Prezydent Starachowic przyznał się do korupcji

2012-03-13, 07:19
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Prezydent Starachowic (Świętokrzyskie) Wojciech B. przyznał się w sądzie rejonowym do korupcji; nie przyznał się do zarzutu nakłaniania świadka do składania fałszywych zeznań. W poniedziałek rozpoczął się proces.

Prokuratura Apelacyjna w Krakowie oskarżyła Wojciecha B. o to, że od 2008 do 2011, gdy pełnił funkcję publiczną prezydenta Starachowic, przyjął korzyści majątkowe od przedstawicieli starachowickich spółek komunalnych w łącznej kwocie blisko 96 tys. zł. Kolejny zarzut to nakłanianie świadka do składania fałszywych zeznań.

Wojciech B. oznajmił, że przyznaje się do wszystkich zarzutów - oprócz zarzutu nakłaniania świadka do składania fałszywych zeznań. Odmówił składania wyjaśnień.

Z jego wyjaśnień złożonych w śledztwie wynika, że kilkakrotnie łapówki wręczali mu prezes Zakładu Energetyki Cieplnej Szymon Sz. i jego zastępca Norbert G. Pieniądze te pochodziły z nagród przyznawanych prezesom, a służyć miały m.in. dofinansowaniu imprez kulturalnych i sportowych organizowanych przez urząd miasta, m.in. "pikników z prezydentem". Za te pieniądze kupowano kiełbaski i drobne prezenty: ołówki i piórniki.

B. przyznał się także do przyjęcia 30 tys. zł na kampanię wyborczą od prywatnego przedsiębiorcy Mariana S., którego firma dostarcza miał węglowy Zakładowi Energetyki Cieplnej.

Oskarżony nie przyznał się do zarzutu nakłaniania Norberta G. do składania fałszywych zeznań. Tłumaczył w śledztwie, że G., który po zwolnieniu Sz. był prezesem Zakładu Energetyki Cieplnej, po wyjściu B. z aresztu błagał go o spotkanie. Według prezydenta G. bał się zwolnienia z pracy. Samorządowiec otrzymywał informacje, że G. chce się wycofać z obciążających Wojciecha B. zeznań. Dlatego prezydent w tej sprawie pojechał do prawnika z Warszawy, który miał mu poradzić, że może się spotkać z G. przy świadkach i uzyskać od niego oświadczenie o wycofaniu się z zeznań. Prezydent spotkał się z prezesem przy świadkach, a spotkanie nagrywał.

Prezydent złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze w zawieszeniu. Prokurator nie przychyliła się do wniosku i sąd go nie uwzględnił.

Na ławie oskarżonych obok prezydenta Starachowic zasiada miejska urzędniczka Justyna Z. oraz jej dziadek - przedsiębiorca dostarczający miał węglowy do komunalnej spółki Marian S.

Justyna Z., oskarżona o pomoc w przekazaniu prezydentowi jednej z łapówek oraz o nakłanianie świadka do fałszywych zeznań, nie przyznała się do winy. Nie zrobił też tego Marian S. W śledztwie zmieniał zeznania; najpierw mówił, że nie dawał łapówek, potem, że dawał kilkakrotnie pieniądze Sz., m.in. 30 tys. zł na kampanię Wojciecha B.

Obrońcy Wojciecha B. i Justyny Z. wnieśli o zwolnienie ich z aresztu, ale sąd odrzucił te wnioski. Marian S. odpowiada z wolnej stopy. Następna rozprawa odbędzie się 26 marca. Sąd rozpocznie przesłuchanie świadków.

Wojciechowi B. grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności, Justynie Z. i Marianowi S. - do 8 lat. Wobec osób, które wręczały łapówki i ujawniły ten proceder, prokuratura zastosowała klauzulę bezkarności.

Prezydent Starachowic został zatrzymany przez CBA pod koniec sierpnia ub.r. Trafił do aresztu. Odzyskał wolność 10 listopada po przyznaniu się do zarzutów korupcji. Prokuratura zastosowała wtedy wobec niego poręczenie majątkowe w wysokości 90 tys. zł oraz zakaz opuszczania kraju. Zatrzymana w tym samym czasie Justyna Z. nie przyznała się do pomocnictwa w korupcji. Prokuratura zastosowała wtedy wobec niej dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju oraz poręczenie majątkowe w wysokości 9 tys. zł.

Wojciech B. i Justyna Z. zostali ponownie zatrzymani 2 grudnia. Usłyszeli zarzut nakłaniania świadka do składania fałszywych zeznań, do czego się nie przyznali. Zostali aresztowani z obawy o matactwo; sąd orzekł przepadek wpłaconych przez nich kaucji.

W związku z tą sprawą w Prokuraturze Okręgowej w Kielcach toczy się postępowanie dotyczące oszustw i działania na szkodę Zakładu Energetyki Cieplnej w Starachowicach.

PAP

Dodaj komentarz

radiowilnowhite

EWANGELIA NA CO DZIEŃ

  • Poniedziałek, 29 listopada 2021

    Mt 8, 5-11

    Słowa Ewangelii według świętego Mateusza

    Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, zbliżył się do Niego setnik i zaczął prosić: „Panie, mój sługa leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi”. Powiedział mu: „Przyjdę, aby go uzdrowić”. Wtedy setnik rzekł: „Panie, nie jestem godny, abyś wszedł do mojego domu, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, chociaż sam podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. I kiedy mówię jednemu z nich: Idź! – on idzie, a innemu: Przyjdź! – on przychodzi. A gdy do sługi mówię: Zrób to! – on robi”. Gdy Jezus to usłyszał, zdziwił się i powiedział do idących za Nim: „Zapewniam was: U nikogo w Izraelu nie spotkałem tak wielkiej wiary. I dlatego mówię wam: Wielu przyjdzie ze wschodu i z zachodu i w królestwie niebieskim zasiądą przy stole z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem”.

    Czytaj dalej...
 

 

Miejsce na Twoją reklamę
300x250px
Lietuva 24Litwa 24Литва 24Lithuania 24