złota


Nie!
Każde z wielkich mocarstw miało roszczenia odszkodowawcze do całych Niemiec.Roszczenia te egzekwowano z zajętych przez siebie stref okupacyjnych, żeby nie wchodzić sobie wzajemnie w paradę. ZSRR zrzekł się swoich roszczeń do całych Niemiec i przestał jedynie egzekwować ze swojej strefy okupacyjnej czyli NRD.Polska miała otrzymać 15 procent tego co otrzymał ZSRR. W tej sytuacji nie jest tak, że Polska zrzekła się reparacji tylko z terenów NRD a nie z całych Niemiec. Oczywiście chciałabym aby Polsce "kapło" jeszcze parę miliardów euro ale mam świadomość, że szanse są mniej niż mizerne.
Obywatele Niemiec występują o odszkodowania za utracone /pozostawione/ majątki i otrzymują te odszkodowania albo zwrot w naturze tylko wówczas jeżeli wykażą, że wcześniej byli obywatelami PRL.Ta zasada w żadnym przypadku nie dotyczy Niemców przesiedlonych na podstawie decyzji wielkich mocarstw.Przykładem jest słynna sprawa pani Agnes Trawny.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#29 hm 2017-09-18 21:47
władze niemieckie kierują się najpierw własnym interesem (nord stream) a jedność unii to pusty frazes
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#28 znafca 2017-09-16 20:17
Niemieckie media podkreślają, że Polska strona zrzekła się w latach pięćdziesiątych wszelkich roszczeń. Pomijają jednak fakt, że zrobiła to okupowana Polska na rzecz okupowanej części Niemiec (NRD)!

Skoro niemieccy obywatele występują do polskich sądów o zwrot ziemi na skutek przejęcia jej przez Polskę to czemu państwo Polskie nie może wystąpić z roszczeniem o wypłatę odszkodowania za zniszczenie kraju i utratę wielu dóbr narodowych, którzy niemieccy naziści zagrabili. Mało tego. Polska powinna wystąpić także o zwrot złota wywiezionego wraz z odsetkami od kilku państw zachodnich, które przetrzymują nasze złoto od II wojny. Zygmunt Karpiński, który zakładał w 1924 r. Bank Polski, a potem zasiadał w jego zarządzie aż do jego likwidacji, w książce „Losy złota polskiego podczas II wojny światowej” bardzo szczegółowo opisał bankowe zasoby w dniu wybuchu wojny. Polskie złoto było wtedy ogółem warte 463,6 mln zł (ok. 95 ton), czyli około 87 mln ówczesnych dolarów amerykańskich. Złoto wartości nieco ponad 100 mln zł (ok. 20 ton) było zdeponowane za granicą, głównie we Francji, Anglii, Szwajcarii i USA. A dodatkowo jeszcze od Anglii, którzy zatrzymali 11 ton naszego złota
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#27 Seba 2017-09-15 15:16
A mi się wydaje, ze dzisiejsze Niemcy, a będąc bardziej precyzyjnym - politycy niemieccy bardzo przypominają w swojej determinacji i chęci władzy małego, zakompleksionego Austriaka z żydowskiej rodziny. Takiego z wąsikiem i czeszącego się na LEWĄ stronę...
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#26 Władysław 2017-09-14 15:48
Cytuję Aneks:
Cytuję Władysław:
Cytuję mac56:
W czym Polska jest gorsza od Wielkiej Brytanii czy Francji, którym Niemcy płacą odszkodowanie?

Z reguły tak jest, że reparacje wojenne otrzymują zwycięzcy a nie przegrani.
Czy Polska wojnę wygrała? Czy była przy rozmowach pokojowych?


Nie była, bo nie mogła być... Stalin się nie zgodził. A czy Polska wygrała wojnę? A jakie państwo wygrało? A jakie państwo by wygrało bez wydatnego udziału Polaków, którzy walczyli na wszystkich możliwych frontach i u boku każdego możliwego kraju


Na pewno wygrały USA i ZSRR. Po części może również Wielka Brytania i Francja chociaż w wyniku wojny utraciły swoje kolonie.

To, że braliśmy udział na wszystkich frontach, potwierdza tylko, że byliśmy frajerami, bo nas do żadnych rozmów nie zaprosili. O wszystkim decydował Stalin a my mieliśmy tyle do gadania co i Niemcy, stąd prosty wniosek, że my tą wojnę PRZEGRALIŚMY.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#25 Maciek 2017-09-14 15:16
Tak jak i ludobójstwo się nie przedawnia tak i możliwość uzyskania odszkodowań także.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#24 Aneks 2017-09-14 14:54
Cytuję Władysław:
Cytuję mac56:
W czym Polska jest gorsza od Wielkiej Brytanii czy Francji, którym Niemcy płacą odszkodowanie?

Z reguły tak jest, że reparacje wojenne otrzymują zwycięzcy a nie przegrani.
Czy Polska wojnę wygrała? Czy była przy rozmowach pokojowych?


Nie była, bo nie mogła być... Stalin się nie zgodził. A czy Polska wygrała wojnę? A jakie państwo wygrało? A jakie państwo by wygrało bez wydatnego udziału Polaków, którzy walczyli na wszystkich możliwych frontach i u boku każdego możliwego kraju
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#23 do Władysława 2017-09-14 14:51
A ja powiem, że zagraniczni politycy boją się, że od Polski zacznie się odbudowa Europy Schumana i Gaspariego. I dlatego chcą siłą i strachem zmusić nasz kraj do poddaństwa
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#22 Władysław 2017-09-14 13:01
Cytuję Wojak:
[quote name="Władysław"][quote name="ana.logia"]
Nie zgodzę się, że Polska nie ma racji bytu.

Pisałem, że nie ma racji bytu POŚRÓD wielkich, w sensie takim, że jesteśmy zbyt mali i słabi aby oddziaływać na takie organizmy jak Niemcy czy Francja. I dopóki nie urośniemy (nie sprzymierzymi się z innymi średnimi narodami), to nie będziemy traktowani jak równorzędny partner, bo nim nie jesteśmy
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#21 Wojak 2017-09-13 21:03
Cytuję Władysław:
Cytuję ana.logia:
dla Zachodu są równi i równiejsi, trzeba ich trochę naprostować na właściwe tory


Raczej silniejsi i słabsi. I raczej wątpię aby słabszy miał siłę naprostować silniejszego. Dlatego taki mały kraj jak Polska w pojedynkę nie ma racji bytu pośród wielkich Niemiec, Francji czy Włoch. Aby być równym wśród wielkich musiałaby powstać federacja Trójmorza, ale to też mało realne.


Nie zgodzę się, że Polska nie ma racji bytu. Przypomnę, że to tradycja i żelazne zasady sprawiają, że coś trwa od tysięcy lat. A tylko twory sztuczne jak UE i postawa Niemiec, Francji padają. Najlepszy prykład Niemiec -to już raczej nie republika a kalifat
Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz

radiowilnowhite

 

 

Miejsce na Twoją reklamę
300x250px
Lietuva 24Litwa 24Литва 24Lithuania 24