Cienie od konserwatystów

2016-09-13, 11:43
Oceń ten artykuł
(5 głosów)

Na miesiąc przed wyborami konserwatyści, których rankingi poparcia są dalekie od zachwytu, ogłosili swój gabinet cieni. Tłoczno w nim od znajomych twarzy.

Tėvynės sąjunga, gdyby mimo wszystko poszczęściło się jej w wyborach, na fotelu premiera widziałaby swego młodocianego lidera Gabrieliusa, którego jedyną jak na razie zaletą jest nazwisko odziedziczone po znanym na Litwie dziadunio. Trzydziestokilkulatek bez zielonego pojęcia o rządach państwem miałby przejąć stery premierowskie trochę w myśl zasady leninowskiej głoszącej, że w kraju Rad to nawet sprzątaczka może rządzić. Litwą - według konserwatystów - rządzić może junak, który do niedawna jeszcze był szeregowym urzędnikiem w jednym z resortów.

Innego jeszcze junaka konserwatyści widzieliby w fotelu ministra sprawiedliwości. Chyba nawet nie zgadują Państwo, że chrapkę na ten resort ma dobrze nam znany z innej bajki, sprawiedliwy inaczej wicemer Wilna Valdas Benkunskas. Jeżeli ktoś myśli, że na żart w tym miejscu sobie pozwalam, to odpowiadam, że niestety nie. Piszę jak najbardziej poważnie. Absztyfikant jedynie słusznej szkoły, którego poziom kultury i szacunek do ludzi mogli poznać rodzice uczniów szkoły niesłusznej (gdy np. wypraszał ich ze spotkania w Ratuszu), ma być szefem całej litewskiej Temidy. No bravissimo. Szkoda tylko, że jakiś tam kraj, nazwijmy go Zulu-Gulu, nie potrzebuje ministra sprawiedliwości. Kandydata na zbyciu mielibyśmy murowanego.

Do trudnego na Litwie ministerstwa oświaty przymierzany jest przez konserwatystów m. in. poseł tej partii Valentinas Stundys, były szef sejmowego komitetu oświaty. Warto przypomnieć, że gdy Stundys pełnił to eksponowane stanowisko, to najbardziej zasłynął z tego, że w komitecie oświaty nie pozwalał dyskutować ... o oświacie. Było tak chociażby w sytuacji przepychania przez komitet nowej, wielce kontrowersyjnej Ustawy o oświacie. Gdy któryś z posłów chciał coś powiedzieć na temat jej przepisów dotyczących szkolnictwa mniejszości narodowych, przewodniczący komitetu z egzaltacją na twarzy zaraz mu przerywał wykrzykiem: „Głosujmy, nie dyskutujmy, bo jeżeli zaczniemy dyskusje, to nigdy nie przyjmiemy potrzebnych nam poprawek”.

Inny egzaltowany na punkcie mniejszości narodowych konserwatysta, prowincjonalny artysta i poseł Vytautas Juozapavičius, zajmie według wszystkiego w gabinecie cieni Tėvynės sąjungi stanowisko ministra kultury. Juozapavičius ma niestety prywatną przypadłość polegającą na tym, że wszystko niemal, co jest na Litwie, widzi zagrożonym ze strony Polski. Jest przeto przez tą swą przypadłość animatorem wszelkich skrajnie nacjonalistycznych ugrupowań, z którymi działa ramię w ramię na polu swych fobii.

Na ministra spraw zagranicznych najlepszym kandydatem – według konserwatystów – jawi się były szef tego resortu z ramienia ich partii Audronius Ažubalis, główny architekt zepsucia stosunków Wilna z Warszawą. Ledwo Ažubalis został w poprzedniej kadencji szefem litewskiej dyplomacji, od razu obcesowo ogłosił, że nie zamierza spełniać żadnych obietnic danych Polsce, bo on osobiście niczego nikomu nie obiecywał. Jeżeli Adamkus coś tam naobiecywał, to jego prywatny biznes, niech sam teraz tłumaczy się, perorował jastrząb konserwatystów. Dla pełnej jasności dodał też, że Litwa to w ogóle jest krajem północnym i z regionem, gdzie akurat geograficznie się lokuje, nie ma nic wspólnego. Szczęście, że nie ogłosił jeszcze, że przenosi Litwę na Półwysep Skandynawski wzorem sowieckich partyjniaków, którzy swe syberyjskie rzeki zamierzali przekierunkować z północy na południe.

Na stanowisku ministra łączności konserwatyści widzieliby Aivarasa Abromavičiusa, który już był nie tak dawno ministrem, tyle że nie łączności, a gospodarki - i nie na Litwie, a na Ukrainie. Jak rozkwitła ukraińska gospodarka wskutek ministrowania Abromavičiusa, pisać nie warto. Po co drażnić niepotrzebnie Ukraińców.

Na ministra spraw wewnętrznych w partii Landsbergisa juniora pretenduje, tutaj już naprawdę proszę się nie śmiać, posłanka Agnė Bilotaitė. Niewiasta dziarska i bitna. Udowodniła to zupełnie niedawno, gdy władze ogłosiły potrzebę szykowania rezerw na czas wojny. Bilotaitė od razu na ochotnika zapisała się na szkolenia do Šaulių sąjungi. Potem w internecie, pewnie na zasadzie dowodu rzeczowego, pokazała internautom swe uda, odrapane i posiniaczone. Nie, nie, absolutnie nie w celach matrymonialnych, tylko by pokazać rodakom, jak poświęca się dla dobra ojczyzny.

Doceniamy oczywiście poświęcenie posłanki i nie dworujemy z niej w żadnym razie. Opisujemy po prostu rzeczywistość taką, jaką jest, jak lubi mawiać Mariusz Max Kolonko. A rzeczywistość jest taka, że konserwatyści szykują nam naprawdę chwackich i czupurnych ministrów.

Oby tylko oni na zawsze pozostali w gabinecie cieni.

Tadeusz Andrzejewski

Komentarze   

 
#24 Majka 2016-09-20 14:59
Liberały rzeczywiście już też sobie gratulowały miejsc a teraz okazało się, że siedzą cichutko jak myszki.Mocno promowało ich ZW, gdyż pewnie liczyli na ciepłą posadkę Radczenko
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#23 oni już byli 2016-09-20 13:18
i niestety nie zrobili nic dobrego...
Ani dla kraju ani dla nas Polaków.
wykombinowali sposób 'na wnuczka' i chcą nabrać społeczeństwo
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#22 kolo 2016-09-20 10:42
liberaści już też przymierzali ciepłe miejsca pod swoje tyłki i (na szczęście) nic z tego nie wyszło.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#21 cc 2016-09-19 21:46
dzielenie skóry na niedźwiedziu jeszcze nikomu nie wyszło na dobre
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#20 Jerzy 2016-09-16 20:26
Rządy konserwatystów razem z liberałami były najbardziej dotkliwe. Wygasła ustawa o mniejszościach narodowych i przeprowadzono tragiczną zmianę ustawy oświatowej. Lepiej niech ten ich gabinet pozostanie w wiecznym cieniu.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#19 demos 2016-09-16 17:02
W wielce demokratycznym kraju władzę dziedziczy wnuczek. Z nikąd od razu do EP. A może prawdę mówił Korwin Mikke, że demokracja to zły ustrój bo to władza ludzi a ludzie w wiekszości są głupi.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#18 Bob 2016-09-16 16:46
Konserwy się szykują do władzy bo Dalia im w tri miga rozczyściła drogę przy pomocy swej miotły w postaci służb specjalnych. Konserwy mają tez duzo brudu pod pazurami ale nikt ich nie rusza. Dziwne?
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#17 leo 2016-09-16 16:23
A może to zły znak, wizieć siebie na wysokim szczeblu władzy?Jeden taki Eligijus też wysoko się widział a teraz mocno ochłonął. Może będzie na wysokim szczeblu w kurniku.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#16 Piotr Stefański 2016-09-16 14:43
Wasilewski masz rację. To jest mocno nie etyczne, ale oni przecież za wartości mają tylko swoje wydumane ego i pieniądze. Złote cielce im przyświecają a nie bycie 'głosem' swoich wyborców i obywateli
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#15 Wasilewski 2016-09-16 14:42
Podział stołków?
A gdzie etyka???
Wyborcy teraz powinni się od nich odwrócić za pychę...
Żałosne. Moim zdaniem dla takich ludzi nie ma miejsca w polityce
Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz

radiowilnowhite

 

 

Miejsce na Twoją reklamę
300x250px
Lietuva 24Litwa 24Литва 24Lithuania 24