„Przykrycie” Katynia

2017-04-13, 14:23
Oceń ten artykuł
(8 głosów)
Tadeusz Andrzejewski Tadeusz Andrzejewski

Skandaliczna ekspozycja pojawiła się na terenie Memoriału Katyńskiego, kłamliwie informująca o liczbie „tych krasnoarmiejców, którzy nie wrócili z polskiej niewoli” po wojnie polsko-bolszewickiej w latach 1919-1921.

Ekspozycja pojawiła się przed wejściem do Memoriału dosłownie kilka dni przed 77. rocznicą mordu katyńskiego. Zarówno jej treść, jak i miejsce eksponowania skłaniają polityków i obserwatorów nad Wisłą do zgodnej opinii, że zakłamana wystawa jest rosyjską prowokacją. Świadczy o tym najdobitniej jej główne przesłanie o 75 tysiącach krasnoarmiejców spośród ogółu 175 tysięcy „wojennoplennych”, którzy „nie wrócili do domu z polskiej niewoli”. Są to liczby, które wielokrotnie przewyższają statystyki ustalone zgodnie przez polskich i rosyjskich historyków, skomentowało zmanipulowaną i tendencyjną ekspozycję polskie MSZ.

Jednak oburzenie w Polsce wywołały nie tylko spreparowane statystyki upowszechnione na ekspozycji, ale i sam fakt jej wystawienia w miejscu, które nie ma nic wspólnego z opisywanym na niej wydarzeniem. Warto pamiętać, że Michaił Gorbaczow, który w ramach swej polityki „pierestrojki” i „głasnosti” zdecydował się wreszcie odkłamać prawdę o Katyniu i przyznać, że była ona zbrodnią stalinowską – nie niemiecką, nakazał jednocześnie swym partyjnym propagandystom wynaleźć anty-Katyń. Czyli wyszukać w polsko-rosyjskich zaszłościach historycznych takie wydarzenie, które by propagandowo było przeciwwagą dla Katynia. Propagandyści zadanie pierwszego sekretarza KC spełnili gorliwie. Wystrugali z banana, co się nazywa, martyrologię jeńców bolszewickich, których rzekomo władze Polski celowo głodziły, trzymały w antysanitarnych warunkach, przyczyniając się tym samym do ich masowej śmierci. Puszczenie takiej dezinformacji w obieg publiczny miało na celu przykrycie w świadomości przeciętnego Rosjanina okrucieństwa mordu katyńskiego. 

Dla zawodowych historyków anty-Katyń był jednak od początku manipulacją i ahistoryczną farsą. Wydarzeniem zupełnie nieadekwatnym do ludobójstwa na polskich oficerach, a i na dodatek zakłamanym w swej wymowie. Po pierwsze, polscy historycy zdecydowanie odrzucają tezę o celowym głodzeniu krasnoarmiejców przez władze Polski. Warunki socjalne i sanitarne w polskich obozach jenieckich były w tamtym czasie odzwierciedleniem ogólnej sytuacji ekonomicznej Polski, która – przypomnijmy – istniała dopiero od dwóch lat. Zrujnowana wojną i grabieżczą polityką wszystkich okupantów sama balansowała na granicy klęski głodowej, której na większą skalę udało się zapobiec tylko dzięki pomocy humanitarnej rządu USA, nadsyłanej do Polski poprzez Gdańsk. Po drugie, wielokrotnie zawyżone statystyki śmiertelności wśród jeńców sowieckich przez organizatorów ekspozycji, już świadczą o jej propagandowym charakterze. Po trzecie, zrównywanie zbrodni ludobójstwa na polskich oficerach i inteligencji w celu zniszczenia najwartościowszej tkanki narodu z ofiarami głodu i chorób – jest zwykłym draństwem. Manipulacją w stylu sowieckim, kiedy to już samą nazwę Katyń próbowano zastąpić Chatyniem, nazwą wioski na terenie Białorusi barbarzyńsko spalonej przez hitlerowców.

Charakterystyczne, że zmanipulowaną ekspozycję zorganizowało Rosyjskie Towarzystwo Wojenno-Historyczne, za którym stoi sam minister kultury FR Władimir Miedinskij. Ów Miedinskij, historyk, zwykł publicznie epatować swym polskim pochodzeniem, a jednocześnie zwykł nie ukrywać swej na wylot wprost sowieckiej mentalności. Jest wręcz fanatycznie zaangażowany w promowanie często fałszywych legend sowieckich bohaterów Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Często wbrew oczywistym faktom. A czasami nawet wtedy, gdy faktów... nie było wcale. Do klasyki manipulacji wejdzie gloryfikowanie przez Miedinskiego bohaterów Panfiłowców, którzy mieli do ostatniej kropli krwi bronić ostatniej reduty w obronie Moskwy, aż wszyscy bohatersko polegli, choć – jak się okazało – Panfiłowców nie było wcale. Byli jedynie wytworem stalinowskich propagandystów. Miedinskiemu jednak to wcale nie przeszkadza. Uważa, że mit o dzielnych Panfiłowcach należy dalej upowszechniać i kultywować, gdyż wyrył się on głęboko w świadomości wielu pokoleń Rosjan. 

Z Katyniem to też jest tak: jak diabeł nie może, to Miedinskij pomoże...

Tadeusz Andrzejewski

Komentarze   

 
#20 obserwator 2017-04-24 15:28
Jednakże są tematy, w których zwyczajnie nie godzi się zachowywać nieprzyzwoicie. Nie godzi się deptać pamięci ofiar bestialstwa, niewinnie pomordowanych jeńców, z pogwałceniem wszelkich prawideł wojennych. Ofiary Katynia zasługują na spokój i szacunek. Wymyślanie różnych "anty-Katyniów" dla przykrycia tragicznej prawdy historycznej jest w tej sytuacji haniebne.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#19 obserwator 2017-04-24 15:25
Cytuję miła:
Jest prawda i rosyjska prawda

Manipulację dobrze obrazuje cytat z Barei, jeden z bohaterów "Misia" reżyser mówi:
Na każdą rzecz można patrzeć z dwóch stron. Jest prawda czasów, o których mówimy, i prawda ekranu, która mówi: „Prasłowiańska grusza chroni w swych konarach plebejskiego uciekiniera”. Zróbcie mi przebitkę zająca na gruszy… Nie, nie! Zamieńcie go na psa! Zamieńcie go na psa. Niech on się odszczekuje swoim prześladowcom z pańskiego dworu. Niech on nie miauczy…
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#18 Dudak 2017-04-23 20:47
Chcę tylko dodać ,że w tych polskich ziemiankach byli "marynowani" jeszcze carscy żołnierze,kozacy kubańscy,którzy poóźniej bronili Warszawy w roku 1920,gdzie dobrze się spisali,toteż niektórzy z polskich historyków domagają się dla nich chociażby skromnego pomnika.Ale gdzież tam : nie pozwala polska buta jako jedynego i świętego na całym świecie narodu.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#17 pl 2017-04-20 12:54
"czerwona zaraza" bolszewicka sama przylazła nie proszona, niosła na bagnetach zbójecką doktrynę, rękoma zwyrodniałych żołdaków dokonywała gwałtów, rabunków i zniszczeń
prawdziwym cudem było, że udało się ten najazd bolszewickich hord powstrzymać
niestety w 39. wrócili i zostali na dłużej
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#16 santana 2017-04-19 16:01
Zbrodni ludobójstwa przykryć się nie da, choć sprawcy zawsze będą tego próbować, żeby odwrócić uwagę od swego sprawstwa...
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#15 kto co przykryl 2017-04-18 14:35
nie wiem co mamy wytykac rosjanom?
Zobaczcie jakie "swieto" i oprawa byla 10 kwietnia dot. wspomnien katastrofy.

I jaka "oprawa" swiateczna byla 13 kwietnia w dzien upamietniania Katynia. '

W Smolensku zginelo 96osob, a Katyniu ponad 22 tysiace. Wiec kto tu co przykrywa?
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#14 Leon 2017-04-18 09:53
Wszelkie ostatnie prowokacje Litwinów ("ćwiczenia" w Solecznikach), Rosjan (ekspozycja) czy negatywne zachowania różnych polityków i przedstawicieli krajów Unii Europejskiej czy też samej UE to efekt mizernej polityki zagranicznej, zwłaszcza polityki wschodniej
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#13 Sylwia 2017-04-15 21:22
Cytuję Radom:
Dla sowietów wojna zaczęła się w 41. Wrzesień 39. to dla nich tylko "oswobodzenie zachodniej Białorusi i Ukrainy". Pewnie dotąd wielu "homo sovieticus" jest przekonanych, że zbrodnia katyńska to dzieło Niemców. Dziesiątki lat propagandy i prania mózgów zrobiły swoje.


A "resortowe dzieci" dalej to powtarzają
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#12 Radom 2017-04-15 14:34
Dla sowietów wojna zaczęła się w 41. Wrzesień 39. to dla nich tylko "oswobodzenie zachodniej Białorusi i Ukrainy". Pewnie dotąd wielu "homo sovieticus" jest przekonanych, że zbrodnia katyńska to dzieło Niemców. Dziesiątki lat propagandy i prania mózgów zrobiły swoje.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#11 miła 2017-04-15 10:19
Jest prawda i rosyjska prawda
Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz

radiowilnowhite

 

 

Miejsce na Twoją reklamę
300x250px
Lietuva 24Litwa 24Литва 24Lithuania 24